środa, 19 czerwca 2019

Przetwory 2019 - czas start!

     W tym roku rozpoczęłam sezon przetworowy od kiszenia i marynowania rzodkiewki. Widzę, że zaglądacie do tych akurat przepisów na moim blogu dosyć chętnie. Cieszy mnie to bardzo. Ale jeśli ktoś nie wie gdzie je znaleźć, zaraz wszystkiego się dowie :)


      O kiszonych rzodkiewkach poczytacie u mnie tutaj, a o marynowanych rzodkiewkach tutaj. Zapraszam. 

     Dodam nieskromnie, że ja według tych obu przepisów robię rzodkiewkę już któryś raz z kolei i za każdym razem mąż jest zachwycony! Oba smaki rzodkiewki jemu smakują. Mi chyba bardziej marynowana przypadła do gustu. Choć jak dłużej postoi i nabierze mocy, to jest dla mnie aż za ostra! Za to kilka razy mąż wziął do pracy po słoiku jednej i drugiej rzodkiewki i nie dość że zaskoczył kolegów tymi rzodkiewkami, bo wcześniej nie słyszeli o takich rzodkiewkach, to jeszcze bardzo obie im posmakowały. A miło słuchać komplementów na temat mojej pracy :) 

      Tutaj kilka fotek moich tegorocznych kiszonych rzodkiewek.




    I tutaj marynowanej rzodkiewki.




     Troszkę tych słoików mi wyszło :) Ale powiem Wam w sekrecie, że wysiałam jeszcze jedną paczkę rzodkiewki. Jeśli mi ona wyrośnie, to dorobię tych rzodkiewek więcej :) 

10 komentarzy:

  1. Domowe przetwory są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Domowe przetwory - to jest to. W nich zachowacie lato aż do zimy.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nigdy w życiu nie jadłam kiszonej rzodkiewki!!! Nie mam pojęcia jak to smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam! Ja bym nie miała zapału niestety ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapał to ja mam wieeeeelki! Tylko mój błogosławiony stan i czasem pogoda krzyżują mi moje plany i chęci do pracy ;)

      Usuń
  5. Toż to prawdziwa wytwórnia :) super te rzodkiewki, zrobię chętnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam koniecznie wypróbować oba przepisy :) Ja mam teraz rzodkiewki z drugiego wysiewu więc znów trochę dorobię :)

      Usuń