Pamiętacie, jak jakiś czas temu wrzucałam opinię o książce "Bzzz! Na skrzydłach przygody!"? Tamta książka mnie i moje dzieci zachwyciła. Więc dostałam do przeczytania kolejną książkę od pani Szaneckiej-Żołdak i tym razem czytałam " Krainę wielkich mocy". Co tutaj się działo?!?! Wow!!!!
Dziewięcioletni Wojtek mieszka w patchworkowej rodzinie. Ma o rok młodszą siostrę Anię, ale ich rodzice się dawno temu rozeszli i każde z nich ma nowych partnerów i kolejne dzieci. Wojtek, jako ten najstarszy nie potrafi się pogodzić z sytuacją i sprawia różne kłopoty. A rodzice i ojczym z macochą, ta cała czwórka widzi same problemy w chłopcu. On natomiast chciałaby z ich strony więcej uwagi, czułości i zrozumienia, a nie ciągłych oskarżeń i wyznaczania jemu przeróżnych kar. Na dodatek siostra naszego bohatera jest bardzo łagodna, ugodowa i przymilna, co działa na Wojtka dodatkowo jak zapalnik, by tylko coś przeskrobać. Pewnego dnia chłopiec otrzymuje tajemniczą sadzonkę drzewka, które wsadza, a ono później przenosi naszego bohatera do takiego równoległego świata, ale w tym świecie to Wojtek jest w centrum uwagi dla wszystkich, jest tam kochany, wysłuchany i każdy robi to, o co on poprosi. Fajnie mieć taki alternatywny świat, gdzie wszyscy Ciebie rozumieją, jak chcesz to i przytulą, doradzą, ach... Tylko wszystko co dobre, kiedyś się kończy. I wtedy... wtedy dzieją się dziwne rzeczy. Nieoczekiwanie w tym lepszym świecie Wojtka pojawia się jego siostra Ania i burzy się wszystko. A Wojtek odkrywa prawdziwe oblicze swoich "dobrych i miłych" rodziców. Będzie musiał razem z Anią stanąć do walki o przeżycie w nowym świecie, ale i nie tylko. Bo za chwilę może się okazać, że ta dwójka zniknie z obu światów! Co tutaj się wydarzy? Jakie zadania dzieci będą miały do wykonania? Czy wrócą do prawdziwego świata? I przede wszystkim - czy Wojtek coś w końcu zrozumie?
" -... Nie jestem zmęczony, tylko zdeterminowany. Najbardziej na świecie chcę wrócić do domu. Przytulić mamę i siostrę, i brata, a nawet tatę i jego nowe dziecko. Cieszyć się spokojem, jaki miałem. Teraz to doceniam, wiem, ile straciłem i dlatego chcę to odzyskać..."
Wojtek, ach ten Wojtek! Kiedy zaczęłam czytać o tym chłopcu, to przypomniało mi się moje dzieciństwo i zazdrość, kiedy miałam 7 lat, a mama urodziła mojego najmłodszego brata. Non stop nim się zajmowała, a dla mnie już nie miała tyle czasu. Dodam, że pomiędzy mną a wspomnianym bratem mam jeszcze dwoje rodzeństwa, ale miałam wrażenie, że kiedy ten najmłodszy się pojawił, to dwójka rodzeństwa i ja zostaliśmy trochę odsunięci na boczny tor. Dziś rozumiem dlaczego - brat był wcześniakiem z porażeniem mózgowym, więc wymagał większej uwagi od rodziców. Ale wtedy tego nie rozumiałam. Podobnie jest tutaj z Wojtkiem. Niby rozumie dlaczego rodzice się rozwiedli i dlaczego mają nowych partnerów, i nowe dzieci, ale ... Jego, jako najstarszego odsunęli na boczny tor. Brakuje mu bliskości rodziców, ale że jest dumny to nie poprosi ich o jakiś czuły gest. I kółko się zamyka. Tym sposobem nasz bohater często wpada w różne kłopoty, a rodzice zamiast z nim wyjaśnić sprawę, wolą go nie słuchać i dać mu karę, myśląc, że to da mu do myślenia i przestanie się źle zachowywać. Niestety nie tędy droga! To działa wręcz odwrotnie na Wojtka. Dlatego, kiedy może przenosić się do równoległego świata, w którym to on jest pępkiem świata dla swoich rodziców, ale i dla ojczyma również - to chłopiec jest jak w siódmym niebie! Tutaj ma wsparcie, zrozumienie, dobre słowo, przytulasy. Jednak zawsze po takiej wizycie w tym "lepszym świecie" nadchodzi czas na powrót do realnego świata. Pewnego razu nie może wrócić do świata realnego, na dodatek w tym drugim świecie pojawiła się jego siostra i wszystko zaczyna się psuć. Chłopiec czuje niepokój, nawet strach, chce wracać do prawdziwej mamy, ale nie może. A później przeżywa razem z siostrą niezwykłe przygody, spotykają niezwykłe postacie i będą musieli robić rzeczy, których do tej pory nie robili. Jestem pod wrażeniem, jak Maja Szanecka-Żołdak sprytnie w tej historyjce przemyciła tak trudne tematy, jak rozwód, rodzina patchworkowa, uczucia odsuniętego na boczny tor dziecka. Ale mamy tutaj też zazdrość, miłość, nienawiść i chęć zemsty. Ogrom uczuć, ale i całą masę wydarzeń, które mogą skończyć się dobrze lub wręcz przeciwnie. Jest tutaj też ogromna niesprawiedliwość. Bo przecież, gdyby rodzice porozmawiali z Wojtkiem, wysłuchali go, to może nie widzieli by tylko winy w nim. A co z samymi rodzicami, którzy od zawsze nie potrafili się dogadać i przez to się rozeszli? Może to oni powinni najpierw pójść po pomoc do specjalisty, a nie tylko chcieć wysłać tam syna??? W każdym razie, zachęcam dużych i małych, młodszych czytelników, ale i tych starszych, aby sięgnęli po tę niewielką książeczkę. Naprawdę warto poczytać, jak niesprawiedliwie czasem traktujemy własne dzieci, zamiast ze zrozumieniem i cierpliwością podejść do sprawy i wszystko wyjaśnić. Sama z własnego doświadczenia wiem, że czasem jak jest przyklejona łatka łobuza do dziecka, to zwala się na niego różne sprawki, nawet czasem i takie, w których nasze dziecko nie mogło brać udziału ;) Więc powinno to dać do myślenia rodzicom.
"... Widok jej mizernej buzi ścisnął mnie jednak za gardło. Powinienem ją chronić, a nie narażać na takie niebezpieczeństwa. Dotarło do mnie wreszcie, jak bardzo kocham moją siostrę."
#współpracabarterowa z Mają Szanecką-Żołdak
Tytuł: "Kraina wielkich mocy"
Autor: Maja Szanecka-Żołdak
Ilość stron: 172
Wydawnictwo: AlterNatywne
Dziękuję autorce za tę książkę oraz za niezwykłą przygodę :) Chętnie przeczytam kolejną :)


Bardzo ciekawa i osobista recenzja. Widać, że ta historia mocno Cię poruszyła i skłoniła do ważnych przemyśleń o relacjach. Dzięki za tę polecajkę.
OdpowiedzUsuń