czwartek, 24 września 2015

No i mamy już jesień.

     A więc kolejna pora roku nadeszła. Człowiek się nie obejrzy, a lada dzień pierwsze płatki śniegu będą sypały. Lecz nim to nastąpi, nacieszmy się jesienią. Tym słonkiem, które nas jeszcze rozpieszcza swym ciepłem i tymi kolorami - dosłownie gamą kolorów!

     A takie widoki jeszcze u mnie w ogrodzie można podziwiać :)





















     Też podziwiacie u siebie te jesienne barwy? Cieszmy się nimi, bo za chwilę będzie szaro, buro i ponuro.

niedziela, 20 września 2015

Co i od kogo przywiozłam z Koszalina :)

      O pewnym, babskim spotkaniu w Koszalinie pisałam tutaj. A teraz słów kilka o giftach, które stamtąd przywiozłam. Oj osób chętnych do obdarowania nas było sporo, więc i trochę tego się nazbierało. 




      Jako że lubimy książki wszelakie, to zaczynam od tej właśnie książki pani Izy Skabek "Olo Ichtiolog". Dodam, że otrzymaliśmy książeczkę z dedykacją i autografem, za co jestem mega wdzięczna. Nie każdy może się poszczycić książeczką z autografem w domku. A mam nadzieję, że to nie nasza ostatnia książeczka pani Izy Skabek. Jak na razie, mamy niedosyt po przeczytaniu tej książeczki. Mój środkowy synio po prostu był w szoku, kiedy skończyłam ją czytać i padło zdziwione: I TO JUŻ KONIEC??????????!!!! DLACZEGO?????  No to nie pozostaje mi nic innego, jak zapoznać się z innymi książkami tej autorki :)



     W domku mam też coś, co mnie baaardzo intrygowało, zresztą dalej intryguje. DIZOLVE. Są to listki do prania. Bardzo nowoczesne rozwiązanie. Zresztą co tu dużo pisać, pokażę Wam to cudo. A jak już wypiorę cały swój zapas listków, to postaram się Wam o nich napisać słów kilka. 



      Teraz kolej na CZUCZU. Na pewno każdy z Was ma u siebie w domku choć jedną ich kreatywną zabawkę. My już wcześniej zaznajomiliśmy się z książeczkami CZUCZU i jak tylko nowe książeczki pokazałam starszym synkom, to od razu zaczęli je przeglądać, czytać i bawić się. Starszy czytał młodszemu pytania i sprawdzał, czy ten dobrze odpowiada:) No i zabawa jest :) Najmłodszy na zabawę jeszcze poczekać musi, ale mówią, że cierpliwość popłaca - wiec w końcu synio się doczeka:)



      Teraz pokażę co USTRONIANKA nam podarowała. Oczywiście wodę mamcia nie wypiła na spotkaniu i przywiozła synkom do domku. Byli zadowoleni w szczególności z tej wody smakowej ze Spongebobem - uwielbiają tego bohatera. A dodatkowo najstarszemu przypadły do gustu te zakładki ze ściągawką z tabliczki mnożenia! Urwis mój Kochany :)



       Teraz trochę kosmetyków pokażę.
       Oillan podarowało nam kosmetyki dla dzieci jak i dla dorosłych. Pamiętam, jak mój najstarszy synio po urodzeniu miał problemy ze skórą, to na początku właśnie kupowałam kosmetyki tej firmy. Więc znam je, choć po tylu latach miło znów wrócić do nich.


           Emolium to również znana mi marka, bo i te kosmetyki używałam u starszaka przez pewien czas. Skutecznie pielęgnują skórę nie tylko dzieci, ale i dorosłych z problemami skórnymi.


       BabyCap nie jest mi aż tak dobrze znane, choć nie jest i też obce. Do czynienia mieliśmy już z Wodą Morską tej firmy, ale reszty produktów jeszcze nie próbowaliśmy. Teraz jest okazja. Najbardziej intryguje mnie płyn do higieny intymnej chłopców. W swojej ofercie BabyCap na też płyn i dla dziewcząt do higieny intymnej. Zresztą czego oni w ofercie nie mają :) Zaglądajcie do nich lub szukajcie w Rossmannie, bo też tam są ich kosmetyki dostępne.


      Plus Dla Skóry obdarowało nas kosmetykami, z którymi przynajmniej ja jeszcze nie miałam do czynienia. Tym bardziej chętnie je wypróbuję. W ofercie mają kosmetyki zarówno do włosów, jak i do twarzy oraz ciała, no i dla dzieci też tam się coś znajdzie. A szukać ich trzeba w aptekach i to podobno nie w tych super dużych, tylko w takich mniejszych. 


      Salvequick podarowało nam plasterki - to co mi się podoba, to ich pomysłowość wzorków na plasterkach. Od razu rana, nawet ta największa mniej boli, mając na plasterku swojego bohatera z kreskówki :) Natomiast z Bio-Oil otrzymałam próbki do poprawy wyglądu blizn, rozstępów i nierównego kolorytu skóry. Niby to jest przeznaczone dla kobiet w ciąży - no ja już po porodzie jestem, ale te 2 próbki zużyję na sobie :) Na pewno nie zaszkodzą :)


        Letterka Jellewery podarowała nam magnesy. Noooo... w pierwszym momencie jak wyjęłam je z koperty, to mój środkowy synio chciał zjeść te pyszności! Musiałam go powstrzymać i wytłumaczyć, ze to niestety nie jest do jedzenia - choć tak apetycznie wygląda :) Zresztą spójrzcie :)


     MyBra zachęca do zakupów u nich - no i miarką mogę dobrze się wymierzyć! A jako matka karmiąca, to muszę się dobrze wymierzyć, żeby moim piersiom wygodnie było. 
     Skrzynka Smaku czego oni tam u siebie nie mają! I dżemiki, przekąski, kawy i herbaty, oleje itp. Istny zawrót głowy! Zaglądajcie jeśli jesteście ciekawi nowych smaków.
     Szmaciankowo znacie? Ciekawe rzeczy tam znajdziecie: tipi, poduszki, poduszeczki, wkłady do wózka itp. Po prostu zawsze jestem pod wrażeniem, że ktoś ma taką wenę do szycia i takie cudeńka tworzy. 


      Jeszcze muszę napisać, że te cudne pierniczki przygotowała dla nas Marta z Lukrecja . Jeśli nie macie pomysłu choćby na podziękowanie dla gości np. przybyłych na Wasze wesele czy komunię Waszego dziecka, to możecie zamówić w Lukrecji przesmaczne pierniczki we wszelakich kształtach.


        Zaś wszystkie gifty zapakowane zostały w torby od Bubble Tea 7. Wytrzymałe i pojemne te torby są - używam jej idąc na zakupy! W końcu mam torbę, która mi się nie rozwala i nie rozrywa!


       A Drukarnia Cyfra Piaseczno podarowała na nasze spotkanie piękny plakat :) 



       Oj wiem, wiem, znów zarzuciłam sporo fotek, ale w końcu takimi sponsorami trzeba się pochwalić :)

piątek, 11 września 2015

Kolejne testy z Canpol babies.

      Dziś tak krótko - węzłowato :) Kolejna przesyłka od Canpol babies. Choć może troszkę kolorystyka nie trafiona, ale cóż - Hubi się nie obraża, testujemy :)


      A tym razem jak widać dotarły do nas:
- ręcznik z kapturkiem,
- szczotka + grzebień do włosów,
- aspirator do noska :)

      Wszystko jak najbardziej przydatne - no i przez te zmiany pogody, nawet chyba wypróbujemy ten aspiratorek niedługo!

środa, 9 września 2015

"Może nad morze?" - spotkanie blogujących mam.

      



      Byłam jeszcze w ciąży, kiedy dowiedziałam się o spotkaniu  "MOŻE NAD MORZE?" w Koszalinie. Spotkanie miało odbyć się 5 września tego roku. Byłam napalona na to spotkanie okropnie! Jednak kiedy już zbliżył się ten dzień - byłam w stresie! Dlaczego? A no choćby dlatego, że miał ze mną jechać mój mąż jako szofer - jednak nie mógł, bo był w pracy. Musiałam sama zasiąść za kierownicą naszego autka i razem z moim dwu i pół miesięcznym syniem wyruszyłam w drogę. Nie powiem, że było lekko być jednocześnie kierowcą i mamą zajmującą się bobasem. Całe szczęście Hubi w drodze do Koszalina zmusił mamę tylko do 2 postojów. Kochany synek ! Na miejscu - czyli w Park Cafe




przywitały mnie i synka organizatorki tegoż spotkania - Milena z bloga Cytryniaki oraz Magda z bloga Ona Jedna a Ich Dwóch



  Po chwili uzbierało się nas kilkanaście mam/blogerek. Ależ ekipę stworzyłyśmy! Tu tylko część tej ekipy, bo niestety wyleciało nam z głowy, by strzelić sobie focię z wszystkimi uczestniczkami.


      
      Nasze spotkanie organizatorki miały zaplanowane niby co do minuty, jednak - tu wyszła prawdziwa kobieca natura - nasza chęć poznania się i porozmawiania ze sobą zwyciężyły, no i oczywiście potem trzeba było nas troszeczkę uspokajać. Ale w końcu dopuściłyśmy do głosu Agnieszkę z Mama Time Coaching


     Mówiła nam między innymi o tym jak mamy o sobie mówić czy pisać. Zadała nam też zadanie, dzięki któremu mogłyśmy poznać się ciut lepiej - oj było zamieszania i śmiechu co nie miara. A w tym czasie mój synio ... no właśnie, on poznawał lepiej nową ciocię ( P.S. a tych ciotuń troszkę tam było i mój synio, jako jedyny rodzynek był w kręgu zainteresowania - oczywiście jemu to było na rękę).


     Zaraz po tych fajnych zadaniach mogłyśmy posłuchać Ani z bloga Mamamusia i łobuziaki i jej prezentacji marki Dizolve. I tu mnie Ania zaskoczyła tymi paskami piorącymi. No przecież proszki, żele, kapsułki znamy wszyscy, ale o paskach kto z Was już słyszał?, kto ich używał? Ja jestem mega ciekawa tego produktu Dizolve





     Następnie Roksana Prusaczyk z bloga Dzwoneczkowy Raj Mamy przedstawiła nam kosmetyki firmy Plus dla skóry







     Mogłyśmy jak widać na fotkach - dotykać, powąchać, posmarować czy popsikać - czyli mogłyśmy te kosmetyki po prostu wypróbować. Muszę dodać, że pewne z prezentowanych kosmetyków bardzo mnie zainteresowały i muszę poszukać w pobliżu mnie apteki, w której dostanę te kosmetyki. 

     Pani dietetyk Natalia Jasiakiewicz - Jeleń z koszalińskiej  Pracowni diet po krótce omówiła z nami fakty i mity związane z dietą matki i dziecka. Wiecie - na ten temat można by gadać i gadać, i gadać... No ale ten czas tak szybko mijał.



     Później była bardzo miła chwila - prezentów chwila :) Powiem szczerze, że było co tachać do samochodu. Nasze organizatorki wystarały się dla nas wszystkich o masę giftów.



     A na koniec był bardzo smaczny torcik od Architektów Tortów z Koszalina. Tort nie była za słodki, nie był z przesadą - był po prostu mega smaczny - ach ten smak truskawek :) 



       Dodam tylko, że kiedy moi dwaj starsi synkowie zobaczyli fotki tego torciku, to aż piszczeli - też byśmy zjedli po kawałku!!! Bo moi synkowie uwielbiają torty:)  No cóż, mama musiała ich zapewnić, że w najbliższym czasie jakoś im to zrekompensuję :) 

      A na koniec mojego wpisu kilka fotek z tego cudnego spotkania. Milenie i Magdzie dziękuję za zaproszenie i za super zorganizowane spotkanie - powtórzę się jeszcze - za mało czasu było na nagadanie się :) A pozostałym uczestniczkom dziękuję za wspaniale spędzony wspólnie czas. Oby udało nam się jeszcze w tym samym gronie spotkać! A Hubi przesyła wszystkim ciociom buziaki :*













Udział w spotkaniu wzięły:
organizatorki:
Milena Cytryniaki
no i uczestniczki:
Marta Buba
Ewa AnieLove
Agnes Magnesik.eu