sobota, 30 kwietnia 2016

Cukierki Werther's Original.

     Kilka tygodni temu otrzymałam przesyłkę od Rekomenduj.to z cukierkami Werther's Original. Uwielbiam testować, ale testowanie cukierków to w ogóle przyjemne testowanie! Moje dzieciaki jak tylko zobaczyły, co tym razem będziemy testować, to krzyczeli - MOŻEMY JUŻ JE POSMAKOWAĆ?!!!



     No i sami powiedzcie - jak im odmówić? Kiedy sama miałam przeogromną ochotę wgryźć się w te słodkości!!! Wiem, że ze słodkościami trzeba uważać, no bo zęby się psują - ale kto by sobie odmówił małej, słodkiej przyjemności?!



     W paczce od Rekomenduj.to otrzymałam 13 opakowań tych słodkich cukierków, z czego 12 o smaku karmelowym i 1 śmietankowym. Tak się złożyło, że w kilka dni po otrzymaniu paczki, mój środkowy synio obchodził swoje urodzinki i zjechało się trochę gości. To była moja wielka okazja, by gości poczęstować cukierkami i posłuchać ich wrażeń. Myślicie, że ktoś domówił cukierka? Cha, cha - NIKT NIE ODMÓWIŁ! Wszyscy szamkali zadowoleni. Słychać było tylko MMMMMMMMMMM...., ALE DOBRE!, PYCHA!







     Rozdałam im ulotki, opowiedziałam o konkursie - bo tu jest też jeszcze konkurs - Wy też możecie wziąć jeszcze udział w nim na stronie świat karmelu do 06.05.2016. No i wyobraźcie sobie, że moja własna matka powiedziała, że TEN smak kojarzy jej się z dzieciństwem! Hmmm... Ja bardziej kojarzę Irysy z moim dzieciństwem. Te cukierki Werther's Original to raczej poznałam jako nastolatka i też rzadko rodzice nam je kupowali, bo drogie były. A mama mówi, że je jadła jako dziecko lub w każdym razie podobne. A to dlatego, że kiedy była dzieckiem, to do jej rodziców czasem przysyłał ktoś z rodziny paczkę z zagranicy i w tej paczce czasem były cukieraski o tym pysznym smaku! Widzicie! Nawet moja mama smakując te cukierki cofnęła się myślami do dzieciństwa. Super sprawa!




      I co najlepsze w tej słodkiej kampanii - nikt mi nie odmówił  testowania! Każdy, kogo częstowałam cukierkami Werther's Original chętnie po nie sięgał! A Wy lubicie te cukierki? Kupujecie je? Ja z rodzinką od czasu do czasu je kupujemy. Możecie w sklepach dostać takie małe opakowania, jak widać na zdjęciach, ale są i wielkie opakowania tych cuksów! A wiecie co jeszcze spodobało się testującym osobom? To że każdy cukierek jest zapakowany w osobny papierek, co powoduje, że się nie sklejają cukierki! No to życzę Wam smacznego! Bo mi już cukierki się skończyły, więc chyba sobie trochę ich dokupię :)



     
     Rekomenduj.to dziękuję Wam za mega słodką kampanię :)

środa, 20 kwietnia 2016

Decyzja z Sądu.

    W ubiegłym m-cu pisałam Wam, że zostałam wezwana na rozprawę rozwodową osób, których kompletnie nie znałam/nie znam ( tutaj ). 

     Tak jak w tamtym tekście napisałam, odwołałam się od decyzji Sądu o nałożeniu na mnie kary za niestawiennictwo się na rozprawie - a przecież byłam, czekałam pod drzwiami calutką rozprawę, która trwała godzinę czasu - ale nikt mnie nie wywołał. No i prosiłam też o zwrot kosztów dojazdu. Dostałam po m-cu decyzję, która znów doszła na stary adres, nie na nowy - ehhhh... ta nasza biurokracja. 

     No i z dostarczonego mi listu wynika, że Sąd postanowił mój wniosek oddalić! A dlaczego? A no dlatego, że ja im w piśmie napisałam, że się stawiłam, ale nie zostałam wywołana i dlatego nie weszłam na salę rozpraw, a według Sądu znaczy, że się nie stawiłam na rozprawę. No i skoro nie stawiłam się na rozprawę, to nie mogę starać się o zwrot kosztów poniesionych za przejazd! Miałam 7 dni, by odwołać się od tej decyzji, no ale wydało mi się to mega śmieszne! Bo mnie więcej by kosztowało znów załatwianie opieki do starszych synków, dojazd do Gdańska, płacić za parking sądowy, bieganie z pismem po sądzie, powrót + moje nerwy! Niech sobie nie zwracają już mi tych kosztów, a o dużo nie prosiłam - niech zatrzymają sobie te pieniążki i wydadzą na bardziej potrzebujących. Tylko nic nie napisali o każe! Czy została anulowana czy nie????!!!! 

      Wiecie, takie pomyłkowe wezwanie do Sądu niesie ze sobą tylko problemy!

wtorek, 19 kwietnia 2016

Upominki i sponsorzy spotkania blogerskiego w Gdyni.

     Spotkanie blogerskie w Gdyni opisywałam tutaj, więc teraz czas przedstawić sponsorów i pokazać gifty od nich. 



     Sponsorzy:
Restauracja Róża Wiatrów Gdynia / Ring Club & RestaurantTurlu TutuTasiemkowa BellaProjekt DrewutniaHand Made With LoveSplot plotThe Secret of HealingTorby papierowe z logo firmyGood Luck Club Squash Gdynia - patron medialnyPoduszkowo. Ręcznie malowane poduszkiKlapp CosmeticsBeyer - żuj zdrowoStella - Premium Home LineLula FamilyIndia CosmeticsWydawnictwo ZakamarkiCera PlusGentledayTradycja i natura KROKUS

     Oj trochę tego było :) Wszystko pięknie popakowane i już w domku udało mi się jednego dnia obfotografować te cuda.








     Przyznam się szczerze, że sama nie wiedziałam od czego zacząć, co pierwsze wziąć, otworzyć czy rozpakować i przetestować lub posmakować. Więc choć minęły już 2 tygodnie, to kilka z tych prezentów jeszcze leży w torbie i czeka na TEN moment, żeby go użyć! Ale kilka z widocznych na zdjęciach rzeczy już testuje, lub posmakowałam i jak na razie jestem mega zadowolona z podarków. A już niedługo słów kilka co mi tak się tutaj spodobało, bądź nie spodobało ;) Okaże się ;)

      Wszystkim sponsorom dziękuję bardzo za podarki i dziewczynom: Dagmarze My World by Dagmara Rek oraz Marlenie Żoną być za możliwość w uczestniczeniu fajnego spotkania. Dziękuję też wszystkim uczestniczkom  - mam nadzieję, że będzie nam jeszcze dane kiedyś się spotkać i lepiej poznać się :)

sobota, 16 kwietnia 2016

Wiosenne spotkanie blogerek.

     Na początku tego roku dwie dziewczyny Marlena Żoną być oraz Dagmara My World by Dagmara Rek zaczęły organizację WIOSENNEGO SPOTKANIA BLOGEREK W GDYNI. Z ogromną chęcią się zapisałam, w końcu Gdynia nie jest mi obca ;) Jednak zgłosiło się sporo chętnych osób i nie dostałam się na to spotkanie za pierwszym razem. Zrządzenie losu chciało jednak, bym wzięła udział w tym spotkaniu: ktoś się wykruszył, a ja mogłam się tam pojawić.


     Spotkanie nasze odbyło się  2 kwietnia 2016r. w klubie Ring club&restaurant. Pogoda tego dnia piękna, słoneczna, choć wietrzna, a do tego z przebojami od rana. Bo zebrać tą moją ekipę z rańca to jest coś! Ale w końcu jak już udało nam się wyszykować, najeść, małego nakarmić i zapakować do autka, to autko odmówiło współpracy i nie chciało nawet drgnąć! Potrzeba było małego ładowania, by autko w końcu ruszyło z nami w drogę. Ale nieomieszkałam się spóźnić! No cóż i tak się cieszyłam, że w ogóle dotarłam. Jednak myślałam iż moje półgodzinne spóźnienie nie będzie aż takie mocne. Bo według planu pierwsze pół godziny miało być na przedstawienie się sobie nawzajem. 

     No cóż, kiedy weszłam do Klubu, już przemiłe panie z firmy KROKUS prowadziły swoje wykłady o przetworach. Ale powiem szczerze, że  z punktu widzenia spóźnionej osoby, wiem, wiem, to moja wina, że się spóźniłam, ale czułam się z początku tam troszkę odsunięta. Czemu? Bo na spotkaniu brakowało co prawda Marleny z powodów osobistych, jednak była Dagmara, która myślałam iż może podejdzie do mnie i wyjaśni że one wszystkie już rozdzieliły między siebie plakietki i każda sama wypisała swoje imię na niej, albo choćby powie, że one już złożyły zamówienie na obiad no i że mogłabym też jeśli chcę coś domówić. A tego zabrakło. No nic, poradziłam sobie, bo skapnęłam się, że na stole leżą puste plakietki, to jedną wypisałam i przypięłam sobie. A co do obiadu, to zjadłam później, już po spotkaniu, z rodzinką na mieście - dodam, że oni mieli męski wypad - a gdzie, to innym razem opowiem.




      Wracając do spotkania i wykładu pań z KROKUSA.



     Dobrze jest się dowiedzieć, że jest też firma, która produkuje sok np z malin czy innych owoców bez dodawania jakichś tam specyfików niepotrzebnych. Po prostu, że w soku mamy sok z owoców i cukier. I już! No i pięknie :) Zresztą kompociki od nich są pyszne i na pewno o nich jeszcze przeczytacie u mnie.

     Następna ciekawa osoba, opowiadająca z wielką pasją o kosmetykach, ale nie byle jakich kosmetykach, tylko wyrabianych przez siebie naturalnych kosmetykach, opowiadała nam Monika z bloga Wielki Kufer.




      Miała sporo rzeczy ze sobą i jak tak opowiadała o wyrobie czy maseczki, czy balsamu, czy mydła, eh.... to wydawało się to wszystko mega proste! Ale trochę rzeczy jest potrzebnych, aby samemu zacząć taką produkcję. Aczkolwiek Monika opowiedziała też, że przecież nie musimy od razu wszystkiego próbować robić, można zacząć od choćby samej maseczki. No i tym sposobem wszystkie uczestniczki mogły na produktach, które ona przyniosła wypróbować produkcję maseczki.


     Ciekawe doświadczenie jak dla mnie. A przeglądając książeczki, które Monika miała ze sobą zainteresowało mnie to, że do produkcji tych kosmetyków można używać samych warzyw czy owoców. Choćby przepisy z samych pomidorów. Intrygujące. I co mnie rozbawiło najbardziej - fakt, że owe kosmetyki naturalne nie zaszkodzą nikomu, nawet kiedy ktoś przez pomyłkę je zje :) A dlaczego miałby je jeść? - spytacie. A no dlatego, że one smakowicie wyglądają.




     W między czasie odbywało się losowanie w którym do zdobycia były takie cuda :)



      Żebyście nie pomyśleli sobie, że my tylko wykłady i wykłady miałyśmy. Była i przerwa na deserek - który i ja sobie sama zamówiłam, czyli na lody z karmelizowanymi śliwkami. Lody lubię, śliwki też, ale nigdy tego nie łączyłam i to jeszcze w dodatku karmelizowane śliwki :) Ale oddaję wielki ukłon kuchni - było to przepyszniaste!!!! 



     Potem kobitki zjadły sobie obiadek, a przynajmniej te, które go sobie zamówiły, bo jak się okazało, niektóre kobitki nic nie zamówiły sobie. Więc było mi raźniej, że nie tylko ja nic nie jem. Za to było małe zamieszanie na kuchni z zamówieniami obiadowymi pań z KROKUSA. Ale w końcu się wyjaśniło i obie panie obiad zjadły, choć w różnym czasie. 

     Asia z bloga Made by Gigi opowiadała nam o swojej pasji - czyli o tworzeniu biżuterii sutasz - dokształciłam się trochę na stronach wujka google, bo nie kojarzyłam o co kaman z tym "sutasz", ale już wiem jak to wygląda. No i jestem pod wrażeniem, bo trzeba mieć fantazję, chęci, cierpliwość i wiedzę jak ją wykonać! Ale opowiedziała też nam trochę innych ciekawych rzeczy, a jakich? To my tylko wiemy i nie dzielimy się dalej informacjami :) No coś musimy mieć tylko dla siebie z takiego spotkania :) 



     Martyna z bloga make-up and beauty blog wymalowała nam jedną ochotniczkę i podczas malowania opowiadała o tym co robi i czym. No aż wstyd się przyznać, ale dla mnie to niektóre nazwy tylko gdzieś ze słyszenia czy z prasy znane, bo nie używam takowych kosmetyków - bo nie umiem, a nawet na to czasu nie mam. Ale posłuchać było fajnie :) 



      Na koniec spotkania Roksana z bloga Dzwoneczkowy Raj Mamy opowiedziała nam o kosmetykach Cera Plus. Ja poznałam już i Roksanę i te kosmetyki w ubiegłym roku na innym spotkaniu. Kremy które wtedy dostałam spisały się bardzo dobrze, więc tym bardziej byłam zadowolona, że tym razem trafiły mi się inne ciekawostki od Plus dla skóry. Kosmetyki firmy Cera Plus znajdziemy w małych aptekach, a najlepiej na ich stronie internetowej wyszukać na mapie - gdzie w okolicy znajdziemy aptekę z ich kosmetykami.





     Poza tym, że jednak trochę wymarzłam w klubie Ring, to miło spędziłam czas. Miałam możliwość poznania i poplotkowania z innymi kobitkami, no może z wszystkimi mi się to nie udało, bo jakby nie było - czasu niby dużo, a jednak tak mało :) Jednak parę rzeczy mnie zaciekawiło, parę zaskoczyło, dowiedziałam się nowych informacji - wróciłam zadowolona! I obładowana giftami - ale o tym w osobnym poście :)



     
     A w spotkaniu udział wzięły:

ORGANIZATORKI

 Dagmara Rek My World by Dagmara Rek
 Marlena Czerwińska  Żoną być

UCZESTNICZKI

 Joanna Gliniecka Latorośle
 Anna Bielaszewska Kobieta Nieidealna
 Roksana Prusaczyk Dzwoneczkowy Raj Mamy
 Monika Laskowska Wielki Kufer
 Joanna Gwizdała Made by Gigi
 Martyna Piechowska make - up and beauty blog
 Katarzyna Grzywaczewska Porady Mamy Kasi
 Anna Barczykowska Kosmeologia
 Izabela Wilk Pirelka Blog 
 Karolina Zalewska Młoda Mama w Dolinie Hipsterów
Joanna Misiak Krzywa Prosta
 Anna Radomska Żyć nie umierać

FOTOGRAF

Dominik Rek Marynarz po godzinach,                           marynarzowy.cupsell.pl


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

7 lat! Kiedy to zleciało!

     Patrząc, jak te moje maluchy rosną, dorastają i coraz więcej mają do powiedzenia na każdy temat, to odsuwam od siebie myśli, że już niedługo mnie przerosną i to oni będą patrzeć na mnie z góry! Ale jeszcze jest ten czas, kiedy to mama i tata patrzą na nich z góry i znów obchodzimy kolejne urodziny naszego średniego synka Patryka.


     Skarbie Ty nasz! Choć urodzinki miałeś kilka dni temu, to wczoraj była imprezka urodzinowa. Byli goście, którzy jak zwykle dopisali, były prezenty, było wesoło! Jednak MY - Twoi rodzice i Twoi bracia chcielibyśmy raz jeszcze złożyć Ci życzenia: zdrówka, bo to najważniejsze, dużo szczęścia, wielu kolegów i koleżanek, udanych przyjaźni, grasz w piłkę nożną, więc wielu sukcesów piłkarskich, oczywiście też samych 5 i 6 w szkole i żebyś dalej był takim żywym, rozgadanym i szczerym dzieckiem!!! 
KOCHAMY CIEBIE MOOOOCNO NASZ SIEDMIOLATKU!