czwartek, 29 czerwca 2017

To już 2 urodzinki najmłodszego synka :)

     Nie wiem kiedy to zleciało, bo czas zasuwa jak szalony. Jednak Ty synku już skończyłeś 2 latka!


     Składaliśmy Ci Synku życzenia w dniu Twoich urodzin. Składaliśmy Ci życzenia w dzień, kiedy wyprawialiśmy Ci urodzinki. Dziś raz jeszcze napisać chcę, że Twoi bracia, Twój tato i ja- Twoja mama życzymy Ci wszystkiego najlepszego, abyś codziennie zdobywał nowe umiejętności, coraz więcej mówił, abyś był zdrowy i uśmiechnięty no i żeby spełniły się Twoje marzenia :) 

        KOCHAMY CIĘ  TY NASZ DWULATKU :) 

czwartek, 22 czerwca 2017

Marynowane rzodkiewki.

     O kiszonej rzodkiewce pisałam Wam tutaj. Tym razem przedstawiam przepis na marynowaną rzodkiewkę. Przepis znalazłam w jednej z gazet i postanowiłam wypróbować. Rzodkiewki trochę miałam w ogrodzie nasiane, ładnie urosła i czas było ją wyrwać i tym razem wykorzystać nowy przepis.


     Wyszło mi 6 słoiczków, takich jak widać na zdjęciu. Zdjęcie zrobione na drugi dzień rano :)  Ale zacznę od podania Wam składników potrzebnych do przygotowania tych rzodkiewek. 

       Składniki:
- 2 pęczki rzodkiewek 
- 1 szt. chili 
- kawałek imbiru (ok 4 cm)
- 1 łyżeczka gorczycy
- 1 łyżeczka nasion kolendry
- 1/2 łyżeczki pieprzu ziarnistego
- 2 szt. liścia laurowego
- 150 g cukru
- 1 szkl. octu jabłkowego
- 1,5 szkl. wody
- sól do smaku



       Rzodkiewki umyj, większe przekrój, włóż do miski, oprósz solą i odstaw na 20 minut. Opłucz z soli i przełóż do słoika.


      Zagotuj wodę z octem, cukrem, przyprawami i chili. 



Gorącą marynatą zalej rzodkiewki. Następnie szczelnie zakręć słoiki. 



      Dla niecierpliwych - można spróbować rzodkieweczki jak przynajmniej jedną nockę postoją. 

       Smacznego ;)

P. S. Nie mogłam dostać papryczek chili, więc kupiłam peperoni. I w opisie nie podali jak pokroić imbir czy papryczkę, więc jak widać na zdjęciach, ja pokroiłam na takie kawałki i już. Udanych przetworów :)



poniedziałek, 12 czerwca 2017

Już myślałam, że z SĄDEM koniec, ale to jeszcze nie koniec!!!

     Niektórzy może pamiętają moje zeszłoroczne wpisy o SĄDZIE. A dla tych, którzy o sprawie nie wiedzą zapraszam na wpisy o całej sprawie TUTUTU i TU. W skrócie: zostałam wezwana jako świadek na rozprawę rozwodową osób całkowicie mi obcych, czekałam pod salą aż mnie wezwą na rozprawę i nikt mnie nie wywołał, rozprawa się skończyła a na mnie nałożono karę za niestawienie się na rozprawę!

     Przez jakiś czas nie zawracałam sobie głowy już tym całym sądem i karą na mnie nałożoną, ale jakoś w maju tego roku z czystej ciekawości zadzwoniłam do sądu w Gdańsku i popytałam, czy owa kara już jest mi cofnięta? Pani która odebrała telefon, wszystko posprawdzała, no i powiedziała, że OWI PAŃSTWO CO TO SIĘ ROZWODZILI to dalej się rozwodzą, jeszcze ich sprawa się toczy, zwrot moich zasądzonych przez sąd 18zł za dojazdy ( ha, ha, ciągle z tej kwoty mam ubaw), jeszcze nie została mi wypłacona, a kara dalej nade mną wisi! Tą ostatnią informacją mnie trochę pani zasmuciła. Ale na koniec powiedziała, że najlepiej będzie nie czekać aż komornik dobierze się do mnie, tylko mam złożyć do sądu pismo z zapytaniem o cofnięcie tej kary? Dlaczego sędzina mi tego jeszcze nie umorzyła? 

     I w ubiegłym tygodniu w końcu wybrałam się do Gdańska. Z pomocą pani w okienku w sądzie napisałam owe pisemko, złożyłam od razu u nich i teraz pozostaje mi czekać na odpowiedź od szanownego sądu! Wiecie, w tym naszym kraju nie opłaca się być uczciwym, bo za to też można beknąć! Paranoja! I co najśmieszniejsze, to to, że ze mną ta sprawa ciągnie się już ponad rok i nie wiem kiedy definitywnie dla mnie się skończy!!!!!!!!?

czwartek, 8 czerwca 2017

"DEKALOG Księdza Jana Kaczkowskiego" Katarzyna Szkarpetowska.

      To kolejna książka o księdzu Kaczkowskim, którą udało mi się przeczytać. Nie powiem, bo cieszę się, ze udało mi się ją przeczytać, aczkolwiek mam takie wrażenie, ze teraz to już ludzie na nim zarobić chcą. 


       Jak zwykle rozmowę czytało się ciekawie, czasem nawet miałam małe refleksje nad wypowiedziami księdza Jana. Aczkolwiek końcowy tekst że tak powiem się powtarza, bo już go czytałam choć w trochę chyba skróconej wersji w innej książce o księdzu Janie Kaczkowskim. No cóż, nic nowego nam nie napiszą, bo ksiądz już nic nowego nie powie, to teraz się powielają teksty. Ale i tak jest tu dużo nowych, całkiem innych pytań oraz odpowiedzi. A to co tutaj jest jeszcze ciekawe, to to, że do książki dołączona jest płyta CD.


      Na płycie możemy wysłuchać magicznego głosu księdza Jana. A poza tym? Poza tym nagrane są tam: Ostatnia Droga Krzyżowa, jest też 2 czytanie z jednej mszy, jest też rozmowa bodajże z Piotrem Żyłką, który pisał książkę o księdzu, no i jest też Pożegnanie księdza Jana. To pożegnanie jest w formie takich ostatnich myśli i mądrych słów księdza. 

      Jest to kolejna fajna książka, którą warto przeczytać, jeśli chce się choć trochę przybliżyć postać księdza Kaczkowskiego. 

środa, 7 czerwca 2017

Szampon dla dzieci hipoalergiczny WAX Pilomax.

     Jakiś czas temu zaczęłam pisać o tym szamponie, fotki cyknęłam, ale nie dokończyłam pracy. Wiem że zdjęcia są nie na czasie, ale mi się podobają i czemu by tuż przed latem nie pokazać trochę zimy ;) 


      Szampon ten dostałam na Spotkaniu w Mielnie (klik tu ) w ubiegłym roku. Otrzymałam 3 takie szampony hipoalergiczne przeznaczone dla chłopców. I powiem szczerze, że moi dwaj starsi synowie używają tego szamponu regularnie 2 razy w tygodniu i jeszcze druga butelka się im nie skończyła, a trzecia ciągle czeka na swoją kolej! Jest bardzo wydajny, ma kolor przeźroczysty, delikatnie pachnie, super się pieni i konsystencję ma gęstą. Nie jest za gęsta, bo był by problem wycisnąć szampon z buteleczki, ale nie jest też rzadki. Jest w sam raz!



      Dla osób chcących poznać skład - proszę bardzo - fotka powyżej. 

     Osobiście jestem bardzo zadowolona z tego szamponu, nawet z czystej ciekawości raz umyłam sobie moje włosy nim. A co! Na moich długich włosach dobrze się rozprowadzał i pienił, przy okazji wdychałam jego delikatny zapach, no i to czego nie lubią dzieci - czyli kiedy szampon szczypie oczęta - ten szampon nie szczypie! Co prawda po jednym umyciu na moich włosach żadnego ŁAŁ nie zauważyłam. Jednak chłopców włosy są delikatne po umyciu i wyschnięciu, przyjemnie się je rozczesuje palcami i ładnie pachną. A! Muszę dodać jedną małą uwagę co do mycia głowy! Mama mnie tak nauczyła i teraz synów też tak uczę, że włosy najpierw moczymy, potem myjemy raz szamponem, żeby tak jakby zmyć ten największy brud z nich - potem spłukujemy wszystko i raz jeszcze nanosimy porcję szamponu i znów myjemy włosy! Czyli 2 razy umyć, wtedy są włosy dobrze umyte! 

      Dodam na koniec, że na opakowaniu jest informacja, iż szampon jest przeznaczony dla dzieci powyżej 3 roku życia. Ale ja kilka razy naszemu niespełna dwulatkowi umyłam włosy tym szamponem i nic mu się nie stało, a był też zadowolony, że piana nie szczypała jego oczek. Poza tym szampon odżywia skórę głowy, pobudza mieszki włosowe i wygładza włókno włosowe. No i jest hipoalergiczny. I nie myślcie, że taki szampon jest tylko w wersji dla chłopców! Nie! Jest też w wersji dla dziewcząt. Ale mają też u siebie spory wybór w kosmetyków dla dorosłych. Jeśli chcecie poznać tę firmę bliżej, to klikamy tu WAX Pilomax .