poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Komunijne zaproszenia.

     Minęły 2 lata i ja znów stanęłam przed wyborem zaproszeń na komunię. Nie chciałam takich zwykłych, jak w sklepach mają, ale i takich za 7zł za sztukę to też nie chciałam. Chciałam zaproszenia ładne, z imieniem mojego synka i w przystępnej cenie. No i takie właśnie zakupiłam tutaj. A tak wyglądają :) 


     Tak więc powolutku do przodu. Jakoś naprawdę nie mam takiego ciśnienia jak miałam szykując komunię pierworodnemu. Tym razem nie mam jeszcze nawet alby kupionej. Bo w tym roku ksiądz już nie wypożycza alb i każdy musi sobie kupić.  Jeszcze nie mamy poświęconych książeczek ani łańcuszków. Ksiądz jakoś dla nas naprawdę czasu nie miał, a komunia za 7 tygodni! W ubiegłym tygodniu było bierzmowanie i ksiądz tym wydarzeniem był zajęty! Teraz może w końcu zajmie się naszymi dziećmi komunijnymi. ;) Coś czuję, że jak naprawdę ksiądz weźmie nas w obroty, to spotkania nam naszykuje co niedzielę! Ale jakoś to będzie ;) I raz dwa zleci. A ktoś z Was też szykuje się do komunii w tym roku???


      Tu dla porównania link do wpisu z zaproszeniami na komunię starszego synia ;) zaproszenia Ksawka

środa, 11 kwietnia 2018

Urodziny średniego syna.

     Ten czas zdecydowanie za szybko mija! Pamiętam synku jak byłeś w moim brzuchu! Pamiętam, jaką wesołą przygodę miałam w drodze do szpitala. Pamiętam Ciebie tuż po urodzeniu, kiedy to położna dała mi bobasa małego do przytulenia, a kiedy zważyli i zmierzyli Ciebie, to podała mi mojego synka na dłużej i wtedy pierwszy raz karmiłam Ciebie moim mlekiem. A teraz mogłabym zapytać - kiedy to wszystko się wydarzyło???


     A no to wszystko działo się już ponad 9 lat temu. Parę dni temu obchodziłeś swoje już 9 urodziny!!! Jesteś dużym, mądrym i kochanym synem, bratem, wnuczkiem, siostrzeńcem, bratankiem. Bardzo wszyscy Ciebie kochamy i choć życzyliśmy Ci już wszystkiego najlepszego, to chciałabym raz jeszcze w imieniu Twoich braci, taty i swoim  - pisemnie złożyć życzenia.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
DUŻO ZDRÓWKA, SZCZĘŚCIA, MIŁOŚCI, SAMYCH DOBRYCH OCEN W SZKOLE, FAJNYCH KOLEGÓW I KOLEŻANEK ORAZ WIERNEGO PRZYJACIELA, ŻEBYŚ ODKRYŁ CO TAK NAPRAWDĘ CIEBIE INTERESUJE I JAKA DZIEDZINA SPORTU TO TWÓJ FAWORYT, ALE ŻYCZYMY TOBIE RÓWNIEŻ SPEŁNIENIA WSZYSTKICH TWOICH MARZEŃ - tylko z tymi marzeniami nie przesadzaj ;) KOCHAMY CIEBIE PATRYNIU!!! 

wtorek, 20 marca 2018

"Bardziej gorzka niż śmierć" Camilla Grebe, Asa Traff.

     Od czasu do czasu lubię wypożyczyć książkę z biblioteki. Choć wiem, że w domu mam spoooory zapas książek, które kupiłam lub dostałam. Ale skoro zachodzę do biblioteki z najmłodszym syniem, to po prostu chcę też i sobie coś czasem wypożyczyć. Tym razem padło na szwedzki kryminał psychologiczny "Bardziej gorzka niż śmierć". 


     "Pewnego deszczowego popołudnia w jednym ze sztokholmskich bloków dochodzi do tragedii. Pięcioletnia Tilde jest świadkiem śmiertelnego pobicia swojej mamy. 
     W tym samym czasie psychoterapeutka Siri wraz z przyjaciółką Ainą prowadzą terapię grupową dla kobiet, ofiar przemocy domowej. Podczas serii wieczornych sesji kobiety dzielą się swoimi traumatycznymi przeżyciami.
     Jednocześnie Siri przeżywa osobiste rozterki - czy powinna zawierzyć miłości, która i jej, i tylu innym kobietom przyniosła jedynie rozczarowanie?
     Stopniowo dzieje małej Tilde splatają się z losami Siri i uczestniczek terapii, a to powoli przeradza się w szalony pościg za groźnym mordercą. "

     Jak mi się czytało tę książkę? Ciężko! Chyba nie jestem stworzona do twórczości szwedzkiej! Dlaczego?Bo kiedy zaczęłam wczytywać się w treść, co jakiś czas na nowej stronie były opisy problemów z dziećmi. Chodzi mi o to, że tam były takie wpisy od psychologów po wizycie jakichś dzieci z problemami. I to mnie trochę wkurzało. Poza tym akcja ogólnie fajna i ciekawa. Wątki mi się trzymały kupy. Aczkolwiek przeczytałam do końca, niby się wszystko wyjaśniło - ale czy tak naprawdę było??? Oj zdaje mi się, że tutaj jedna z kobiet tej grupy wsparcia maczała palce w niektórych dziwnych wydarzeniach. 

     Podejście psychologiczne trochę i mnie ciekawiło i nużyło czasami. Za to dowiedziałam się, że "...przemoc dzielimy na dwie kategorie: reaktywną i instrumentalną. W pierwszym przypadku sprawca zabija w reakcji na jakąś prowokację, osobę albo zachowanie, które wzbudza u niego zadawnioną traumę. Nie jest to zaplanowane, a jeśli użyje broni albo narzędzia, często jest to coś, co znalazł na miejscu, na przykład kamień lub nóż kuchenny. Często również zostawia ten przedmiot na miejscu zbrodni. Użyje bardzo brutalnej przemocy, na miejscu przestępstwa zostawi bałagan i mnóstwo śladów materialnych, ponieważ nie zaplanował zbrodni. Do tej kategorii zalicza się większość morderstw. Przemoc domowa albo burdy knajpiane są przykładem typowej przemocy reaktywnej. Sprawca i ofiara najczęściej się znają. ...
     ... Sprawca nosił rękawiczki. To odbiega od zachowania sprawcy reaktywnego, który nie planuje swojego czynu. Choć - mamrocze pod nosem - instrumentalna przemoc oczywiście może się przekształcić w reaktywną. Do tego dochodzi nieuzasadniona brutalność, z jaką działał. Może świadczyć o tym, że sprawca doświadczył wielu traum, które odżywają, gdy sam używa przemocy, co prowadzi do jego dodatkowego wzmożenia. ..."

     Tak więc dużo dowiecie się tutaj o Siri, Ainie i ich pracy, poznacie małą Tilde, która straci matkę, zajmie się nią ojciec, który wolałby zajmować się córką tylko od czasu do czasu, a nie ciągle, poznacie też ciekawe kobiety z problemami. Niestety przemoc w rodzinie jest wokół nas - doświadczają jej nie tylko kobiety, ale i dzieci, a zdarza się że i mężczyźni! A jednak każdy wstydzi się o tym głośno mówić czy pójść gdzieś po pomoc. Cieszę się, że tutaj tych kilka kobiet się odważyło i przychodziły na te spotkania. Najbardziej jednak ciągle ciekawiły mnie dalsze losy Tilde. I kiedy ją ktoś porwał, byłam aż zła na tego KOGOŚ! Bo przecież mała tyyyle już wycierpiała, a teraz jeszcze porwanie i kto wie jaki dalszy los oprawca dla niej wymyślił!?
     Ale nie będę Wam tu szczegółów opisywała. Jeśli będziecie mieli ochotę na psychologiczny kryminał, to zapraszam. A jeśli nie, to napiszcie, co ciekawego właśnie czytacie bądź przeczytaliście ostatnio? 

wtorek, 27 lutego 2018

Nowi członkowie rodziny!

     Wiem, zachowałam się niefajnie, brzydko i w ogóle bleee. Bo naszych nowych członków rodziny na FB pokazałam, przedstawiałam, a przecież nie każdy z Was mnie ma polubione na FB ;) Są osoby, które tylko tutaj mnie odwiedzają. Tak więc nastąpi oficjalne przedstawienie :)

        JULIA I ROMEO 

     Przedstawiam Wam naszych nowych członków rodziny: żółto zieloną Julię i niebiesko białego Romeo. Nasze papużki faliste. Mamy je od 3 lutego, więc niedługo minie im miesiąc u nas :) Jeszcze nie oswoiły się na tyle z nami, żeby nam siadały same na rękach, ale pracujemy nad tym :) 

     W sumie, to mąż wypatrzył w necie mi fajną klatkę dla ptaszków. Bo chciałam jakieś ptaszki mieć. No a zacząć trzeba od przygotowania wszystkiego, czyli w tym wypadku od klatki, bo żarełko zawsze zdąży się kupić. Potem mieliśmy zdecydować jakie ptaszki kupimy. Czy to będą papużki faliste, czy może kozy albo nimfy, albo jeszcze inne ptaszki typu kanarek czy jeszcze całkiem coś innego. Kiedy byliśmy po klatkę u pana, okazało się, że ma też papugi na sprzedaż. Ta parka wpadła mi od razu w oko i na nią się zdecydowaliśmy. Pan nawet, żebyśmy od razu pędzić do sklepu nie musieli po jedzonko dla tej pary, dał nam z pół kilko karmy. Byliśmy wiec mega zadowoleni. I tym sposobem mamy dwie papużki:) Trochę nie mogliśmy dogadać się co do imion dla nich. Synkowie wymyślali takie, których ja miałabym problem ze spamiętaniem. W końcu maż podpowiedział, żeby nazwać je Romeo i Julia. Bo taka z nich zakochana para :) I co sądzicie o naszych ptaszkach? Może też ktoś z Was ma papużki? Jesteście zadowoleni, że je macie? Bo ja jak na razie nie mam powodu do narzekania :)


     ROMEO I JULIA POZDRAWIAJĄ :)

wtorek, 20 lutego 2018

Powtórka z rozrywki - czyli kolejne przygotowania do Komunii Św.

      Dwa lata temu szykowałam się powoli do Komunii Św. najstarszego synia, a teraz już szykuję się do Komunii Św. drugiego synia. Normalnie nie wierzę, że ten czas tak szybko mija!


     Specjalnie przejrzałam moje stare wpisy i okazuje się, że o Komunii najstarszego synia zaczęłam pisać dużo szybciej niż teraz to czynię :) Pierwszy wpis pojawił się już w październiku (czytaj tutaj). A ja o tegorocznej imprezie zaczynam dopiero robić pierwsze wpisy :) Ot taki mały poślizg czasowy. 

     Myślę, że jest to też spowodowane tym, że przed Komunią pierworodnego bardziej wszystko przeżywałam. Teraz już wiem czego mogę się spodziewać, jak to będzie z grubsza wyglądało i co mnie za robota czeka. Poza tym kiedy to najstarszy szykował się do tego wielkiego wydarzenia ksiądz zamawiał dla dzieci różańce i książeczki. Tym razem powiedział, że rodzice sami wszystko mają dziecku kupić. 

      W październiku tuż przed pierwszą niedzielą kupiłam synkowi różaniec i potem był poświęcony. Książeczkę i łańcuszek z krzyżykiem kupiliśmy tydzień temu. Jeszcze nie były poświęcone. Czekamy więc. Świecę synek ma od chrztu, więc tak jak i u najstarszego z głowy. No i już też jest poświęcona.  Z tym, że dekoracje te co kupiłam do świecy najstarszemu to teraz młodszy też będzie je miał. Więc kolejne rzeczy mi odchodzą. Co do spotkań z księdzem, to mieliśmy dopiero jedno. Na moje oko to w najbliższym terminie powinniśmy mieć następne, żeby w końcu z grubsza o TYM WIELKIM DNIU porozmawiać i ustalić najważniejsze rzeczy. Bo przecież jeszcze tyle do obgadania jest ;) 

     A ja powoli będę przeglądała znów zaproszenia na komunię - och ... już kręci mi się w głowie na samą myśl o tym! Przecież ich jest taaaaaak duuuuuużo! No nic, jak trzeba, to trzeba.  Potem nad menu będę musiała pomyśleć. Bo znów wszystko sama będę robiła - z pomocą mojej siostry, jeśli się zgodzi :) No a zapomniałam napisać, że 3 tygodnie przed Komunią mojego syna, moja bratanica będzie miała swoją Komunię. Więc jeszcze przed naszą imprezą pojedziemy w gości:) Może tam podpatrzę coś smacznego i potem u nas też zaserwuję ? Mmmm... zobaczymy :) 

czwartek, 1 lutego 2018

Kolejna okładka na religię.

     Kiedy najstarszy syn był w 3 klasie podstawówki, to miał zadanie domowe z religii - wykonać projekt okładki do Pamiętnika Św. Teresy. Teraz średni synio jest w 3 klasie i miał to samo zadanie. Tutaj możecie zobaczyć jaką okładkę wykonał starszy syn. A dziś pokarzę pracę młodszego syna. 


     W tym projekcie chodzi głównie o wykonanie pierwszej, tytułowej strony/okładki :Dzieje Duszy" Św. Teresa od Dzieciątka Jezus. 

     Żeby nie kopiować pomysłu sprzed 3 lat, wymyśliłam synkowi aby białą kartkę z bloku technicznego pomalował czerwoną farbką. A wśród starych szmatek znalazłam sukienkę z szarymi różami. Więc wycięłam te róże, a synio je poprzyklejał. Potem tylko tytuł i autora napisać na osobnej karteczce, przykleić i gotowe. Choć nie podoba mi się, że spod różyczek przebija klej. No cóż. Nic już z tym się nie zrobi, bo praca oddana pani :) A z tyłu było widać trochę od farbki popaćkane i synek wpadł na pomysł by inną kartkę tam przykleić. Wybraliśmy pomarańczową kartkę :) Tak wygląda tył. 


     Teraz mamy ferie, ale po feriach będziemy niecierpliwie wyglądać oceny za tę okładkę. Mi się podoba. I jestem dumna z syna!  A Wy co sądzicie o takiej synowskiej okładce do Pamiętnika ?

środa, 31 stycznia 2018

"Duchy" Angie Ray.

     "Nie chowaj tej książki przed żoną! I tak kupi sobie nową!" 
      "Dziewiętnastowieczna Anglia, ponure zamczysko i zwaśnione ze sobą, lecz przezabawne duchy.
      Jason, ubogi urzędnik, szczerze pokochał równie ubogą damę do towarzystwa - Mary.Kiedy niespodziewanie dziedziczy spadek, uznaje, że wreszcie stać go na utrzymanie żony, i oświadcza się ukochanej. 
     Po roku korespondencji Mary przybywa na ślub i zastaje zupełnie odmienionego narzeczonego - chłodnego i wyniosłego lorda. Na dodatek kuzynka Beatrice wyraźnie postawiła sobie za cel uwiedzenie go i - jakby tego było mało - w zamku straszy!"



     Przeczytałam ten historyczny romans prawie że jednym tchem! Bardzo lubię tego typu książki. I dlatego tak je pochłaniam ;) 

     W tej książce poznajemy Jasona i Mary, którzy są w sobie zakochani. Jednak Jason musi opuścić swoją wybrankę, ponieważ ma przejąć spadek po wuju. Młodzi nie widzieli się rok czasu. Po tym czasie Mary przyjeżdża do Helsbury House do Jasona i już niedługo mają się pobrać. Czy się pobiorą? Hmmm... No właśnie. Jason z pozoru wydaje się sztywnym i chłodnym lordem, ale w głębi duszy pożąda i kocha swoją przyszłą żonę. Ona natomiast wydaje się bardzo zakochana w swoim wybranku lecz widząc jego chłodne lordowskie oblicze zaczyna mieć mieszane uczucia co do niego i co do ślubu. Dlaczego Jason jest taki chłodny i obojętny? Z powodu ducha wuja! Ten wujowski duch trochę próbuje tu namieszać i trochę mu się to nawet udaje. Pod koniec książki pokazuje się jeszcze jeden duch. A więc dwa duchy które trochę namieszają, trochę chcą pomóc, ale już nie wiedzą jak. Och... działo się tutaj sporo. I w tym wszystkim jeszcze postać słodkiej i jednocześnie podstępnej Beatrice. Ta mała żmijka tutaj nie raz i nie dwa podsyci zazdrość Mary. 

      Ale, ale. Nie będę opowiadała wszystkiego, bo nie sięgniecie po tę książkę! Ja wypożyczyłam ją z biblioteki. I jak tylko ją oddam, to wypożyczę kolejną. Bo załapałam znów bakcyla do czytania :) A Wy co ciekawego przeczytaliście ostatnio?