wtorek, 17 lutego 2015

1% podatku.

     Kochani, niektórzy z Was pewnie już się rozliczyli z podatku, jednak jeśli jeszcze ktoś nie rozliczył się, to chciałabym podać Wam tutaj kilka moich typów, na które warto przeznaczyć 1% naszego podatku. Wiem, że teraz jest mnóstwo osób, ale i instytucji, które proszą o ten nasz 1%. Każdy może go oddać na kogo chce lub na jaką chce instytucję. Ja dzielę się tylko informacjami, które może i Wam pomogą podjąć decyzję - komu przekazać ten 1 % :)

    I tym sposobem zacznę od instytucji, na którą my z mężem w tym roku oddaliśmy nasz 1 %. A mianowicie przekazaliśmy go WETERANOM WOJENNYM. Ja osobiście bardzo się cieszę, że mój mąż z misji wracał cały i zdrowy, ale wiem dobrze, że sporo osób wróciło i ciągle wraca bez ręki, nogi, oka - ach i tak dobrze, że wracają nasi chłopcy, bo dobrze wszyscy wiemy ilu z naszych żołnierzy w ogóle nie wraca do kraju, do rodziny. Jeśli byście byli zainteresowani oddaniem na ich rzecz 1% to numer KRS 0000304771. Tutaj konkretne dane jakby co:) Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych W Misjach Poza Granicami Kraju. 


      Teraz przedstawię Wam przystojnego małego mężczyznę. Ma na imię Franek i choruje na cukrzycę. Jak tak mały chłopiec sobie radzi z tą chorobą? Jak jego rodzice radzą sobie? Zapraszam do poczytania bardzo ciekawego bloga, który prowadzi mama Franka Cukromania, tam też znajdziecie szczegółowe dane do przekazania 1% . Ja tutaj wstawiam ich bilbord, który mówi sam za siebie :)


      Teraz drugi chłopiec, który również potrzebuje 1% z naszego rozliczenia podatkowego. Ten chłopiec ma na imię Błażej. Jako noworodek przeszedł zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych oraz posocznicę, teraz ma obustronny niedosłuch. Zresztą wszystkiego możecie dowiedzieć się z bloga, który prowadzi mama Błażejka  Błażej i jego niedosłuch .  A tutaj jeszcze dorzucam swoją fotkę, na której jest Błażej z mamą :)  I dokładne dane do przekazania 1% znajdziecie tutaj 1% dla Błażejka.  

      
      Na koniec przedstawię Wam jeszcze pewną małą panienkę :) Agatka boryka się z autyzmem. Jest śliczną dziewczynką, która potrzebuje pomocy, a my możemy pomóc, przekazując jej nasz 1% podatku. I tutaj w bilbordzie wszystkie ważne dane do przekazania tego 1%.


      To były nasze 4 typy tegoroczne do oddania im 1% z naszego podatku. Wybór nie był prosty, bo oczywiście, każdy jest w dużej potrzebie i każdemu chciało by się pomóc. My już wybraliśmy i 1 % oddaliśmy w tym roku. Ale ci, którzy jeszcze nie zdążyli się rozliczyć i nie wiedzą komu przekazać ten jeden procent, może wybiorą kogoś z tu przedstawionych przeze mnie propozycji. A więc rozliczajmy się i oddajmy na szczytne cele ten nasz 1%!!!

piątek, 6 lutego 2015

"Dziewczyna w Mieście Aniołów " Cathy Yardley.

     Zdarza mi się kupując jakąś gazetę wybrać tę, gdzie jako dodatek jest książka. Tak było właśnie i z tą książką - była dodatkiem do gazety. "Dziewczyna w Mieście Aniołów" Cathy Yardley przeczytałam w 2 popołudnia - pewnie bym i w jedno popołudnie przeczytała, ale jednak mam też obowiązki w domku. 


   Teraz słów kilka o książce:
   "Zdarzyło ci się przenieść do wielkiego, nieznanego miasta dla faceta, który nie był tego wart?
Sara Walter to zrobiła.
Wyjechała do Los Angeles i zmieniła całe swoje życie, licząc na to, że zamieszka ze swoim narzeczonym. Ale on gra na zwłokę. Doprowadzona do ostateczności, szukająca życiowej stabilizacji Sara wpada w furię i sama z nim zrywa. Nieoczekiwanie zostaje na lodzie: bez narzeczonego, bez pracy i bez pomysłu, co robić dalej. 
Zdaniem jej współlokatorki, Martiki, to doskonała okazja, żeby zacząć wszystko od nowa w L.A.
Zanim Sara się zorientuje, stanie się "materiałem twórczym" Martiki, która wciąga ją w szalony, mroczny świat nocnych klubów i pracy tymczasowej; świat, w którym jedynym stałym elementem jest zmiana. Co nie znaczy, że będzie sama zbyt długo... "

   Moje zdanie w kilku słowach :)
Więc książkę czyta się fajnie, bo już od samego początku jesteśmy wciągnięci w fabułę książki. Czyli w życie, a zarazem codzienność Sary - głównej bohaterki. Dowiadujemy się, że pochodzi ona z małej mieściny i teraz w L.A. dosłownie czuje się przytłoczona - samotnością, tym całym wielkim miastem, tym, że narzeczony nie chce do niej przyjechać, a przyjaciółka z lat szkolnych nie zawsze ma dla niej czas. No ale jakoś sobie kobietka radzi - poznaje nowych ludzi, nowych przyjaciół i zaczyna prowadzić nowe życie. Przyznam szczerze, że od początku coś mi podpowiadało, że pewien mężczyzna - który jest w pobliżu Sary, w końcu będzie kimś więcej niż tylko kolegą lub znajomym. Ale nie zapowiadało nic tego. Więc tym bardziej jestem zadowolona z zakończenia książki. 
   A o czym jest dokładnie - to zapraszam do czytania :)