piątek, 20 maja 2016

Krem do rąk INDIA Cosmetics.

     Od kilku tygodni staram się smarować moje dłonie kremem do rąk INDIA. Jest to krem z olejem z konopi. Zresztą, zobaczcie sami, jak wygląda opakowanie tego kremu :)


     Ten zielony listek widoczny na opakowaniu jak i na ulotce mógłby wywołać uśmiech na niejednej twarzy - między innymi na mojej wywołał :) No dobrze, ale o tym listku już rozprawiać tu nie będę, chcę Wam kilka słów o samym kremie napisać :)


     Na opakowaniu doczytamy, że krem ten idealnie nawilża! I z tym zgadzam się w 100%! A miałam okazję go nieźle przetestować, bo jak pod koniec kwietnia zaczęłam pracę w ogródku - przygotowywanie do wysiewu i do sadzenia, potem zagrabianie, robienie rządków, wysiew, sadzenie - ehh.... , trochę tej ręcznej pracy było, a dodam, że rzadko rękawiczki ubieram do takowej pracy! Więc i moim dłoniom się dostało. I choć po codziennej pracy, po umyciu rąk i wysuszeniu ich skóra była przesuszona, zniszczona i troszkę otarta, to po posmarowaniu dłoni tym kremem od razu czułam ulgę - nawilżała, powodowała, że skóra na dłoniach robiła się delikatna, mięciutka, pachnąca, wygładzona! 


     Co do samego zapachu, przyznaję się bez bicia - nie mam zielonego pojęcia jak konopia pachnie! Dla mnie zapach tego kremu przypomina jakąś limonkę z jakąś roślinką jeszcze. Ale jest to przyjemny zapach, nawet moim dzieciom się podoba :) I wystarczy nieduża ilość tego kremu, aby dobrze rozsmarować na dłoniach. Kiedy więcej mi się go wyciśnie, to nadmiar rozsmarowuję jeszcze na łokciach - w końcu ta skóra też potrzebuje nawilżenia :) A ten krem ma 100ml i u mnie starcza na długo - stosuję go od SPOTKANIA BLOGERSKIEGO W GDYNI, gdzie też właśnie go otrzymałam - patrz tu. No teraz, to on powoli się kończy, ale jakby nie patrzeć, starcza mi na dłużej niż niejeden inny krem.


          I to co najważniejsze - mi się ten krem bardzo spodobał. A firma INDIA COSMETICS  ma więcej ciekawych produktów w swojej ofercie :) Zajrzyjcie na ich fb INDIA COSMETICS.


poniedziałek, 16 maja 2016

Chłopaki w Centrum Experymentu.

      Kiedy mamcia była na spotkaniu z bloggerkami w Gdyni (tu), tato zabrał synów do Centrum Nauki Experyment w Gdyni. Potem, kiedy już do nich wróciłam, synkowie mi opowiadali co tam widzieli i jak tam było. W sumie byli zadowoleni, choć jak to Ksawek określił, mogło być tam więcej atrakcji. No, jeszcze się taki nie urodził, żeby wszystkim dogodził :) Ale podsumowując, znalazło się tam coś i dla starszych synków ciekawego i nawet kącik z zabawkami dla tego syncia najmłodszego :) Aż żałuje, że tam mnie zabrakło :) No cóż, może jeszcze uda mi się to nadrobić :) Przedstawiam Wam fotorelację z ich wypadu.






















poniedziałek, 9 maja 2016

Zaproszenia na komunię syna.

      Niby nic, ot tylko zwykłe zaproszenie! A potrafi doprowadzić do szewskiej pasji! A przynajmniej mnie ;) Ileż to ja różnych stronek oglądałam z zaproszeniami! Oczopląsu już dostawałam. Miałam zamiar zamówić takie ze zdjęciem synka. Aczkolwiek zamówiłam inne. Trochę przez męża, ale w sumie jestem zadowolona :) Tak wyglądały zaproszenia, które rozesłałam do rodziny :)



      W środku nie sfotografowałam, bo od razu druk jest z miejscem Komunii św. synka i z adresem imprezy komunijnej :) Więc rozumiecie :) Ale gdyby ktoś chciał zobaczyć, jak one w środku mogą wyglądać to zerknijcie na stronkę, z której zamawiałam :) zaproszenia 

czwartek, 5 maja 2016

Kompot, kompocik.

     Lubicie kompoty? Ja uwielbiam. No może nie ze wszystkich owoców. Jest kilka owoców, za którymi w kompocie nie przepadam, ale ogólnie kompoty lubię i sama też je "produkuję". Ale dziś chciałam Wam napisać słów kilka o kompotach firmy KROKUS.


     Tutaj opisałam spotkanie blogerek na którym byłam i miałam okazję poznać panie z tej firmy i posłuchać wykładu o ich produktach. Tu natomiast pokazałam co przywiozłam z tego spotkania. Od nich przywiozłam 3 kompociki: wiśniowy, z czarnej porzeczki i czereśniowy. 

     Najpierw zabraliśmy się za kompot z czarnej porzeczki. 


     Wiecie co urzekło mnie w tych kompotach? Fakt, że do zrobienia go dają tylko : owoc, cukier i wodę! Czyli dokładnie tylko to co  jest potrzebne i ja kompot robię też tylko z tych produktów!  A te porzeczki w tym kompocie robią wrażenie! WOW po prostu! Zresztą sami zobaczcie!





     Można by pomyśleć, że to wiśnie, a nie porzeczki! Kompocik słodki, owoców mnóstwo!  Jak widać na ostatnim foto do szklanki włożyłam trochę owoców i trochę kompotu wlałam, a do pełna to już zwykłej wody dolałam i było w sam raz! No po prostu pycha! Moi synowie czarnej porzeczki nie lubią za bardzo, choć soki z czarnej porzeczki uwielbiają! Ten kompot i te owoce w tym kompocie przypadły im mega do gustu! Wyjadali porzeczki ze szklanki aż uszy się trzęsły! Takie słodkie były te owoce! Po prostu mmmmmnnnniiiiiiiiiiiiaaaaaaaaaaaaaaammmmmmmmmm! 

      Kompot wiśniowy poszedł na drugi ogień. A dokładnie kompot z wiśni bez pestek. 


           Na ulotce napisano, że mogą trafić się pestki, no i kilka się trafiło. Ale to w żadnym razie nie przeszkodziło nam w delektowaniu się kompocikiem! 



     Tutaj też wystarczyło troszkę owoców włożyć do szklaneczki i wlać trochę kompotu, a do pełna dolać wody! Owoce naprawdę smaczne, słodziachne. Moi chłopcy zawsze wybierają kompot z czereśni, bo owoce są słodsze niż wiśnie w kompocie. A tutaj owoce - czyli wiśnie właśnie to oni prawie wszystkie wyjedli! Mama i tata ledwo załapali się by posmakować wisionki z kompotu! Nie wiem jak KROKUS to robi, że te ich wisionki w kompocie są tak mega słodkie?! Moje nigdy aż tak nie przechodzą słodyczą. Może to też zależy od odmiany wybieranych wiśni do kompotu, hmmm... Mniejsza z tym, najważniejsze, że moim bliskim kompot smakował i to bardzo! I bardzo w szczególności chłopcom podobało się to, że wiśnie były wypestkowane! Ten fakt daje temu kompocikowi dodatkowy plus, bo owoce z kompotu można użyć do ciasta czy do naleśników - lub do czegoś innego, choćby do lodów :) 

      Trzeci, już ostatni kompot, to kompot z czereśni drylowanych.


      I tu oczywiście znów ta sama zasada: trochę owoców do szklanki, trochę kompotu i do pełna dolałam wody. Ale szczerze nie wiem, czy to jest zależne od faktu, że dane są tu jasne czereśnie, a nie ciemne, bo sam kompocik był słodki, ale nie tak słodki jak dwa wyżej opisane. No i jak dla mnie to czeresionki miały jakby twardą skórkę, ale zarówno mężowi, jak i moim synom te owoce bardzo smakowały! I znów wielki plus, że czereśnie są wydrylowane - i tutaj faktycznie w całym słoiczku ani jedna pestka nam się nie trafiła! 


      Dla mnie i mojej rodzinki kompoty pyszne! Szkoda tylko, że nie dostaniemy ich w każdym sklepie. Trzeba by poszukać w małych sklepach u siebie, czy mają akurat tej firmy produkty! Bo oni nie tylko kompoty mają w swojej ofercie! Mają też: konfitury, syropy, marynaty, dodatki do obiadu i grzyby leśne. Zresztą zajrzyjcie na ich stronkę KROKUS - tam jest zarówno ich oferta, mają ciekawe przepisy, jest też ich historia, no po prostu można zapoznać się z nimi :) Ja ze swojego miejsca dziękuję za możliwość poznania tej firmy i tych produktów oraz gorąco zachęcam Was, do poszukania produktów tej firmy u Was w sklepach! Ja u siebie też poszukam, bo z chęcią posmakuję ich inne przetwory.

poniedziałek, 2 maja 2016

Lubię kiedy kwitną kwiatki :)

      Uwielbiam kwiaty! Chyba jak każda kobieta :) Ale ja lubię też te doniczkowe - zresztą to już wiecie, bo już miałam kilka wpisów o moich kwiatkach. Tym razem znów chwalę się moimi kwitnącym i kwiatkami :) 

      Pokażę te, które obecnie kwitną, ale i nowości, które u mnie zawitały oraz roślinki, które wyhodowałam od nasionek :)




Nowości :)

Wyhodowane od nasionek : pomidorki i papryka.


     A już niedługo będę mogła pochwalić się ogrodowymi roślinkami, bo powoli coś już zaczyna tam rosnąć. No ale jeszcze trochę dam czasu roślinom, żeby urosły :) Zresztą, jeszcze wszystkiego nawet nie wysiałam :) I takim pięknym akcentem oznajmiam wszem i wobec że mamy już MAJ :)