sobota, 19 września 2020

"Anioł na szczęście" Karolina Kubilus - mój pierwszy patronat!

      Lubię czytać książki i pisać swoje wrażenia po ich przeczytaniu. Nigdy wcześniej nie odważyłam się zgłosić do zostania patronem jakiejś książki. Ale jak to mówią, do odważnych świat należy! Pierwszy raz podjęłam się zostania patronem i mało tego, ale jeszcze na okładce są opisane wrażenia mojego najstarszego syna:) Więc jestem mega dumna podwójnie!!! A mowa jest o książce "Anioł na szczęście" Karoliny Kubilus. 


     Tydzień temu, bo 11 września miała premierę właśnie ta książka. Od wydawcy przeczytacie:

"Czy Amor zamiast strzały może użyć ... nart? Okazuje się, że może! Przekonał się o tym na własnej skórze trzynastoletni Jędrek, jednak minie sporo czasu, zanim odnajdzie tę, o której wciąż myśli. Ale czy chemia zadziała w odwrotną stronę? Czy klasowy skarbnik odnajdzie zgubione pieniądze i jaką tajemnicę skrywa nowy kolega? To dopiero początek opowieści o przyjaźni, pomaganiu, trudnych wyborach, pierwszym zauroczeniu i innych, nastoletnich problemach w szkole i w domu. Tym prawdziwym i tym drugim, który wciąż jeszcze jest domem bardziej z nazwy..."


     Dla mnie i moich synów była to ogromna przyjemność przeczytać tę książkę, poznać tych wszystkich bohaterów, przeżyć z nimi te wszystkie przygody mniejsze i większe, smucić się z nimi i radować. Jędrek to na prawdę bardzo fajny kolega i przyjaciel, który pomimo własnych problemów, stara się pomóc innym. Nie zostawia w potrzebie nawet nowo poznanego kolegę! Poszukuje dziewczyny, w której się zauroczył, choć widział ją tylko chwilę i usłyszał tylko jej imię. Sposób w jaki ją szuka, w dzisiejszych czasach mnie zaskoczył! Nie szuka jej przez portale społecznościowe czy obdzwaniając wszystkich dookoła! Szuka jej na własną rękę w szkole, po szkole, na ulicach miasta itp. Czy szczęście mu dopisze i odnajdzie ją? Tak, odnajdzie. Tylko jak potoczy się dalej ich los kiedy on ją odnajdzie? Czy ona odwzajemni jego zauroczenie? I co to będzie za afera z tym skarbnikiem, który jest przyjacielem Jędrka? Powiem tylko tyle, że chłopcy pomysły mają extra i choć chcą dobrze, nie do końca im to wychodzi. Bo niby zażegnując mały problem, stwarzają niepotrzebnie nowy problem. No i o co chodzi z tym Aniołem na szczęście? Przy tym całym Aniele, to miałam niezły ubaw :) Książkę czyta się ciekawie, z wielkim napięciem, co będzie dalej. Polecam tę książkę zarówno młodzieży, jak i dorosłym! Bo to bardzo fajna, wartościowa i pouczająca książka. Na koniec wstawiam opinię mojego syna, którą znajdziecie na okładce tej książki :)

"Pierwszy raz spotkałem się z nazewnictwem MAMI czy BABI. W książce było kilka zwrotów, których też nikt z moich znajomych nie używa, więc miałem wrażenie, że dzieciaki z książki są trochę inne, niż ja i moi rówieśnicy. Bardzo podobał mi się za to sposób, w jaki Jędrek poszukiwał Jagi. Obecnie panuje moda, że gdy się kogoś szuka, to wrzuca się post na fejsa i przegląda znajomych moich znajomych itp., byle tylko znaleźć daną osobę. A ten chłopak uparł się i sam szukał Jagi po całym mieście."


Tytuł: "Anioł na szczęście"
Autor: Karolina Kubilus
Ilość stron: 258
Wydawnictwo: Białe Pióro


czwartek, 17 września 2020

To już roczek!

      Kochana córeczko!

      Rok temu, jeszcze w nocy, dawałaś mi znać, że chcesz wyjść już z mojego brzusia na ten świat! Zdążyliśmy z tatą dojechać do szpitala, wdrapać się na sor i tam już nawet mnie nie badali tylko wzywali lekarza i położne do porodu! Pamiętam, że jeszcze przebrałam się w tę śmieszną piżamę szpitalną, podreptałam na porodówkę a tam to już rach, ciach, położna uwijała się jak w ukropie wszystko na gwałt szykując! Zdążyłam między bólami wydusić do położnej, że urodzisz się z rozszczepem wargi. I potem już dwa parcia i byłaś na świecie! Kiedy mi Ciebie pokazała położna, kiedy przystawiła Twoją twarzyczkę do mojej, eh... Nie zapomnę tej chwili nigdy! I pomimo faktu, że rozszczep okazał się nie tylko rozszczepem wargi ale i wyrostka zębodołowego, byłaś dla mnie najpiękniejszą dziewczynką! Bo mają córeczką!!!

                                                                      foto by Arfoto.pl

       Dziś jesteś już po pierwszej operacji zszycia wargi. Wyglądasz całkiem inaczej, ale kochamy Ciebie tak jak i przed operacją. Sama już chodzisz od kilku tygodni, choć przewracasz się, ale sama wstajesz i idziesz dalej. Nawet biegasz trochę, mówisz, mama, tata, Aza, koko, robisz papa. Włazisz sama na kanapę, wspinasz się po schodach i drabinach, jesteś odważna, czasem nieśmiała. Kurcze, mam wrażenie, że jesteś ze wszystkim bardziej do przodu niż Twoi bracia w tym wieku! 

     Kochana życzymy Ci wszystkiego najpiękniejszego! Już Ci dziś składaliśmy różne życzenia osobiście, w weekend usłyszysz tych życzeń więcej, bo goście Ciebie odwiedzą. Ale życzymy Ci przede wszystkim zdrówka, szczęścia i miłości!!! Boziu! Kiedy to zleciało, ze Ty już roczek skończyłaś!!! 

wtorek, 8 września 2020

"Amandine. Pragnienie miłości." Anett Lievre.

           

     Gorący klimat Australii oraz dwójka bohaterów z ogromnym bagażem życiowym. Ona - Amandine, kobieta uciekająca przed mężem, który ją bił, wykorzystywał i znęcał się nad nią, on - Evan, mężczyzna po rozwodzie, który uciekając od przeszłości przeprowadził się na inny kontynent.



     "- Popatrz na mnie. Jesteś piękna i pewnego dnia ci to udowodnię ..."

Tak Evan próbował pocieszać Amandine. A dlaczego to robił? Ponieważ ta młoda kobieta przez kilka lat była poniżana i wyzywana przez swojego małżonka i najzwyczajniej w świecie wbiła sobie do głowy, że nie jest piękna! Mąż sadysta doprowadził ją do takiego stanu, że nie miała dobrego zdania o sobie samej! Każde dobre słowo od nowo poznanego mężczyzny, czyli od Evana przyjmowała z ogromnym dystansem, żeby nie powiedzieć, że z niedowierzaniem. 


Evan natomiast chcąc uleczyć swoje serce i zarazem zdrowie psychiczne, po rozwodzie z ukochaną żoną, postanowił aż zmienić kontynent, żeby tylko zapomnieć o żonie i wszystkim co się z nią łączyło. Właśnie w Australii postanowił zamieszkać i nawet zajął się hodowlą strusi. 


Jak poznała się ta dwójka? Ona uciekała akurat od swojego męża i już sił nie mając leżała na poboczu drogi. On postanowił pojechać do miasteczka się zabawić i po drodze znalazł ją. Czyli po prostu dobry zbieg okoliczności ich połączy. Ale czy połączy ich na długo, na zawsze? Hmm... Przed czym i przed kim ucieka Amandine, i czego się boi? Czy Evan zdobędzie rudowłosą kobietę? Co przyszłość im przyniesie? Tego dowiecie się z tej książki. 


Ogólnie czytało się ją bardzo szybko. Mamy możliwość czytania książki z perspektywy obu głównych bohaterów. Dodatkowo choć cała akcja toczy się w czasie teraźniejszym, to są momenty, kiedy to cofamy się na chwilę do przeszłości. Ale wszystko jest ładnie ze sobą połączone. Czcionka dosyć duża, podział na rozdziały. Cóż mogę więcej dodać? :)  Czy mnie wciągnęła, to osobna sprawa, bo owszem byłam ciekawa co też tam się wydarzy i jak potoczą się dalsze losy bohaterów, ale czegoś mi w tej książce zabrakło. Nie umiem wytłumaczyć czego! Trochę byłam zdziwiona zachowaniem Evana wobec Amandine. Dopiero co się poznali, a on od samego początku odzywa się do niej i zachowuje jakby znali się już jakiś czas. Wiecie, brakowało mi jakby trochę szczegółów, takich detali dopracowanych. Ale poza tym reszta mi pasowała. I jeśli się nudzicie, szukacie czegoś lekkiego do poczytania, to zapraszam do tej lektury :)


Tytuł: "Amandine. Pragnienie miłości."

Autor: Anett Lievre

Ilość stron: 314

Wydawnictwo: WasPos

Dziękuję bardzo Wydawnictwu WasPos za kolejną książkę, którą mogłam przeczytać i zrecenzować. 



piątek, 21 sierpnia 2020

Dżem z brusznicy ( borówek czerwonych).

      Brusznica - to po prostu borówka czerwona. Roślina przypomina jagody, ale ma niższe krzaczki, ciemniejsze i twardsze liście, oraz owoce ma koloru czerwonego, kiedy już dojrzeje!


   Tutaj fotka borówki. Tak one wyglądają w lesie :)


     Kiedyś wrzucałam przepis na nalewkę z brusznicy . Możecie z niego skorzystać ;) Dziś podzielę się z Wami przepisem, który też kiedyś gdzieś znalazłam w necie lub w gazecie, ale korzystam z niego od lat. Przepis na dżem z brusznicy!


Składniki:

1 kg borówek czerwonych ( vel brusznicy)

75 dag cukru

1/2 kg jabłek lub gruszek

1 szklanka wody


Wykonanie:

Czyste borówki, umyte, odsączyć na sicie. Przygotować syrop z cukru i wody. Gruszki czy jabłka obrać ze skórki, podzielić na cząstki, wydrążyć gniazda nasienne i włożyć do syropu. Ja osobiście wolę jabłka czy gruszki po obraniu zetrzeć na największych oczkach tarki. I potem wrzucam starte owoce do syropu. Następnie gotować całość, aż owoce staną się szkliste, wtedy dokładamy borówki i gotujemy jeszcze 15 minut. Oczywiście co jakiś czas mieszamy, żeby się nie przypalił nasz dżemik. Gorący dżem wlewamy do słoików wcześniej przygotowanych, zakręcamy i odstawiamy do góry dnem. Ja przeważnie stawiam je tak aż do ostygnięcia, wtedy słoiczki już przekręcam na normalną stronę. 


      W tym roku brusznicy jest u mnie naprawdę sporo. Dwa razy narwałam z mężem po kilka litrów, więc dżemiku narobiłam niezły zapas :) I Wam życzę udanych przetworów oraz smacznego :)


czwartek, 20 sierpnia 2020

Sałatka warzywna na zimę.

      Uwielbiam przygotowywać przetwory na zimę. Tym bardziej, kiedy mam z czego je przygotowywać. Bardzo lubię też wyszukiwać nowe, ciekawe przepisy. I tym razem na jakiejś grupie kulinarnej spodobał mi się przepis na Sałatkę warzywną na zimę. Zrobiłam, odstały się słoiczki już 15 dni i dziś je posmakowałam z rodziną. Dla nas sałatka jest przepyszna! Więc postanowiłam podzielić się przepisem. 




 Składniki:

1 kg papryki

1 i 1/2 kg ogórków

1 kg marchwi

1/2 kg cebuli

1 kg kapusty


Zalewa:

1/2 szklanki cukru

2 łyżki soli

1 łyżeczka pieprzu

1/2 szklanki oleju

1/2 szklanki octu


Wykonanie:

Marchew i ogórki pokroiłam w talarki ( użyłam do tego tarki), paprykę skroiłam w paseczki, kapustę poszatkowałam a cebulę pokroiłam w piórka.  Tak rozdrobnione warzywa wrzuciłam wszystkie do jednej miski i zalałam zalewą. No i jako że w wyszukanym przeze mnie przepisie nie było nic, że zalewę się podgrzewa, wiec zalałam wymieszaną zimną zalewą. I wymieszałam wszystko. Następnie odstawiłam miskę z sałatką na 4-5 godzin. Potem wrzuciłam sałatkę do słoiczków, pozakręcałam i jeszcze pasteryzowałam je 15 minut. 

Smacznego :)

Przypominam, że przepisu nie wymyśliłam, tylko znalazłam na jakiejś grupie i tutaj go udostępniam, bo sałatka jest przepyszna!!! Robicie takie sałatki na zimę? Ja mam w planach jeszcze kapuścianą zrobić. Ale to we wrześniu dopiero. 






środa, 19 sierpnia 2020

"Kochankowie burzy. Czas miłości. Tom1 " Elżbieta Gizela Erban.

       "Kochankowie burzy" to taka super powieść obyczajowa i romans historyczny z historią kraju w tle. Już baaardzo długo nie czytałam tak dobrej książki z tego gatunku. Pani Elżbieto - czapki z głów!!!



          Jest to książka sporych rozmiarów, bo ma aż 682 strony, ale historia tej książki wciąga dosłownie od pierwszych stron. Bo książka przenosi nas od razu w dawne czasy. Przy okazji jedni mogą sobie przypomnieć, a inni poznać wiele starych zwrotów, których już dziś prawie lub w ogóle się nie używa. Choćby bakfisz, gawot, berta, suplikacje itp. Przyznaję się bez bicia, że kilka wyrazów znałam, kilka gdzieś mi się tam obiło o uszy, ale były i takie, z którymi pierwszy raz się spotkałam. 


     Jednak może zacznę od krótkiego streszczenia książki. Główną bohaterką jest tutaj nastoletnia Nina. Kiedy zaczyna się jej historia, ma zaledwie 15 lat. Rodzice jej nie żyją, a wychowuje ją ciotka ( siostra jej mamy) z mężem. Wujostwo Borutyńscy mają też swoją córkę Binię, która jest dla Niny jak siostra. Niestety wujostwo nie darzy Niny jakąś wielką miłością, raczej wręcz nie są zadowoleni, że to na nich spadła odpowiedzialność wychowywania tej nastolatki. Młodziutka panienka nie ma lekko. Niby każdy jej współczuje, ale dopiero kiedy to pod swoje skrzydła bierze ją hrabia Klonowiecki jej los ma szansę się odmienić na lepsze. Jednak czy tak się właśnie stanie? I tak i nie, ale dlaczego, to już musicie doczytać sami. Razem z Niną możemy przeżywać jej rozterki miłosne. Parę razy ktoś starał się o jej rękę, jednak ona odrzucała propozycje, bo kochała się w kimś innym. A tym kimś był jej opiekun - czyli wuj Alex. Niestety wuj miał już żonę i to komplikowało jej miłość. A co hrabia Klonowiecki czuł do swojej podopiecznej? To też tutaj jest bardzo ciekawe. Nina miała też jednego rosyjskiego wielbiciela. Jednak jest przeciwko tym ludziom, a powody są czysto historyczne. Z książki dowiadujemy się o niektórych powstaniach czy bitwach. Jest tutaj pokazana miłość ludzi do Ojczyzny. Do czego ludzie kiedyś byli zdolni w obronie Polskości i kraju? Jest tutaj wiele bólu różnego rodzaju, jest upokorzenie, jest miłość różnego pochodzenia, jest zauroczenie, nienawiść, zazdrość, heroizm, głupota, odwaga, radość. Poza tym wszystkim  podejrzeć możemy tutaj te piękne bale w dworkach. Na takie bale proszono zawsze masę ludzi, zjeżdżali się oni i czasem na kilka dni. Te przygotowania, strojenie się wszystkich dam, te staroświeckie suknie kobiece, eh... kiedy to czytałam, miałam wrażenie, że sama jestem na tych balach. Pani Elżbieta tak świetnie operuje słowem pisanym, że czytając jej powieść miałam wrażenie, że na żywo podglądam a czasem i uczestniczę w tym świecie z książki.  


     Bohaterowie książki zmagają się z problemami dnia codziennego. Poznajemy zwyczaje panujące w czasie powstania. I to jest piękne, urocze, zachwycające, że autorka niczego nie koloryzuje, pisze w prosty, subtelny i zrozumiały dla zwykłego czytelnika sposób.  Nie wiem dlaczego wydawnictwo WasPos nie zdecydowało się na wydanie 2 tomu, ale może jeszcze przemyśli tę sprawę. Bo książka urywa się i autorka zostawia czytelnika w takim dosyć interesującym momencie, że z niecierpliwością czekam na kontynuację, bo ja MUSZĘ dowiedzieć się dalszych losów Niny!!! Ta książka wycisnęła ze mnie dosłownie wachlarz emocji i tym bardziej oczekuję na tom 2. A autorce dziękuję za te właśnie emocje i wieczory spędzone z tą wciągającą książką.



Tytuł: "Kochankowie burzy. Czas miłości. Tom1"

Autor: Elżbieta Gizela Erban

Ilość stron: 682

Wydawnictwo: WasPos


     Dziękuję Wydawnictwu WasPos za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej książki. 

sobota, 8 sierpnia 2020

"To ty mnie uwolnisz" Camilla En.

           Już długo nie czytałam tak dobrej książki miłosnej z wątkami erotycznymi. Nie są to jakieś wyuzdane sceny. Sex jest tutaj opisany jak najbardziej ze smakiem, z wyczuciem, tak że aż chce się je przeczytać i poczuć delikatny dreszczyk, a może i chęć by wykorzystać tę czy tamtą scenę z własnym partnerem :)

    Z twórczością Camilli En spotkałam się pierwszy raz. I od razu mówię wszem i wobec - nie ostatni! Tę książkę prawie dosłownie pożarłam! No bo jak inaczej opisać to, że książka wciągnęła mnie i spodobała tak mocno, plus te wysublimowane sceny erotyczne. Noooo kobieto trafiłaś w moje gusta i normalnie w punkt z tą książką!!!


     Więc tak, posłodziłam autorce, teraz Wam coś napiszę o książce. Główną bohaterką jest młoda kobieta Chloe, którą dotknęło wielkie nieszczęście w Anglii i postanowiła uciec z tego kraju, do Francji. I to tutaj chce rozpocząć nowe życie. Pomaga jej w tym przyjaciółka.

"Wyobraziłam sobie, jak czyste karty zaczynają się wypełniać od tego właśnie momentu. To nie moja decyzja i nie mój przylot były przełomem, ale właśnie zmiana wizerunku i nastawienia. Czułam, że teraz wszystko zacznie naprawiać się samo."

    Chloe szuka pracy. Podczas tych poszukiwań poznaje faceta swoich marzeń. On - Oscar, na jej widok też czuje mocniejsze bicie serca i nie tylko jego :) W krótkim czasie Chloe i Oscar zostają parą. I to dosyć gorącą, namiętną, sexowną i ciągle napaloną na siebie parą. Jednak nigdy nie może być aż tak dobrze. Każde z nich, bo i Chloe, i Oscar, a nawet przyjaciółka skrywają pewne tajemnice. Które z czasem zaczną wypływać na światło dzienne. Wtedy te właśnie tajemnice zaczną dodawać pewnej pikanterii ich relacjom. Ale czy będą umieli pogodzić się z tymi sekretami? Czy nasza bohaterka zapomni o złu, które dotknęło ją w Anglii i od którego uciekła? Czy młodzi kochankowie będą umieli dalej żyć ze sobą? 


     Treść czytamy z perspektywy dwóch bohaterów - Chloe i Oscara. Więc mamy na niektóre sytuacje lepszy podgląd. Poza tym książkę czyta się lekko, szybko, przyjemnie. Czasem z szybszym biciem serca lub lekkimi wypiekami na twarzy :) 

Tytuł: "To ty mnie uwolnisz"

Autor: Camilla En

Ilość stron: 331

Wydawnictwo: WasPos


Dziękuję Wydawnictwu WasPos za możliwość zrecenzowania tej książki.