piątek, 31 sierpnia 2018

Plecaki ST.RIGHT - takie plecaki noszą moi synowie do szkoły.

     Za 3 dni dzieci wracają do szkoły. I znów zacznie się ten cały harmider związany ze szkołą: poranne budzenie synów i ponaglanie ich, żeby nie spóźnili się na autobus, pilnowanie w odrabianiu lekcji i w nauce, te wywiadówki ehhhh... No ale dziś chciałam pokazać Wam jakie plecaki mają moi chłopcy. 



     Te plecaki moi synowie mają już jakiś czas. Dokładnie to ten z lewej - ten z ludzikami, młodszy synio dostał w połowie 2 klasy, czyli nosił go już półtorej roku i teraz dalej będzie go nosił w 4 klasie. A ten z prawej, niebieski, starszy synio dostał na początku 5 klasy, czyli nosił go rok i teraz też dalej do 6 klasy go nosić będzie. 

     Nie chcę Wam tutaj pisać epopei w stylu: co powinien mieć superancko dobry plecak, jakimi zasadami mamy kierować się przy zakupie plecaka dla dziecka?! To jest w każdym wpisie, wystarczy poszukać na necie, jest tego mnóstwo. Ja dziś chciałam Wam pokazać, że te plecaki ST.RIGHT ( z firmy ST.MAJEWSKI) kupiłam w różnych odstępach czasowych, synowie używali je odpowiednio półtorej roku i rok, więc mam już o nich swoje zdanie. I jestem z nich zadowolona - czym chciałam się tu pochwalić. Napiszę wielkimi literami, żeby nikt się nie doczepił :  NIE DOSTAŁAM TYCH PLECAKÓW OD NIKOGO, SAMA JE KUPIŁAM DZIECIOM.  Oba plecaki różnią się od siebie nie tylko wzorem czy kolorem, mają też inną ilość przegródek w środku czy inne usztywnienia na plecach. Ale to wszystko zaraz pokażę na zdjęciach. 

Zacznę od tego z ludzikami:)









     Teraz ten niebieski :)














     Jak sami widzicie, niebieski ma sporo tych przegródek, kieszonek, nawet jest kieszonka na telefon - choć akurat producenci nie wzięli pod wzgląd, że do tej przegródki smartfony się nie zmieszczą, he, he :) Ale jest i miejsce na podpisanie plecaka, jest wyjście u góry na słuchawki, są po bokach siateczki na napój. No jest wszystkiego wbród! 

     I tak synowie nosili te plecaki, rzucali na korytarzach w szkole, ciskali w szatni i w domu. Nie raz i nie dwa starszy miał swój plecak wypełniony po brzegi, bo miał takie dni, że musiał prawie wszystkie książki, ćwiczenia i zeszyty wziąć, ale jeszcze upychał kilka książek o Minecrafcie, żeby chłopakom w szkole je pokazać. Ledwo, ledwo czasem zapinał zamki. A jednak wszystko wytrzymało ten rok, tylko trochę z przodu materiał się poprzecierał - oczywiście od rzucania plecakiem. Ale zobaczcie sami fotki plecaków dziś!





     Na tym ostatnim foto widać jasne plamki - to właśnie przetarcia. Ale jak sami możecie ocenić, plecaki są wytrzymałe, zamki są wytrzymałe, synowie lubią je nosić bo są wygodne, pojemne, wodoodporne - ale dodatkowo żeby takie były opryskuję je środkiem odpowiednim do tego. Jeśli więc jeszcze ktoś nie kupił plecaka swojemu dziecku, to te z ST.RIGHT (firmy ST.MAJEWSKI) szczerze mogę polecić! Tym bardziej, że jeśli mój młodszy synio będzie tyle tego wszystkiego nosił co jego starszy brat czasem nosił, to młodszemu będę musiała zmienić plecak na podobny do tego niebieskiego. Czyli na większy i z większą ilością przegródek. I na pewno wybiorę nowy plecak z serii ST.RIGHT.  

wtorek, 14 sierpnia 2018

"Lato z ciotką spirytystką" Danuta Korolewicz.

     Już tak mało zostało wakacji, ale jeszcze są! Są i cieszą się wszyscy, którzy mają wolne :) Ja też się cieszę, bo w to lato przeczytałam bardzo ciekawą książkę. "Lato z ciotką spirytystką" Danuty Korolewicz. Oj, powiem Wam, że działo tu się, działo!!



     Przyznam szczerze, że nie wiedziałam czego spodziewać się po tej książce. Spirytyzm troszkę mnie przeraża. Osobiście nigdy w to się nie bawiłam, ale niejedną historię o przygodach z duchami słyszałam. I wolę uważać na tego typu przygody. Dlatego ostrożnie podeszłam do czytania tej książki. Tym bardziej, że sama ciocia Waleria mówi w książce, że nie każdy może być medium!






     Z opisu wiemy, że główna bohaterka wyjeżdża do małej miejscowości pod Toruniem i tam ma przez 2 miesiące pracować jako bibliotekarka. Sama bym się z takiej pracy ucieszyła, bo książki uwielbiam :) Ale wracając do głównej bohaterki. Mieszka ona u swojej ciotki, dosyć żywej i wesołej kobiety. Ciotce coś tam się wyrywa podczas rozmowy z siostrzenicą, że w miasteczku coś się dzieje i ona próbuje odkryć co!I choć z początku Magda z tego sobie nic nie robi, to kiedy cioci podczas jednego z seansów spirytystycznych przytrafia się tragedia, bo niby ciocia ginie, to zaczyna wtedy  razem ze swoją przyjaciółką prowadzić własne dochodzenie. Dużą rolę odgrywa tutaj młody i bardzo przystojny wikary Dominik. Wierzcie lub nie, ale zaskakiwał mnie ten ksiądz tutaj kilka razy swoim zachowaniem. Jednak cierpliwie czytałam kartka za kartką aż do końca. I jestem bardzo zadowolona! Zadowolona z całej książki, zadowolona z zakończenia, zadowolona z faktu, że dobro zwyciężyło zło, że wszędzie można znaleźć miłość, że ....   No już dobrze, za dużo tego "że". :) Ale ten wątek kryminalny nieźle namotał w moim umyśle! Dlaczego? Dlatego, że nie umiałam konkretnie wytypować tego złego bohatera! Niby już coś zaczęło mi się klarować, kiedy to Magda z Dorotą znalazły trupa i już myślałam, że już wiem kto jest tym złym! I zonk! Naprawdę nigdy bym, nawet i w połowie książki nie odgadła kto tak naprawdę jest tym złym! I nigdy bym nie pomyślała, że ktoś, kogo od początku podejrzewałam że jest zły, okaże się dobry! 




     To jest pierwsza książka pani Danuty Korolewicz, którą miałam okazję przeczytać. I na pewno nie ostatnia! Ten lekki kryminał to po prostu super pomysł na bardzo przyjemne popołudnie, wieczór albo i noc, kiedy książka wciągnie! Bo ja nienawidzę odkładać książki, kiedy wątek mega mnie wciągnie, dlatego czasem doczytuję książkę po nocach ;) Któż z Was tak nie robi??? A w tej książce wszystkie postaci są takie charakterne, jak choćby Liliana Kruczek, ciocia Waleria czy wikary Dominik. Po prostu przy tej książce nie można się nudzić ;)




      Do tej pory nie wspominałam w recenzjach o błędzikach wyłapanych w książkach, ale postanowiłam uwzględnić to. W tej książce znalazłam kilka literowych błędów, jakieś powtórzenie wyrazu i w jednym miejscu całkiem inny wyraz niż powinien być. Jednak całość, chodzi mi o treść książki, tak mnie zaciekawiła i wciągnęła, że te parę, dosłownie parę błędów nie przeszkodziło mi w czytaniu. Jeśli szukacie lekkiej książki o tematyce detektywistyczno-kryminalnej, z nutką miłosną oraz z humorem lub jak kto woli z jajem, to polecam tę książkę!


Tytuł: "Lato z ciotką spirytystką"
Autor: Danuta Korolewicz
Ilość stron: 384
Wydawnictwo: Lucky

    Dziękuję Wydawnictwu Lucky za możliwość przeczytania tej książki :)