piątek, 16 września 2016

"Grunt pod nogami" ks.Jan Kaczkowski nieco poważniej niż zwykle.

     Jakoś tak ostatnio zasypuje Was książkowymi wpisami :) Pewnie dlatego, że je lubię :) Ale też dlatego, że mam spore zaległości w przedstawieniu Wam wszystkich książek, które przeczytałam lub przeczytaliśmy z dziećmi. Ale wracając do meritum sprawy - dziś przedstawiam Wam drugą książkę o księdzu Janie Kaczkowskim. Pierwszą książkę "Życie na pełnej petardzie czyli wiara, polędwica i miłość" już Wam przedstawiłam. Kilka dni zajęło mi przeczytanie drugiej. Pewnie mogłam szybciej ją skończyć, ale z czasem u mnie krucho ostatnio. A po drugie mój przyszywany starszy brat powiedział że: książek o księdzu Janie nie czyta się szybko, tylko powoli, że trzeba przemyśleć to co się przeczyta i zastanowić chwilę nad tym. 


     " Miliony Polaków pokochały go za wyrozumiałość dla słabości drugiego człowieka, wierność sobie, błyskotliwe poczucie humoru i determinację w walce ze śmiertelną chorobą.

      Jak wyglądała relacja ks. Jana z Bogiem? Jakie wartości były mu najbliższe? Które fragmenty Ewangelii były dla niego najważniejsze? O czym opowiadał tłumom, które przychodziły na jego msze, a jakie słowa zachowywał dla pacjentów swojego hospicjum?

      Grunt to twardo stąpać po ziemi, nie przestając patrzeć w niebo. Zamiast ciągle na coś czekać - zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później, niż Ci się wydaje."


     Szczerze, to lepiej czytało mi się "Życie na pełnej petardzie czyli wiara, polędwica i miłość". Może dlatego, że tam cała książka jest na zasadzie: pytanie - odpowiedź. A tutaj czytamy kazania, które ksiądz Jan opowiadał podczas różnych mszy, w różnych kościołach i w różnych miejscowościach. Są też opisane Rekolekcje z ks. Kaczkowskim, Droga Krzyżowa czy Spowiedź na krawędzi. Aczkolwiek czytało się dobrze, bo ten ksiądz mówił swojskim językiem, chyba nawet bardziej swojskim niż niejeden ksiądz! I dlatego chciałam przeczytać książkę o nim. Kilka rzeczy podczas czytania musiałam przetrawić, kilka mnie zaciekawiło. Sam ksiądz Jan - choć nie poznałam go osobiście, to jednak wierzę, "...że z kopytami do nieba bez żadnych przystanków" poszedł!!!

6 komentarzy:

  1. O widzisz, dobrze że piszesz. Samego księdza nie miałam przyjemności poznać, ale jego postawę obserwowałam, poznałam wcześniej, gdy zaczął zmagać się z chorobą. Jego przykład pokazuje, że można, mimo choroby, patrzyć na świat oczyma pełnymi miłości i optymizmu, ale też zrozumienia i szczerości wobec siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam taki film nagrany jakiś czas przed jego śmiercią i normalnie aż chciało się go słuchać czy w ogóle patrzeć na niego. Taki swój gościu ! Takie miałam odczucie. Tym bardziej mnie ciągnęło do przeczytania jego książek i w książkach też odczuwa się w nim tego swojskiego chłopa!

      Usuń
  2. nie lubie takich książek to nie mój klimat

    Blog fajny ;) Pozdrawiam i obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu co innego odpowiada do czytania :) No i w wolnej chwili zapraszam do zaglądania :)

      Usuń
  3. Książkę oznaczyłam jako konieczną do przeczytania. Teraz muszę tylko poczekać, aż pozycja trafi do biblioteki miejskiej. No chyba że się skuszę na jej zakup :). Wiem, że na pewno warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogłam doczekać się by znajomi przeczytali swoje ( bo kupili od razu wszystkie 3) no i wolałam swoje kupić i przeczytać. Bo u nas minie jeszcze sporo czasu nim będą one w bibliotece.

      Usuń