piątek, 6 lutego 2015

"Dziewczyna w Mieście Aniołów " Cathy Yardley.

     Zdarza mi się kupując jakąś gazetę wybrać tę, gdzie jako dodatek jest książka. Tak było właśnie i z tą książką - była dodatkiem do gazety. "Dziewczyna w Mieście Aniołów" Cathy Yardley przeczytałam w 2 popołudnia - pewnie bym i w jedno popołudnie przeczytała, ale jednak mam też obowiązki w domku. 


   Teraz słów kilka o książce:
   "Zdarzyło ci się przenieść do wielkiego, nieznanego miasta dla faceta, który nie był tego wart?
Sara Walter to zrobiła.
Wyjechała do Los Angeles i zmieniła całe swoje życie, licząc na to, że zamieszka ze swoim narzeczonym. Ale on gra na zwłokę. Doprowadzona do ostateczności, szukająca życiowej stabilizacji Sara wpada w furię i sama z nim zrywa. Nieoczekiwanie zostaje na lodzie: bez narzeczonego, bez pracy i bez pomysłu, co robić dalej. 
Zdaniem jej współlokatorki, Martiki, to doskonała okazja, żeby zacząć wszystko od nowa w L.A.
Zanim Sara się zorientuje, stanie się "materiałem twórczym" Martiki, która wciąga ją w szalony, mroczny świat nocnych klubów i pracy tymczasowej; świat, w którym jedynym stałym elementem jest zmiana. Co nie znaczy, że będzie sama zbyt długo... "

   Moje zdanie w kilku słowach :)
Więc książkę czyta się fajnie, bo już od samego początku jesteśmy wciągnięci w fabułę książki. Czyli w życie, a zarazem codzienność Sary - głównej bohaterki. Dowiadujemy się, że pochodzi ona z małej mieściny i teraz w L.A. dosłownie czuje się przytłoczona - samotnością, tym całym wielkim miastem, tym, że narzeczony nie chce do niej przyjechać, a przyjaciółka z lat szkolnych nie zawsze ma dla niej czas. No ale jakoś sobie kobietka radzi - poznaje nowych ludzi, nowych przyjaciół i zaczyna prowadzić nowe życie. Przyznam szczerze, że od początku coś mi podpowiadało, że pewien mężczyzna - który jest w pobliżu Sary, w końcu będzie kimś więcej niż tylko kolegą lub znajomym. Ale nie zapowiadało nic tego. Więc tym bardziej jestem zadowolona z zakończenia książki. 
   A o czym jest dokładnie - to zapraszam do czytania :)

3 komentarze:

  1. Nie czytałam, ale chyba bym się skusiła :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak przeczytasz, to daj znać - czy Ci się spodoba ?!

    OdpowiedzUsuń
  3. Los Angeles - moje marzenie. Może przeczytam.

    OdpowiedzUsuń