wtorek, 26 czerwca 2018

"Prokurator" Paulina Świst.

     Już jakiś czas temu sporo było opinii o książkach Pauliny Świst. Zachęcona przewagą dobrych recenzji udało mi się kupić 2 książki tej pani. Aczkolwiek nie miałam weny na nie. Ciągle czytałam coś innego. W końcu postanowiłam nadrobić zaległości i sięgnęłam po "PROKURATORA'' pani Świst. 



     I muszę przyznać, że przeczytałam książkę w jeden dzień i czuję niedosyt!!! Jest to powieść kryminalno-erotyczna. A ja takie lubię ;) 




         Główna bohaterka, Kinga Błońska zaskoczyła mnie tutaj kilkukrotnie swoim zachowaniem. Niby taka ułożona pani adwokat, szczęśliwa małżonka, a tutaj takie wybryki. No ale cóż, czasem, kiedy się jest mega wkur...onym lub chce się odwetu i hamulce puszczają, to różne rzeczy się dzieją. Miałam ubaw z humorków Kingi i Łukasza - pana prokuratora. Potrafili do siebie mówić bardzo cynicznie, arogancko, wrednie, można by przypuszczać, że brakowało tylko, aby jedno drugie uderzyło! Aczkolwiek ich to zachowanie wręcz podniecało - i to głównie Łukasza, który potem bardzo gwałtownie doprowadzał zarówno i Kingę, i siebie do szczytowania. Sceny sexu były tu opisane moim zdaniem bardzo ciekawie - trochę przemocy, ale nie za dużo, za to sex gwałtowny, szybki. 



     Taki kryminał z nutą Greya mi się spodobał i już nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam "Komisarza" Pauliny Świst. Czasem kobieta potrzebuje odskoczni od codzienności i ta książka jest moim zdaniem bardzo dobrą odskocznią. I to nie tylko ze względu na sceny erotyczne. Także wątki z przybranym bratem Kingi są ciekawe. No ale żeby wszystkiego nie zdradzać, to zapraszam do lektury. 




     Ale uprzedzam, że jeśli ktoś nie lubi za bardzo mocniejszych scen erotycznych - niech odpuści sobie tę książkę.Lub jeśli nastawia się na typowy, mocny kryminał, to też może się rozczarować. Ta książka to jednak jak już pisałam wyżej - powieść kryminalno-erotyczna. 



   Tytuł: "Prokurator"
   Autor: Paulina Świst
   Ilość stron: 320
   Wydawnictwo: Akurat



poniedziałek, 25 czerwca 2018

3 urodziny najmłodszego synka.

     Kilka dni temu mój najmłodszy mężczyzna skończył 3 latka! Wczoraj przyjechali goście, były prezenty i był słodki torcik.


     Uprzedzam pytania - torcik był zamówiony w cukierni. To na górze to żel w różnych kolorach. A sam torcik smakował wyśmienicie!

     Synku - składaliśmy już Ci kilkukrotnie życzenia. Życzyliśmy Ci i zdrówka, i szczęścia, i uśmiechu na twarzy, także spełnienia marzeń i żebyś zawsze był tak radosny i ciekawy życia jak jesteś. Dziś tylko dopiszę JESZCZE RAZ WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO SYNKU! KOCHAMY CIEBIE!!!!



      Patrzę na te moje 3 skarby w postaci moich 3 synków i nie mogę się nadziwić, że tak szybko rosną i dorastają! Tak niedawno urodziłam tego mojego trzeciego synia. Tak niedawno uczył się chodzić, mówić. A teraz? Teraz chodzi, biega, jeździ na rowerze biegowym, włazi na płoty, nie boi się zwierząt i jest ciekawy świata, no i mówi coraz więcej - chyba kolejna gaduła mi się trafiła :)Ha,ha,ha :) Dlaczego dzieci nie mogą zatrzymać się na dłużej w takim niemowlęcym etapie??? Bobaski są takie słodziutkie, takie w sam raz do całowania i przytulania :) A czym dziecko większe tym mniej daje się przytulić czy pocałować od mamy czy taty. Hubi jeszcze na szczęście z tego nie wyrósł, tak jak jego starsi bracia. Ale za chwilę, za moment i on z tego wyrośnie. No cóż... Synek mi rośnie jak na drożdżach i nie zatrzymam tego :) 

wtorek, 19 czerwca 2018

Zamek z kartonu. Projekt na historię klasa 5.

     Zrobić zamek? Hmmm.... No dobra. Ale z czego i jak się za to zabrać? Ja osobiście nie miałam ani pomysłu, ani weny do takiej pracy. Ale w końcu to nie ja miałam wziąć się za ten projekt. ;) Tylko mój najstarszy syn. Uczeń 5 klasy Szkoły Podstawowej ;) 


     Wiem, wiem, rok szkolny się kończy, zaraz są wakacje, a ja tu o szkole piszę. No ale muszę się pochwalić :) Najpierw synek wpadł na pomysł, aby zamek wykonać ze sklejki. Nawet fajnie, bo i bardziej wytrzymały by był i fajniej by się prezentował. Tylko skąd wziąć sklejki tyle do tego zamku? I drugie pytanie - jak w tej sklejce będziemy wycinać szczegóły, np. mury wieży, okna, drzwi itp.??? Tato powiedział, że prościej będzie z kartonu. Syn nie bardzo chciał robić zamek z kartonu. Ale ostatecznie na ten tatowy pomysł przystał. Z kartonami nie ma problemu, bo przecież w sklepach ich mnóstwo!


     Do wykonania tego zamku potrzebowali: 2 kartonów, farby plakatowe w kolorach brąz, czerń i czerwień, różne pędzelki,  duuuużo kleju, nożyczki, nóż do tapet, wykałaczki małe i duże, biała nitka, sznurek, małe drzewko, kawałek zielonej tektury, wycinanka oraz gotowe - kupione w sklepie z zabawkami figurki rycerzyków. 





     Powiem Wam, że synek dzielnie pracował przy tym projekcie. A tato mu dzielnie asystował. Np. z nożem do tapet musiał czasem wyręczyć synka, żeby ten sobie czegoś nie zrobił, ale efekt końcowy zaskoczył mnie totalnie! Mam ja zdolnych facetów w domu! :) 









     Oglądajcie do woli! Bo ja jeszcze dziś napatrzeć się na niego nie mogę :) Macie go tu pokazane z przodu, z tyłu, od góry! I dodam, że to był projekt synka na historię w klasie 5. Wszystkie dzieci robiły zamki - każdy był inny, większy lub mniejszy. Ale kilka zamków pan podobno chciał ocenić wyżej niż 6, ale nie ma takiej oceny, więc mój synek i jeszcze kilka osób dostało 6 :) Uwielbiam patrzeć na gotowe już projekty moich synów :)


środa, 13 czerwca 2018

Projekt Sahara ucznia klasy 3.

     Jakiś czas temu, mój średni synio, który jest w 3 klasie podstawówki miał do przygotowania projekt. Projekt ten nazywał się SAHARA. Zadanie polegało na namalowaniu obrazka lub zrobieniu modelu czegoś związanego z Saharą. Mój synek postanowił wykonać model. 


     Pomysł synek miał super, ale nie wiedział, jak się do tego zabrać. I tutaj z pomocą przyszedł oczywiście pomysłowy tato :) Do wykonania tego projektu użyli: kartonu, papieru śniadaniowego, wysuszonego jasnego piasku, kleju, nożyczek oraz drukarki do wydrukowania 3 wielbłądów i kredek do ich pokolorowania. 
    


     Jak widzicie, karton został odwrócony do góry nogami, i to na samym spodzie wszystko zostało doklejone, pomarszczone, a następnie oklejone i obsypane piaskiem. 




     Powiem Wam, że czasochłonna to praca była, bo piasek partiami trzeba było przyklejać. Ale synek dzielnie pomagał tacie w tym wysypywaniu piasku. Wcześniej więcej elementów on sam kleił pod czujnym okiem taty, ale z piaskiem tato więcej walczył. Na koniec mama wydrukowała 3 wielbłądy, synek je pokolorował i po prostu zostały ustawione w dowolnym miejscu. Nie były one przyklejane, tylko postawione. Więc tę małą karawanę można było ustawić w dowolnym miejscu. 




      Nieskromnie się przyznam, że synek tym projektem całkiem nieźle zaskoczył swoją wychowawczynię! No i 6 dostał za projekt. A co zabawy przy tym było, kombinowania i śmiechu - to już tylko my wiemy! :) A Wam jak podoba się ten nasz projekt??