wtorek, 2 lutego 2016

3 Krajanka od Winiary - ogórkowa.

     Krajanka warzywna opisana, Krajanka buraczkowa opisana, nadszedł czas na ostatnią Krajankę - czyli na ogórkową! Oj dużo sobie o niej myślałam, miałam wobec niej duże wymagania - bo ogórkową uwielbiam. No ale po kolei :)




      Jak zwykle ładne opakowanie i nic nie wycieka, nie przecieka - wszystko w środku i na zewnątrz ok. Opisane, wymalowane i zrozumiałe!



      I znów wszystko dokładnie i zgodnie z opisem wykonałam, z tym że i tu dodałam więcej ziemniaków. A! Jeszcze coś co robię tu po swojemu troszkę, to fakt, że daję czystą wodę (2 litry) i w tej wodzie rozpuszczam 1 kostkę rosołową. Bo nie robię specjalnie wywaru mięsnego. 



       I znów ziemniaczki gotujemy ok 10 minut w tej wodzie, potem dodajemy Krajankę.



      Wszystko razem mieszamy, pyrka to się na ogniu jeszcze ze 2-3 minutki i ogień wygaszam. Posmakowałam tę ogórkową i szczerze octem mi trąciła! Wolę kwas z ogórków kiszonych, a tu w opakowaniu są ogórki konserwowe. Więc jak dla mnie i mojej rodzinki to nie ten smak ogórkowej! Ale .... dodałam też i śmietankę.





       Z automatu smak zupki się zmienił, złagodniał i już tak mocno octem nie trącił, choć to i tak nie nasz smak ogórkowej.  Jeszcze dorzuciłam trochę świeżego koperku - ależ zapachniało! 



      Wygląda ładnie i apetycznie, ale od razu szczerze wyznaję, że tej akurat Krajanki nie zakupiłabym w sklepie! Ten smak zupki owej nie podszedł moim najbliższym. Jedynie pierworodny powiedział, że ta zupka mu smakuje, bo wyjątkowo nie ma w tej ogórkowej dużo ogórków. No wiecie, jak sama robię ogórkową, to wrzucę sporo ogórasków, bo je uwielbiam, a po drugie jak ogórkowa, to i w talerzu ogórki widzieć muszę a potem czuć że je jem :) A nie szukać czy w ogóle ogórki tu są! Z dwóch pozostałych Krajanek byłam zadowolona, rodzinka też, smaki nam odpowiadały i wszystko było ok, ale tej daję minusa!  Choć jak to zwykle bywa, każdy człowiek inne smaki ma, co innego mu się podoba, co innego smakuje, więc tak się złożyło, że i kilku moim znajomym, których obdarowałam Krajanką ogórkową, było zadowolonych ze smaku tej zupy. No cóż, jeśli Wy chcecie sami się przekonać jak ta Krajanka smakuje, to kupcie i spróbujcie, a sami wyrobicie sobie zdanie o niej lub innej Krajance. 

      Ja z tego miejsca dziękuję bardzo Rekomenduj.to oraz WINIARY za możliwość przetestowania tych Krajanek. Mogłam nie tylko osobiście zapoznać się z nowością na rynku, ale i opowiedzieć o niej znajomym i rodzinie, no i co niektórych obdarować lub poczęstować zupką o nowym smaku i poznać ich opinie. Już z niecierpliwością czekam na kolejne smakowite testy :)

16 komentarzy:

  1. Najgorsza z tych wszystkich krajanek. Sam ocet i nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, w tej Krajance mocno czuć ten ocet.

      Usuń
  2. Również miałam możliwość wypróbowania krajanek Winiary jak dla mnie okazały się rewelacyjne. Po otwarciu saszetki widać pokrojone warzywa w zalewie doprawione ziołami . Pachnie obłędnie. Karjanka buraczkowa okazała się fantastyczna jak ja nie lubię barszczu ukraińskiego tak ten z krajanką okazał się strzałem w dziesiątkę . Krajanka do kapusniaczku również pyszna. Na trzecim miejscu jest krajanka ogórkowa mnie na kolana nie powaliła może dlatego , że jest z ogórków konserwowy , a za tymi ja nie przepadam. Natomiast mężowi bardzo smakowala. Produkt okazał sie fajny i godzien uwagi .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli każdemu coś przypadło do gustu.

      Usuń
  3. Jak mozna zrobic ogorkowa na ogorkach konserwowych? Na pewno nie przypadlaby mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja pierwszy raz spotykam się z ogórkową z ogórków konserwowych, ale jak to mówią - wszystkiego można spróbować - choć niekoniecznie musi nam wszystko smakować!

      Usuń
  4. Nie wyobrażam sobie ogórkowej z ogórków konserwowych tylko kiszone

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ZA! Jak ogórkowa, to z kiszeniaków!

      Usuń
  5. Mi posmakowała, ale robiłam większy gar i ... dodałam więcej ogórasków (i ziemniaków oczywiscie) , może one ukryły smak konserwowych. Dla mnie najbardziej octem było czuć buraczkową :D To już chyba kwestia tego jak kto robi na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też prawda, bo ja czasem do buraczkowej dodaję trochę octu, zresztą w knajpach też wlewają ocet, żeby po prostu koloru nie traciła taka zupka i przełamał się trochę smak tej zupy. Ale zależy ile tego octu się wleje!!

      Usuń
  6. Niestety pomimo okazji do przetestowania krajanek w tej samej kampanii i przepięknych reklam w TV nie zostanę ich wielbicielem. Buraczkowa miała tylko 16 czy 18% buraczków a poza tym przecier pomidorowy i ta ogórkowa z ogórków konserwowych. Niestety nie nasze klimaty a tak się cieszyłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest mało tych warzyw - bo w zupie nawet ich nie widać - chyba że akurat komuś wpadnie kawałeczek na ząbka :) Ale zawsze jest możliwość dodania warzyw - i to nie tylko takich jak podaje producent - można dodać co się lubi.

      Usuń
  7. Fakt ocet króluje w tej Krajance ale jak odpowiednio się zmodyfikuje można zjeść:) w sumie nawet mi smakowała i jak nigdy synek też jadł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Ten ocet prawie każdy mi wytykał w tej zupce. No i jak co, to nawet trzeba zmodyfikować troszkę po swojemu, bo szkoda wylewać wszystko lub samemu tylko to zjadać :)

      Usuń
  8. Zastanawialam się czy by nie kupic i nie wypróbować tych krajanek tak z czystej ciekawości, ale po przemyśleniach stwierdzilam, że w sumie to na wsi mieszkam, warzywa swoje, część zamrozonych więc stawiam na naturalność :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na wsi mieszkam, no i mam swoje warzywka :) Ale jak jest okazja czegoś nowego wypróbować, to czasem z tego korzystam :)

      Usuń