czwartek, 20 kwietnia 2017

Pouczmy się z Fiszkami.

     Za moich czasów w podstawówce uczono języka rosyjskiego. Potem zaczęto wprowadzać niemiecki czy angielski. Aczkolwiek mnie objął tylko j.rosyjski. Żałowałam bardzo, bo bardzo chciałam nauczyć się języka angielskiego. Teraz moi synowie uczą się tego właśnie języka w szkole. A ja uczę się z nimi. Na spotkaniu  Spotkajmy się w Gdyni otrzymałam FISZKI, które w tej nauce pomogą mi i moim synom. :) 


     Nauka moim synom idzie jako tako, więc z Fiszkami możemy się tą nauką pobawić. No i nie dość, że oni skorzystają, bo mama chętnie z nimi tymi Fiszkami się pobawi, to jeszcze całą trójką skorzystamy na tym, że czegoś się nauczymy. A przy nas może nasz najmłodszy też skubnie troszkę obcego języka :)

     FISZKI CZASOWNIKI NIEREGULARNE




      W tym małym pudełeczku mieści się 50 kart z czasownikami z jednej strony napisanymi po polsku, a z drugiej po angielsku. Mega pomocne są w odrabianiu lekcji z moim starszym synem! Synio jest w 4 klasie i czasem mam kłopot aby mu pomóc w zadaniach, ale właśnie ostatnio Fiszki pomogły w jednym zadaniu. Na pewno jeszcze nie raz nam pomogą. Tym bardziej, że nawet kiedy mam chwilę wolnego czasu, to mogę sobie te Fiszki wziąć i sama mogę sobie powtarzać jak się pisze to czasowniki wszystkie. Dodatkowo dzięki specjalnemu kodowi z opakowania mam możliwość skorzystać z nagrań mp3 oraz programu PC. 

FISZKI ANGIELSKI DLA STARSZAKA



      Tutaj znajdziemy 50 kart z kolorowymi obrazkami, na których znów po jednej stronie mamy nazwę po polsku, a z drugiej po angielsku. Choćby takie ŻABA - A FROG. Nooooo tutaj mój starszy synio był z siebie dumny, bo sporo znał odpowiedzi po angielsku. Za to młodszy musi nadgonić ;)

FISZKI ANGIELSKI DLA MALUCHA






      Tutaj nie dość, że obrazki są mega kolorowe, to hasła na nich duże i wyraźne - zarówno napisane te po polsku, jak i te po angielsku. Oczywiście znów mamy 50 kart z hasłami czyli kolejne rzeczy, zwierzęta, kolory czy cyfry do zapamiętania. I tutaj moi dwaj starsi synkowie mnie zaskoczyli, bo znali mnóstwo odpowiedzi. Ale ja ciągle się uczę ;) 

FISZKI + DOMINO (DOM I SZKOŁA)









      Wiek +4. Tu są dwie różne talie kart do dwóch różnych gier. Pierwsza to DOMINO. Znamy wszyscy zasady gry ;) Musimy tak poparować karty, by pasowały do siebie kolorystycznie - przedmiot i kolor. Druga talia kart, to karty z różnymi przedmiotami i zdaniami o tym przedmiocie. Oczywiście z jednej strony po polsku, a z drugiej po angielsku. Choćby takie coś: KRZESŁO;  KRZESŁA SĄ CZERWONE. - A CHAIR;   THE CHAIRS ARE RED. Przyznam się szczerze i bez bicia, że jest się czego pouczyć tutaj :) Przy okazji bawiąc się tą nauką ;)

FISZKI ANGIELSKI Z NAKLEJKAMI + KOLOROWANKA 



Co mi się tu spodobało? Te naklejki!!! Fakt, że można je ponaklejać na krześle, na tv, na szafce, na lodówce, na szklance, na drzwiach i potem patrząc na nie, powtarzać jak najwięcej razy dany wyraz po angielsku. No bomba pomysł! Co do kolorowanki, to starszaki nie chcą kolorować, a najmłodszy jeszcze za mały, więc kolorowanka poczeka na najmłodszego. Ale naklejki już gdzieniegdzie naklejone ;) Ogółem jest ich 72, więc jeszcze spora część nienaklejona. Ale i tak można z nich uczyć się pisowni wyrazów. 

      I tak w bardzo fajny i przyjemny sposób można się pouczyć języka obcego. Wiecie czego mi tylko troszkę brakuje? Gdyby tak jeszcze była z boku wymowa tych wyrazów opisana. Wiecie o co chodzi? Żeby było napisane, jak to słowo się wymawia po angielsku. Bo przecież inaczej coś zapisujemy, a inaczej wymawiamy! 

     Ale i tak cieszę się, że Fiszki nam podarowały takie dobrocie. Bo u nas obecnie wszystko się przydaje, wszystko co jest pomocne w nauce języka angielskiego. A te małe karteczki wspomagają moich synów. Mogą je śmiało zabrać do szkoły w plecaku, ba!, nawet w kieszeni spodni! A ja śmiało jadąc gdzieś z synami mogę zabrać Fiszki do torebki potem tylko wyjąć i powtórzyć co nie co ;) Dziękuję Wam FISZKI za te Wasze pomysłowe Fiszki :)








wtorek, 11 kwietnia 2017

Recenzja jogurtów naturalnych Activia.

      Dzięki Streetcom miałam możliwość przetestować jogurty naturalne Activia


     Jako że uwielbiam jogurty, to z takich kampanii cieszę się podwójnie :) A te dodatkowo mnie zaskoczyły. Dlaczego? A bo mają w sobie jogurt naturalny i trochę musu owocowego. Nie jest to taki zwykły, owocowy jogurcik. Zresztą do takowych nic nie mam, bo też je lubię bardzo. Ale w tej wersji Activia naprawdę smakuje inaczej. Do wyboru mamy smaki: Activia naturalna, Activia naturalna z brzoskwiniami, Activia naturalna z suszoną śliwką, Activia naturalna z truskawkami, Activia naturalna z malinami.  Na powyższym zdjęciu nie ma 2 smaków, ale zaraz będziecie mogli je zobaczyć  :)






                                                  



      
     Jogurty mają delikatny, aksamitny smak. Naprawdę! Jak bierze się do ust nawet ten naturalny to czuć taką aksamitność na języku!  Tak jak naturalnych samych jogurtów nie lubię, chyba że po zmieszaniu z jakimiś owocami, tak ten z Activii nawet mi posmakował. :) 

     Co do tych jogurtów z owocami, to najbardziej smakował mi jogurt z dodatkiem śliwek suszonych! Na drugim miejscu z dodatkiem brzoskwiń, potem z dodatkiem malin, potem zwykły naturalny i na końcu ten z dodatkiem truskawek.  Dlaczego akurat tak je poukładałam smakowo?  Pewnie dlatego, że tak mi one smakowały! Do jogurtu ze śliwkami czy z brzoskwiniami nie mam się co czepiać. Bo i owoce smaczne w nim są i jogurt też. Poza tym po wymieszaniu owoców z jogurtem jest on nie za słodki, ale taki w sam raz.  Natomiast jogurt z malinami miał jak dla mnie za dużo dużych pestek! Wiem, wiem, że maliny mają pesteczki. Ale ten jogurt musiałam gryźć!  Co się tyczy truskawkowego, to wydaje mi się, że był z tych jogurtów z owocami najmniej słodki, zresztą nawet same truskaweczki nie były słodkie! Może to tylko wina owoców, że do jogurtu poszły owoce mało słodkie. Ale mi ten jogurt nie smakował. Już wolałam ten zwykły naturalny jogurt. 

      Activię zresztą kupuję, choć częściej tę w buteleczkach do picia, ale teraz od czasu do czasu, a już na pewno na święta zakupię dla naszej familii zapasik tych jogurcików. Bo one tak fajnie i dobrze pomagają ruszyć nasze zapchane jedzeniem flaczki :) No i można je zajadać nawet podczas relaxu :)



      Jeśli i Wy chcecie testować różności, to zapraszam do zapisania się do Streetcom.  A ja na dziś dziękuję Wam i tym wpisem dziękuję Streetcom oraz Activia za możliwość smacznych testów. 


wtorek, 4 kwietnia 2017

Prelekcje na babskim spotkaniu w Gdyni.

     Jadąc na spotkanie blogerskie wiem, że poznam nowe osoby i to już jest fajne doświadczenie. A jednak kiedy mam możliwość na takim spotkaniu jeszcze dodatkowo wysłuchać osób z ciekawymi informacjami, to jest coś mega! Na tym opisanym wcześniej spotkaniu w Gdyni miałam okazję wysłuchać 4 ciekawych prelekcji. O czym? Wszystko po kolei :)



     Na pierwszy ogień poszła Karolina Tuchalska Siermińska z bloga odNova. Dzięki niej miałyśmy wszystkie okazję troszkę się poznać :) Potem wymyśliła nam zabawę. Pozakładała nam na głowy takie jakby czapki salowej z napisami, których my same nie widziałyśmy, ale wszyscy inni mogli przeczytać co tam jest napisane! Uwierzcie, że to irytowało strasznie! Bo miałam okropną ochotę też dowiedzieć się co jest na mojej koronie!!! 



     Naszym zadaniem było tak rozmawiać, aby naprowadzić każdą osobę na to co tam ma na tej swojej czapko/koronie :) Udało się wszystkim i zabawy było przy tym sporo! 





     Drugie zadanie chyba jeszcze bardziej nas rozwaliło! Bo podzieliłyśmy się na 2 drużyny i każda wymyśliła jakiś tytuł filmu. Po czym musiałyśmy po kolei naśladując pierwszą osobę, która znała tytuł tak zagrać scenkę, żeby następna odgadła hasło. No powiem Wam szczerze, że dłuuuuugo tak dobrze się nie bawiłam i z chęcią bym to nadrobiła w tak miłym gronie :) Więc dziewczyny - musimy się jakoś jeszcze zgadać :) 




      Ale poza zabawą Karolina opowiedziała nam jeszcze jak zaczęła się jej przygoda z blogiem oraz opowiedziała co fajnie się ogląda i co czyta na blogach, czym się wyróżnić. Cenne uwagi! Za chwilę prywaty i szczerej rozmowy też dziękuję :)  

      Na drugi ogień poszła Marianna Mehring-SteinbornNiania Trójmiasto. I od razu też dziękuję za chwilę prywaty i rady :) Wracając do Marianny, to jeśli macie zamiar w najbliższym czasie wrócić do pracy lub w ogóle pójść do pracy i nie wiecie co zrobić z dzieckiem/dziećmi? Kto miałby się nim/nimi zająć? Śmiało możecie skontaktować się z nią - ona jak nikt inny dopyta o szczegóły - kogo potrzebujecie i na pewno znajdzie Wam taką osobę lub podpowie kogo i jak macie szukać! Naprawdę, ta kobieta ma bardzo obszerną wiedzę o tym jak rekrutować nianie, jak rozmawiać z nimi, ale i jak rozmawiać z rodzicami, którzy potrzebują niani do swojej pociechy! Ona wie, jak nianię dopasować do danego dziecka. I nie bójcie się, Marianna to bardzo miła, entuzjastyczna osoba, która wie czego chce, ale i wie jak innym pomóc! 






      Trzecią prelegentką była Marta Kraszewska z bloga Rudym Spojrzeniem. Ona opowiedziała nam jak pisać i jak nie pisać recenzji o książkach zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Bo różnią się te recenzje od siebie. Mówiła nam jak ważne jest zdjęcie książki, ale znów różnica czy mowa jest o książce dla dziecka czy dla dorosłego. Poza tym recenzując książkę mamy nie zdradzać za dużo! I to jest cenna uwaga! Muszę się jej skrupulatnie trzymać, bo mam talent co nie co za dużo wyjawiać ;) A jeśli macie chęć zobaczyć jak pisze się takie dobre recenzje, to zaglądajcie TUTAJ, na blog Marty :)



      I na koniec Agnieszka Kawula z Aloha Świat, bardzo energetyczna zresztą osoba, opowiedziała nam swoją przygodę życia - przygodę z masażem. Jak to się u niej zaczęło, jak nie było łatwo, a jednak dała radę i teraz czerpie dużo radości i satysfakcji z tego co robi! Ciekawie słuchało się Agnieszki, jak stosowała różne diety, jak ćwiczyła godzinami, do momentu, kiedy wybrała się na masaż. A tak z ciekawostek - wiedziałyście kobietki, że masaż może pomóc się odblokować w zajściu w ciążę? Hmmm...? To już wiecie, że TAK! Poza tym fajnie było by tak poczuć choć trochę tej teorii o masażu w praktyce na sobie, he, he :) Ale nie było mi to dane. Szkoda.  


     Na koniec napiszę, że wszystkich prelekcji wysłuchałam z ogromnym zainteresowaniem i uwagą. Co zapamiętałam to moje :) A poza tym dziękuję raz jeszcze Żanecie za możliwość uczestniczenia w tym spotkaniu i DZIEWCZYNOM mówię  DO ZOBACZENIA! :)