wtorek, 8 marca 2016

Samorobny czy kupny strój na bal?!

     Jako że dziś nasz BABSKI dzień - DZIEŃ KOBIET, to Wam wszystkim oraz też sobie życzę uśmiechu na twarzy, energii do działania no i masy uścisków, laurek, buziaków i kwiatów od tych dużych i małych panów :)

   
     
     A teraz przejdę do tematu, który chciałam dziś poruszyć. Wiem, że czas karnawału już się skończył, ale co tam! 
     W czasach, kiedy ja chodziłam do podstawówki, to na każdy bal karnawałowy kombinowałyśmy z moją mamą stroje same. Mama ani mi, ani nikomu z mojego rodzeństwa nigdy nie kupiła na taki bal gotowego stroju! Najłatwiej było po komunii, bo wystarczyło ubrać suknię komunijną, z firany zrobić welon i było się panną młodą :) Ale też pamiętam, że moja mama aż takich wymyślnych strojów nam nie szyła czy nie szykowała. A jak to jest dziś? Czy Wy swoim dzieciom kupujecie gotowe stroje na bale czy szykujecie je sami?

     Ja już wcześniej pisałam, że z maszyną do szycia się nie lubię! Ale jak muszę to cosik tam na niej zrobię. Tym razem nie ja tworzyłam stroje dla dwójki naszych bąbli na bal karnawałowy. Więc kto? A no zaraz wszystko wyjaśnię, ale są tu elementy kupne oraz samorobne!


      Jak widać na fotce,  synio po prawej ma strój Spider-Mana. Jest to kupiony strój. Dokładnie kupiłam go 3 lata temu, kiedy to starszy synio miał mieć swój pierwszy bal karnawałowy w zerówce. Tym razem wystąpił w nim młodszy synio. No i tym sposobem ubrany i gotowy od razu był na bal :) A co najważniejsze, że zadowolony ze stroju :)




         Mały krasnalek też był przebrany, choć tylko do zdjęć :) A ubrany był w strój ponad 30-stoletni!!! Tak, tak, tutaj nic nie napisałam źle. Bluzka indianina i pióropusz mają ponad 30 lat i te 2 elementy stroju były robione dla mojego męża na jego pierwszy bal karnawałowy w zerówce. Teściowa zachowała ten strój i dzięki temu moje dzieci jeszcze mogą go pokazać :) A bluzkę sama uszyła teściowa, są na niej namalowane obrazki indiańskie, choć tu mało widoczne, ale obrazki te malował mój teściu, a mój mąż poprawił je delikatnie, bo po tylu latach i po przepraniu jej obrazki wypłowiały i zmyły się trochę. Pióropusz natomiast sam zrobił dziadek męża z piór indyczych. No spójrzcie na to cudo - tak stare cudo, a jak pięknie wygląda :) No i jak mój synio w tym stroju wygląda :)



      Najstarszy synio miał w tym roku swój ostatni bal karnawałowy, bo od przyszłego roku będzie chodził już na dyskoteki szkolne. Chciał być przebrany za rycerza. I tu tato znów wykazał się swoją pomysłowością! Z materiału brezentowego ( dodam, że to dosyć mocny materiał, z którego robi się plandeki, torby, namioty, itp.) wykonał prostą w zasadzie bluzę, koszulę - sama nie wiem jak to nazwać, suknię czy też może strój rycerski :) Na ten stój ponaszywał kapsle od puszek w szczególności puszek od piwa, no i też podkładki hydrauliczne różnego rodzaju. Poza tym jakieś tam iksy ponaszywał z grubej nici. Dodatkowo do paska od spodni doszył dodatkowy pasek aby miecz się trzymał. Miecz też jest samorobny z drzewa modrzewiowego, a ten właśnie miecz wykonała siostra męża, która też się stolarką zajmuje! A tarcze wykonał w ubiegłym roku mój mąż, zresztą tutaj o nich pisałam. Coś pominęłam? A! Dorobił jeszcze synkowi ze skóry taką opaskę na rękę. Ta opaska tak się synowi spodobała, że ciągle ją nosi, nawet na treningi piłkarskie :)





     Jak widać, pod tym rycerskim strojem synek miał swoje normalne ciuchy. Ale z przebrania był mega zadowolony i prawdę powiedziawszy, to czasem ubiera ten strój i podczas zabawy mówi, że bawi się w  rycerzy :) A co! W końcu to dziecko jest i bawić się lubi :) 

     Jak Wam się podobają stroje, które tutaj pokazałam? Macie też jakieś samorobne stroje w domku? Czy wolicie jednak kupować gotowe stroje?



10 komentarzy:

  1. Swietne te stroje. Ja kupuje, bo szyc nie potrafie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Aj mnie ostatnio synkowie zmuszają do kreatywnosci, a jak nie mnie to tatę ;)

      Usuń
  2. Ja niestety szyć nie potrafię więc albo kupuję lub wypożyczam. Ale prawdą jest że czasy kiedy samemu trzeba bylo coś wykombinować były fajne wiele wspomnien i radości z takiego tworzenia wspólnego było

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, wspomnienia są cudne! Oby i moi chłopcy takowe mieli :)

      Usuń
  3. Rycerz - genialny, sama bym lepiej nie wymyśliła. Indianin - słodziutki w tym pióropuszku.
    Z moich bali przebierańców pamiętam, że pierwszy raz byłam Czerwonym Kapturkiem i tutaj strój uszyła mi babcia, a mama dokupiła tylko koszyczek z jabłuszkiem(który mam do dzisiaj - koszyk, nie jabłko :)). Potem mama kupiła mi strój biedronki, który mi służył gdzieś do pierwszej klasy SP, w drugiej byłam duszkiem(tutaj wystarczyło poświęcić prześcieradło), a w trzeciej nie pamiętam już. Ze strojów wyrosłam, ale zostały piękne wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i jest co wspominać :) Żebym ja mogła za kilka, kilkanaście lat usłyszeć od synów, że fajnie było mieć takie samorobne stroje. Albo może swoim dzieciom będą opowiadać o tych strojach :)

      Usuń
  4. Moja mama mi robiła zawsze stroje własnoręczne, bo nie było wypożyczalni. A ja, że jestem antytalenciem do szycia to bazuje na SH, a w tym roku musiała być Elza więc poszłyśmy po nią do wypożyczalni strojów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczypto musisz kiedyś się doważyć i sama wykonać strój dla córki - niezła zabawa z tym jest :)

      Usuń
  5. Super kawalerowie :) Ja Miśkowi też sama wymodziłam strój, chciał być super-menem i nikim więcej. W sklepie zostały same beznadziejne stroje, więc kupiłam synkowi koszulkę ze znaczkiem supermena, do tego pasujące gładkie spodnie, na to czerwone majteczki i do tego ze starego pleda na łóżko uszyłam pelerynę i gotowy poleciał na bal - oprócz peleryny wszystko ze zwykłych ciuszków cały czas teraz w użyciu :) A strój "krakowianki" uszyty przez moją babcię, jeszcze po mnie czeka teraz aż moja córcia go założy do przedszkola :)

    OdpowiedzUsuń