czwartek, 16 listopada 2017

"Odchodzić" Agnieszka Moniak-Azzopardi - recenzja.

     " ŻYCIE JEST ZWYCIĘSTWEM WSZYSTKIEGO NAD NICOŚCIĄ. NOC, KTÓRA NAS CZEKA, ZAKOŃCZY SIĘ ŚWITEM.
Czy można przygotować się na odejście kogoś bliskiego? W jakich warunkach najłatwiej jest zaakceptować zbliżanie się do swojego kresu? Narrator stara się odpowiedzieć na to pytanie, przedstawiając losy Teresy i Henryka oraz ich wnuczki Natalii."

     Bardzo lubię czytać książki z historią w tle. A tutaj nie dość, że jest trochę wydarzeń historycznych, to jeszcze jest historia pewnej rodziny. Z początku denerwował mnie fakt, że są tu takie przeskoki w latach, wydarzeniach i miejscach. Że teraz czytam o wydarzeniach z roku 1924, a już po chwili czytałam coś z roku 1884, a potem znów z 1920 albo 1964 i znów 1938 roku. Ale potem już się oswoiłam. Wszystko ładnie mi się układało. 

      Pani Anieszka Moniak-Azzopardi napisała tę książkę bardzo przejmująco. Losy ludzi, którzy przeżyli II wojnę światową, którzy na własne oczy widzieli śmierć innych, bliskich im osób, ucieczki ludzi albo wywóz niektórych do obozów lub do ciężkich prac do Niemiec. Losy ludzi w powojennej Polsce oraz próba normalnego życia w tym powojennym świecie. Ale opisana jest tu też wielka miłość łącząca rodzinę Henryka - czyli głównego bohatera. Dalej są opisane dalsze losy Heńka oraz jego żon, jedynego syna i wnuków, ale najbardziej ukochanej wnuczki. 

      "... Ludzkie życie w optyce rzeczywistości wojny, a szczególnie drugiej wojny światowej, wydawało się pozbawione większego znaczenia. śmierć była wszędzie - na wszystkich frontach, w każdym domu, w każdej rodzinie. W umysłach wielu pozostawała dramatem, ale dramatem, który należało zaakceptować."

     Uwierzcie mi, że czytając momenty, kiedy Ukraińcy zabijali Polaków, w jak masakryczny sposób obchodzili się z kobietami i dziećmi - było mi mega ciężko. Ten bestialski sposób mordu!!! Aż łzy mi wycisnęło!!!
     Jednak najbardziej żal było mi Henryka, kiedy zmarła jego pierwsza żona. No tak się napłakałam, że oczy mi spuchły! Ale kiedy czytałam dalsze jego losy, było mi go żal. Tak po prostu, po ludzku było mi go żal. Bo choć miał kochającego syna i miał najukochańszą wnuczkę, to schorowany i będący coraz bliżej śmierci, nie mógł/nie chciał polepszyć swoich ostatnich lat/miesięcy/dni. Wolał męczyć się u boku trochę dziwnej drugiej żony. Te momenty, kiedy jego wnuczka Natalia go odwiedzała, była z nim, były jego wielką radością. I nadziwić się nie mogłam, że są takie rodziny, gdzie jedna ze stron próbuje pomóc swym bliskim jak może! A jest i druga strona rodziny, gdzie tylko mówią, że pomagają, a tak na prawdę nic nie robią. 

      W książce "Odchodzić" znajdziemy poruszające losy kilku pokoleń w jednej rodzinie. Te losy potrząsną Waszymi serduchami, tak jak potrząsnęły moim! Nie można obojętnie przejść obok wydarzeń tu przedstawionych, bo ciągle myślami wraca się do nich! Kiedy odejdzie z tego świata ktoś nam bliski, może te słowa pomogą choć trochę zaakceptować tę stratę:
     ...Tak wygląda ludzkie życie. Narodziny oznaczają śmierć. Jeżeli akceptujemy radość życia, musimy też zaakceptować smutek odchodzenia."

      Dziękuję Spotkajmy się w Gdyni oraz Wydawnictwu Novae Res za możliwość przeczytania i napisania recenzji na temat książki "Odchodzić" Agnieszki Moniak-Azzopardi.



poniedziałek, 6 listopada 2017

Spotkajmy się w Gdyni 4.

     To już 4 spotkanie w Gdyni - dla mnie osobiście to 2 w tym roku tutaj pisałam o marcowym spotkaniu. Żaneta z bloga Mother and Son oraz Marta z bloga Rudym Spojrzeniem normalnie kipią energią i biją chyba rekordy w ilości zorganizowanych spotkań w roku :) One mają ich aż 2! I na obu udało mi się być :) 



      Tym razem spotkanie odbyło się 21.10.2017r., w Hotelu SPA Faltom w Rumi - czyli tak jakby w przedpokoju Gdyni :) W spotkaniu wzięło kilka osób, które już znam, ale były też i nowe osoby, które z chęcią poznałam :) Dodam, że i tym razem byłam tam sama, bez dzieci i męża. Bo dobry tatuś zajął się dziećmi tego dnia :)



     Jednak niecierpliwie czekałam na wykłady. Jeden temat szczególnie mnie interesował. A jaki? Dowiecie się w dalszej części :) Prelekcje rozpoczęła poprzez live'a Lena Murawska, która nie mogła być z nami osobiście, ale była wirtualnie :) Opowiadała nam jak sobie zorganizować czas, by znaleźć kawałek czasu na blogowanie! Namawiała do spisania hierarchii wartości. No... przyznam, że zaciekawiło mnie to, choć w tym momencie żałowałam, że Lena była z nami tylko wirtualnie. Ponieważ padły takie słowa, że mamy w tygodniu zorganizować choćby jeden dzień, kiedy to mąż zajmie się dziećmi, zakupami i innymi sprawami, a my zasiądziemy do kompa. Ok. Tylko kogo ja mam zaprząc do tego wszystkiego, jak mój mąż czasem wyjeżdża na miesiąc, a czasem na pół roku? A nie mam obok siebie żadnej babci, cioci czy kogoś takiego i muszę sama wszystko ogarnąć. No ale odpowiadam też sobie tak - skoro wzięłaś się za blogowanie i nikt Ciebie nie zmuszał, to teraz kombinuj i znajduj ten czas na pisanie! 



     Następny wykład poprowadziła Joanna Gwizdała z bloga Made by Gigi. I to na ten wykład czekałam z niecierpliwością!!! Bo potrzebuję przekonania do Istagrama! I po tym wykładzie jestem już tak na 98% pewna, że w końcu się przełamię i założę sobie tego Istagrama co to wszyscy już go mają :) Choć na pewno będę potrzebowała czasu, by go rozkminić ;)









      Potem odbyła się licytacja dla Hospicjum Dziecięce Gdynia Bursztynowa Przystań. Sponsorzy jak zwykle spisali się i były bardzo ciekawe rzeczy do wylicytowania! Ja oczywiście nie mogłam oprzeć się książkom, a że kilka pozycji było dla starszych dzieci, no i wyszło, że to ja z zebranych na spotkaniu mamuś mam najstarsze dzieci, to też ja licytowałam te książki :) A w sumie zebrałyśmy 1495 zł!!!



     Po przerwie obiadowej Elwira Piwowarska z Wirtualnej Polski opowiadała nam o tym, "Jak skutecznie przykuć uwagę czytelnika?! " Jak słuchałam tego wykładu, to miałam takie wielkie chęci, że jak wrócę do domu, to napiszę o tym, czy o tamtym.... i zabrać się nie mogłam za pisanie w cale! Nie dość, że byłam bez kompa - ale mój super szwagier naprawił mojego komputerka i teraz mogę znów pisać, to jeszcze dopadł mnie leń! Ale chyba go wypędziłam, przegnałam go i sama siebie przełamałam i teraz już nadrabiam zaległości! I postaram się pisać tak, żebyście z chęcią mnie czytali i zostali tutaj ze mną :)



      Na zakończenie Dorota Patzer przekonywała nas, że warto ćwierkać na Twitterze. I ja mam zagwostkę, bo do Istagrama prawie dałam się już przekonać, ale do Twittera - hmmm... jeszcze nie. I to nie dla tego, że Dorota nieciekawie opowiadała. Mówiła bardzo ciekawie, ale zapamiętałam też zdanie: "Że do Twittera trzeba się przekonać"!!!  I ja na to potrzebuję czasu :)



     Po wszystkich już prelekcjach był tort od Cake by Me! Wyglądał cudnie! Smakował pysznie! Choć trochę tej masy chyba było za dużo i za słodko. Ale to moje zdanie. Smakować smakował, mógł mieć nawet więcej tych pysznych borówek, wtedy więcej bym go zjadła. 



     Pragnę również podziękować:
Żanecie i Marcie  za zorganizowanie tego cudnego spotkania i tego, że mnie zaprosiły na ten event :) Dziewczyny podziwiam Was!
Hotelowi SPA Faltom, że tak nas ugościł w swoich progach:)
* naszej fotografce Małgosi za towarzystwo i cudne zdjęcia:)
*dla animatorki Radocha, która zajęła się dziećmi i mamy mogły spokojnie wysłuchać prelekcji :)
* jeszcze raz dziękuję Cake by Me za ten słodziachny tort :)
* no i dziękuję wszystkim uczestniczkom za możliwość choćby chwili rozmowy, wymiany zdania - do zobaczenia na innym spotkaniu :) 

      A teraz osobne podziękowania dla sponsorów, bo kilku ich było :) DZIĘKUJĘ : Wydawnictwu Zielona SowaHeyday GroupLove DomoweJuicyColors.plZiaja PolskaSmileatpoczytne.plBodymax - dzień pełen energiiNovae Res - Wydawnictwo InnowacyjneArtepoint.pl Twoje dekoracje wnętrzWydawnictwo EneDueRabeQameleoPole wełnyPróg Życia, Cutitnow.pl.











     I kolejne super fajne spotkanie za mną. Znów usłyszałam kilka cennych uwag i rad, zebrałam garść informacji i poznałam nowe osoby. Pozostaje mi tylko napisać - DO ZOBACZENIA DZIEWCZYNY!!!


     

      

sobota, 14 października 2017

Ważni i ważniejsi na Blog Matters 2017 w Mielnie.

     TUTAJ opisałam i pokazałam Wam jak wyglądał mój samotny wyjazd do Mielna na Blog Matters. A teraz napisać muszę jeszcze o kilku ważnych sprawach. Organizatorki już przedstawiłam w poprzednim poście, ale muszę, no MUSZĘ o nich wspomnieć raz jeszcze, bo Monika i Milena przygotowując to spotkanie, włożyły w nie naprawdę OGROM PRACY! Dzięki dziewczyny!!! Jesteście super!!! 




     Tak jak w ubiegłym roku, tak i w tym gościł nas Hotel SPA Unitral. To oni nam zapewnili ogrom kawy, ciastek i przekąsek. Dla chętnych była też możliwość wykupienia obiadu w restauracji hotelowej, a dodam, że jedzonko tam mają pyszne!!! Nakładasz sama co chcesz i ile chcesz, i wcinasz :) 

     Ale muszę też wspomnieć o sponsorach, których dziewczyny zdobyły i dzięki którym były i upominki. 
Głównym sponsorem, który nawet extra ściankę na to wydarzenie udostępnił to MPS Plastic Packaging & Private Label Cosmetics Manufacturer 



     Pozostali sponsorzy to:
RodosCentrumDegaDrink Tech 500 sekund Jestem InteraktywnaPoradnik pisaniaEwelina MierzwińskaRysunkowo mi Krystyna PolekKartka z pasjąMabibiDLA kosmetykiHeanLa Roche PosayVichyKarinSangoAmaloo.

      Partnerzy spotkania to:
Hotel SPA UnitralMielnoREACHaBLOGGERUrząd Miasta Koszalin.

     Patroni medialni:
Happy KoszalinMądrzy RodzicePolskie Radio KoszalinBrand Sabbath.

     Ale była też akcja książkowa "WEŹ MNIE", w której wzięły udział:
WFWAnna SakowiczHalina SochaMagdalena GedrojćVirtualoMarcin CieslikPublicatLiraPlaton 24OficynkaEbookpointSapereaude.

     A fotografem naszym była oczywiście Aleksandra Piec
     




















      Raz jeszcze dziękuję za możliwość bycia tam z Wami wszystkimi :) No i do zobaczenia za rok :) 

      Pamiętajcie! W przyszłym roku zaklepujemy miejsce na plaży, zabieramy namioty i biwakujemy cały tydzień w Milnie :) 

środa, 4 października 2017

Mój samotny weekend w Mielnie na Blog Matters 2017.

     W sobotę 17 września 2017, tuż po godzinie 6.00 rano wyjechałam z domu. Dokąd wybrałam się o tak wczesnej porze? Od razu odpowiem, że nie na grzyby! Ale na dwudniowe spotkanie Blog Matters w Mielnie. Tak jak w ubiegłym roku, tak i w tym gościł nas Hotel SPA Unitral. A organizatorkami oczywiście były Milena z bloga CYTRYNIAKI i Monika z bloga KONFABULA.



      Ale, ale, nie pojechałam tam, żeby się relaksować - no może trochę, bo jednak byłam bez dzieci i męża. Jednak pojechałam tam by się dokształcić i wysłuchać prelegentów z różnych dziedzin. 

     Tak więc, prelekcje w sobotę rozpoczęła AGATA CIESIELSKA z Cyk Cyk Studio. To od niej dowiedziałam się, że jestem dinozaurem, bo jako jedyna z obecnych tam blogerek nie posiadam jeszcze Istagrama. No cóż, może się w końcu przełamię i go założę ;) Ale wracając do prelekcji Agaty, to oczywiście mówiła o fotografowaniu. Mówiła o fotografowaniu produktów w użyciu, fotografowaniu produktów w otoczeniu natury, była też mowa o korzystaniu kratki w aparatach zarówno tych normalnych jak i tych w telefonach - i to co najważniejsze, czyli podczas fotografowania jest najważniejsze myślenie! 



      Drugą prelegentką tego dnia była EWA POPIELARZ.  Mówiła nam o copywritingu. Czyli o tym, że treść pisanych przez nas tekstów, jest też mega ważna. A jeśli chcemy jeszcze zarabiać na pisanych przez nas tekstach, to musimy wiedzieć o kilku ważnych rzeczach. Podpowiadała, jak pogodzić wychowywanie dzieci z pisaniem. Ale też o tym gdzie się pokazać i gdzie bywać, aby nas widziano :) Jednak najbardziej to zapadł mi w pamięci DUPOCHRON. A dlaczego? Ci co tam byli to wiedzą, bo też go na pewno zapamiętali :) 



     AGATA OSSOWSKA z Happy Koszalin opowiadała nam o pewnych sekretach, między innymi, że nie ma opowieści bez: bohatera i fabuły! Mówiła też o tym jak zainteresować innych sobą w pracy, na blogu czy w realu.




      Tego dnia ostatnią prelegentką była ANITA BEDNARCZYK. Anita zajmuje się projektowaniem infografik. Szczerze, nie za bardzo zrozumiałam ten temat.



      I tym miłym akcentem zakończył się pierwszy  emocjonujący dzień. 



      Drugiego dnia (18 września), spotkanie rozpoczęłyśmy w restauracji Hotelu SPA Unitral, a to dlatego, że czekało na nas śniadanko i produkty od DEGA. Ale o tych produktach jeszcze wspomnę. Po pyszniastym i wypasionym śniadanku, z pełnymi brzuszkami mogłyśmy wdrapać się po schodach - niektóre panie pojechały windą, na to 4 piętro i mogłyśmy zasiąść znów na wykładach. 

      W niedzielę wykłady rozpoczęła OLA GOŚCINIAK z Jestem Interaktywna. Opowiedziała czym się zajmuje i jaką przeszła drogę by być tu gdzie teraz jest. Mówiła, że warto czasem zainwestować we własną markę. 



     KRZYSIA BEZUBIK podzieliła się mega dawką informacji na temat wydawania własnej książki. Ale podpowiedziała również czego nie pisać choćby w propozycji do wydawnictwa, albo co warto wiedzieć o prawie autorskim. Ja to chyba nigdy nie wezmę się za pisanie książek - wolę jednak je czytać ;)


      Następnie ANNA TEODORCZYK z Anna Alternatywnie przekazała nam kilka cennych uwag o grafice. A ja między innymi zapamiętałam, że graficy nie lubią mówić "czcionka" tylko mówią "font". O! Znów czegoś się nauczyłam ;) No i dała nam zadanie związane z grafiką, mi mózg parował od myślenia a i tak nic nie wymyśliłam mądrego, ale niektóre dziewczyny miały super pomysły ;) 





      Po tych zajęciach MAGDALENA BEK z Lekka Zmiana Mamy tłumaczyła jak mamy wykorzystać media społecznościowe do rozwoju bloga. I dała taką dobrą radę : "ZAPISZ SWOJE CELE. MIERZ EFEKTY".


    
      I na koniec tego emocjonującego weekendu spotkanie miałyśmy z panem SŁAWKIEM LUDWIKOWSKIM, który przyjechał do nas ze swoją koleżanką panią ANDŻELIKĄ RUDZIŃSKĄ. Jak to pan Sławek powiedział, zabrał koleżankę, aby było mu łatwiej do nas dotrzeć ;) A o czy oni nam mówili? O networkingu - czyli jak zarobić pieniążki bez wychodzenia z domu. Zaciekawił mnie trochę ten kwadrat pieniądza, o którym mówił pan Sławek. Zresztą jak on opowiadał, to wszystko wydawało się proste, a teraz pisząc tekst doszłam do wniosku, że to o czym mówił, to nie moja bajka. 


     Powiem Wam szerze, że choć były takie prelekcje, które mnie bardzo ciekawiły i były takie, z których mało co zapamiętałam, to ogólnie spotkanie Blog Matters 2017 było super!!! Spotkałam się z czadowymi babeczkami, była okazja do wymiany zdań i doświadczeń, spędziłam cały weekend poza domem, bez dzieci i męża - po tylu latach należało mi się :) No ogólnie organizatorki się mega spisały, więc wielkie brawa dla nich!!!! Moniko i Mileno jesteście wielkie :) Dzięki za ten super weekend :) 



       Jeszcze moje prywatne podziękowanie dla Ani z bloga Łobuziaki, że mnie przygarnęła i przenocowała :) Buziaki Aniu :) I uściski dla rodziny :) 



      I trochę wspomnień na fotkach - wszystkie od ALEKSANDRY PIEC. :)