niedziela, 23 listopada 2014

"Anna i pocałunek w Paryżu" Stephanie Perkins

       Jakiś czas temu zamówiłam sobie kilka książek, w tym tę właśnie "Anna i pocałunek w Paryżu" Stephanie Perkins. Chwilę trwało nim wzięłam się za jej przeczytania, a to dlatego, że miałam inne zaległości książkowe, o których już niedługo napiszę. Ale dziś o "Annie i pocałunku w Paryżu" pisać będę.


      "Każda siedemnastolatka byłaby wniebowzięta, gdyby ojciec postanowił wysłać ją na rok do Paryża. Ale Anna jest szczęśliwa w Atlancie - ma fajne liceum, najlepszą przyjaciółkę i chłopaka... no prawie. Więc nie skacze do góry z zachwytu. 
      Paryż wcale jej się nie podoba - dopóki w nowej szkole nie pozna Etienne'a. Etienne jest superparyski, megaprzystojny i ma wszystko - niestety, z dziewczyną włącznie. Ale przecież w Paryżu każde marzenie może się spełnić...
       Czy najbardziej romantyczny rok w najbardziej romantycznym mieście świata zakończy się tak wyczekiwanym przez Annę najbardziej romantycznym pocałunkiem?"

      Wiecie, książkę tę czyta się lekko, szybko, przyjemnie - bo wciąga! Od samego początku cosik się dzieje takiego, że można na chwilę - chodzi mi o taką chwilę, kiedy siadamy z tą książką w dłoni i wczytujemy się w  kolejne strony, można się przenieść do tamtego pięknego paryskiego świata i poczuć się znów nastolatką. Chwilami można przyprawić się o rumieniec a to z zazdrości, a to ze złości, a to z faktu, że nas na czymś przyłapano! Anna to fajna nastolatka, która choć jest na początku mega zła na ojca, że wysłał ją tak daleko od domu, od starej szkoły, od przyjaciół i w szczególności od chłopaka, w którym ona się podkochuje i ma wielką nadzieję, że on w niej też, później wręcz w rodzinnych stornach czuje się jak intruz! Dlaczego? Oj wszystkiego Wam nie opowiem, bo książka ma tylko 317 stron i przeczytacie to się dowiecie. Jednak losy przemiłej Ani będą dosyć dziwne, trochę się tam sprawy uczuciowe pogmatwają, jednak to co lubię - na koniec wszystko się wyprostuje i będzie tak jak chciałam od początku książki :) 
     Zapraszam Was do przeczytania tej książki. I nie zrażajcie się tym, że niektórzy nazywają tę książkę najlepszą realistyczną powieścią dla młodzieży! Może i dla młodzieży była przeznaczona, ale i starsza młodzież może sięgnąć z czystym sumieniem po tę książkę :) W końcu o takiej pierwszej miłości warto przeczytać :) 

4 komentarze:

  1. Ty książkowy molu jeden! :))))) Pierwsza miłość? Boże kiedy to było ;)))) Teraz na szczęście jest ta STAŁA MIŁOŚC :) Wpadaj na rozdanie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale powiedz Kochana - czasem fajnie wspomnieć te nasze młodzieńcze czasy :) A na rozdanie oczywiście z chęcią wpadnę :)

      Usuń
  2. A co, że młodzieńcza powieść, ja tam lubię Harrego nawet przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że tak, a Harrego oglądałam, ale jeszcze nie przeczytałam :) Ale to nadrobię ;)

      Usuń