środa, 5 marca 2014

Inhalacje.

     Od kilku dni moich synków męczy kaszel. A! Zapomniałam o podciąganym co chwilę nosku i odruchu moich synków - wycieranie nosa w rękaw bluzki! Ach...   Co ja się nagadam - tu masz chusteczki!!! W rękawy nie wolno, bo to brzydko wygląda!!! Ale co tam, jak mama nie patrzy, a ta woda ciągle z nosa cieknie, to w rękaw jest szybciej! No nic, ja nie tym tu chciałam napisać. 
      Owszem lekarz zaliczony, choć kilka dni temu, ale chyba to nie był dobry pomysł, żeby Ksawka puścić z kaszlem do szkoły, pomimo zapewnień lekarza, że może spokojnie iść. Rozkaszlał mi się po 2 dniach w szkole tak, że jest tylko gorzej a nie lepiej. I dodatkowo Pati kaszle tak mocno razem z bratem. No i załączyłam im inhalacje, poza tymi syropkami co to mają łykać i siedzą w domku. 
      No i właśnie - INHALACJE! Nie wiem jak Wasze dzieci, ale moje mają już obeznanie z inhalatorem od jakiegoś czasu. Bo inhalator mamy już ponad 4 lata. Jak byli mniejsi, to podczas inhalacji mama siedziała w fotelu, na kolanach trzymała chorego synia i trzymała też maseczkę na twarzy w kółko powtarzając A TERAZ ŁADNIE ODDYCHAJ, TAK ŻEBY TO LEKARSTWO SIĘ DO PŁUCEK DOSTAŁO. Oj nie powiem, żeby oni zadowoleni i grzeczni mi siedzieli przez te kilka minut inhalowania się. Ale dawaliśmy radę. No i zawsze się pocieszałam, że jak podrosną, to w końcu sami będą trzymali maseczkę - wiem, że można ją przywiązać dookoła głowy, bo gumeczka jest, ale im od wiercenia maska i tak wtedy opada, to wolę jak trzymają maseczkę. Jak szczęśliwa byłam, jak Ksawcio pierwszy raz powiedział MAMO JA SAM BĘDĘ TRZYMAŁ MASECZKĘ I BĘDĘ SIĘ INHALOWAŁ. Super;) Choć i tak mama stała blisko, żeby pilnować czy aby maseczka dobrze przylega do twarzy, czy aby synio oddycha dosyć głęboko?!

     
     Dziś obaj sami się inhalują, a ja ciągle muszę im mówić ODDYCHAJ GŁĘBIEJ!, TRZYMAJ PROSTO TEN POJEMNICZEK Z LEKARSTWEM!, NO NIE GADAJ - MASZ ODDYCHAĆ!!!  Hmm... Może lepiej, jakbym dalej brała ich na kolano i sama ich inhalowała? NIE! Są na to już za duzi. No i ja w tym czasie mogę przecież coś zrobić. Ale i tak muszę mieć ich na oku:) Najważniejsze, żeby inhalacje pomogły - no i od wczoraj widzę, że pomagają. Choć w sobotę pan doktor kazał inhalować tylko solą fizjologiczną, to od wczoraj dołączyłam im jeszcze po kilka kropelek Berodualu, no i pomaga. Ach... Żeby tego kaszlu się pozbyli szybko, bo nienawidzę, jak dzieci są chore!

Mam jeszcze takie pytanko do Was - co sądzicie o bańkach? Bo namyślam się nad zakupem baniek bezogniowych. 

8 komentarzy:

  1. U mnie do maseczek przekonac sie nie moga, wiec mam taki "ustnik" jakby I tym sie inhaluja... chociaz nie za bardzo lubia inhalacje...

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj u nas inhalator też podstawa. Berodual i Pulmicort też w pogotowiu. Franio lubi inhalacje, sam obsługuje maszynę i maseczkę- ja tylko wlewam mu leki i sól. A co do baniek... hmmm, mam mieszane uczucia. Trzeba naprawdę dobrze wiedzieć jak je stawiać i gdzie, żeby nie zaszkodzić, a pomóc. Jak się zdecydujesz to daj znać - sama jestem ciekawa co i jak :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To brawo dla Frania, że tak samodzielnie się inhaluje! A co do baniek, to ja myślę nad bezogniowymi bańkami. Ale jak się zdecyduję to napisze;)

      Usuń
  3. Fajną macie maskę, w naszym inhalatorze maska dziecięca jest ma moje dzieci za duża, ale to nic, bo używamy innej końcówki. Inhalacje robimy z samej wody, z lekami tylko po konsultacji z pediatrą, bo to nie sztuka zaszkodzić dziecku, berodual i pulmicort to sterydy i nie są obojętne dla organizmu. Co do baniek to ja szczerze polecam, na moje dziecko przy zapaleniu płuc działają lepiej niaż antybiotyki i inhalacje. Ich postawienie to żadna filozofia, za pierwszym razem pediatra mi powiedziła, w którym miejscu należy postawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do masek, to fakt, ta dziecięca u nas jest w sam raz dla synków, wtedy jest duża, dla dorosłych. A widzisz, jak będę u pediatry to muszę też się podpytać o miejsca stawiania baniek;) Zresztą w instrukcji chyba też piszą;)

      Usuń
  4. U nas przy inhalacji obowiązkowo musi być książeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak czytam i czytam... Inhalator sprawdza się świetnie w przypadku dzieci i w miarę "naturalnych" metod leczenia. Ampułki z solą fizjologiczną w moim wypadku to wszystko do czego się posunęłam. Jako że mam problemy z zatokami świetnie sprawdza się u mnie Inhalator Sanity z funkcją irygatora do płukania zatok. Dziecko raczej ciężko przekonać do owego zabiegu, ale dorosłym- szczerze polecam.

    OdpowiedzUsuń