poniedziałek, 3 marca 2014

Moje porównanie - książka a film.

     Poprzednio pisałam o przeczytanych przeze mnie książkach pani Suzanne Collins. Czyli o trylogii "Igrzyska śmierci". Tak jak książki mnie wciągnęły, tak byłam mega podekscytowana przed obejrzeniem I części filmu. Oglądałam ten film teraz w weekend w TVP i mam mieszane uczucia po tym co zobaczyłam.



     Ja naprawdę rozumiem, że nie da się, a pewnie i nie opłaca się dokładnie odtwarzać książki w filmie. Zresztą jaki długi musiałby być ten film, gdybyśmy mieli dokładnie odtworzyć wszystko z książki! Jednak nie lubię, jak są pozmieniane fakty, takie drobnostki, a jednak, mi się rzuciły one w oczy! Może dlatego, że świeżo co przeczytałam całą trylogie i teraz obejrzałam film. Mąż oglądając ze mną film śmiał się, że ja to powinnam najpierw obejrzeć film, a potem czytać książkę! Bo inaczej gadam cały film, że to jest inaczej, a tego nie sfilmowali, a tu znów coś zmienione, itp., itd. :) Ale nie powiem, miło było zobaczyć nakręcony film na podstawie książki, która mega mnie wciągnęła. Choć to nie to samo, ale i tak fajnie było obejrzeć film. Tak w skali od 1 do 10 filmowi dałabym 6+.  Wiecie, teraz czekam aż TVP wyemituje 2 część "Igrzysk" - wiem, tak szybko się nie doczekam. Ale cóż. Może wytrzymam;) Bo koniecznie muszę porównać drugą część filmu do książki! I chcę zobaczyć czy też poczuję rozczarowanie, złość i radość jednocześnie z filmu. 

2 komentarze:

  1. Ja uwielbiam czytać książki, ale tak szczerze, to skończyłam czytać tą trylogię z przymusu. Film rzeczywiście się różni, ja najpierw obejrzałam a później przeczytałam książki:) Mi lepiej się oglądało niż czytało tą książkę, ale każdy ma inny gust:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, każdemu coś innego się podoba;) Ale to i dobrze, bo nudno było by, gdyby każdy to samo zachwalał:)

      Usuń