środa, 13 czerwca 2018

Projekt Sahara ucznia klasy 3.

     Jakiś czas temu, mój średni synio, który jest w 3 klasie podstawówki miał do przygotowania projekt. Projekt ten nazywał się SAHARA. Zadanie polegało na namalowaniu obrazka lub zrobieniu modelu czegoś związanego z Saharą. Mój synek postanowił wykonać model. 


     Pomysł synek miał super, ale nie wiedział, jak się do tego zabrać. I tutaj z pomocą przyszedł oczywiście pomysłowy tato :) Do wykonania tego projektu użyli: kartonu, papieru śniadaniowego, wysuszonego jasnego piasku, kleju, nożyczek oraz drukarki do wydrukowania 3 wielbłądów i kredek do ich pokolorowania. 
    


     Jak widzicie, karton został odwrócony do góry nogami, i to na samym spodzie wszystko zostało doklejone, pomarszczone, a następnie oklejone i obsypane piaskiem. 




     Powiem Wam, że czasochłonna to praca była, bo piasek partiami trzeba było przyklejać. Ale synek dzielnie pomagał tacie w tym wysypywaniu piasku. Wcześniej więcej elementów on sam kleił pod czujnym okiem taty, ale z piaskiem tato więcej walczył. Na koniec mama wydrukowała 3 wielbłądy, synek je pokolorował i po prostu zostały ustawione w dowolnym miejscu. Nie były one przyklejane, tylko postawione. Więc tę małą karawanę można było ustawić w dowolnym miejscu. 




      Nieskromnie się przyznam, że synek tym projektem całkiem nieźle zaskoczył swoją wychowawczynię! No i 6 dostał za projekt. A co zabawy przy tym było, kombinowania i śmiechu - to już tylko my wiemy! :) A Wam jak podoba się ten nasz projekt??

czwartek, 31 maja 2018

"Życzenie z głębi serca" Jude Deveraux.

      Takie książki, to ja uwielbiam czytać :) Powieść "Życzenie z głębi serca" Jude Deveraux spodobała mi się od pierwszej strony! Nie wiem czemu, ale jeden wątek w tej książce tak trochę był do przewidzenia od samego początku. Jakoś tak po prostu czułam, że główna bohaterka - Gemma będzie, ba, że ona musi być z najstarszym synem swojej pracodawczyni!!! Co do reszty wątków, nie mam zastrzeżeń;)



     "Co by było, gdyby mogły się spełnić Twoje najskrytsze życzenia? 
     Gemma przyjeżdża do Edilean, by rozpocząć pracę przy spisywaniu historii rodu Frazierów, miejscowych bogaczy. Liczy na to, że wśród starych dokumentów znajdzie inspirację do swojego doktoratu. Odnajduje jednak o wiele więcej. Gemma trafia na historię o magicznym kamieniu, który spełnia życzenia każdego z rodziny Frazierów, a także ...  dam ich serca. Od pierwszego dnia zakochuje się też w Colinie, najstarszym synu swoich pracodawców.
     Czy legenda jest prawdziwa? Czy Gemma i Colin zdążą odnaleźć kamień, nim wydarzy się coś złego?"



     Książka zaczyna się takimi słowami: " Gemma wiedziała, że chce dostać tę pracę tak bardzo, iż była gotowa zabić, żeby ją mieć. No, może nie zabić, ale z pewnością połamać komuś ręce i nogi. ... "  Od razu sobie pomyślałam - już lubię tę kobitkę! I tak strona po stronie, kartka po kartce, z ogromną chęcią dowiedzenia się jak potoczą się losy głównej bohaterki, przeczytałam książkę!



     Gemma jest ambitną, spokojną, pilną uczennicą, do tego jeszcze trenuje i naucza sportowców, a w przyszłości chciałaby napisać doktorat, i zdobyć pracę na jakiejś dobrej uczelni. Jest też wysportowana, aczkolwiek nie widać tego, po sposobie ubierania się jej. Kiedy dostała propozycję pracy u Frazierów, była wręcz wniebowzięta!  Móc przeglądać dokumenty, stare dokumenty, które wcześniej oglądały tylko myszy i szczury! Od razu zaświeciła jej się lampka - "... mogłabym napisać pracę doktorską na podstawie danych znalezionych w tym ogromie informacji. ..."   Miała jednak 2 konkurentów do tej pracy. Nie było łatwo, ale udało jej się wykosić konkurencję i dostała tę wymarzoną pracę! Dodatkowo od samego początku wpada Gemmie w oko najstarszy z synów państwa Frazierów - Colin. Ona jemu też się spodobała, ale on ma już partnerkę. Jednak młodzi spędzają z sobą coraz więcej czasu, Colin pomaga Gemmie w jej pracy, ona coraz więcej dowiaduje się o nim i o jego życiu oraz pracy. Coraz bardziej się do siebie zbliżają, ale Gemma ma jeszcze jednego kandydata do swojego serca - młodego doktora Trisa. Jak się okazało, Tris jest równie dobrą partią do zamążpójścia co Colin, więc miasteczko aż huczy od plotek, że Gemma ma powodzenie u mężczyzna z tak dobrych rodzin. 


     Główna bohaterka jednak nie chce stracić pracy i stara się sumiennie wywiązywać ze swoich obowiązków. I właśnie przeglądając te sterty starych dokumentów, natknęła się na pewne informacje o jakimś kamieniu, który spełnia życzenia. Ale tylko takie życzenia z głębi serca! Postanawia odnaleźć ten kamień. Ale czy go odnajdzie? Jak potoczą się dalsze losy Gemmy? Czy utrzyma swoją pracę u Frazierów? I czym zaskoczyła mnie tutaj i to bardzo pani Alea Frazier? Przekonacie się sięgając po tę książkę! A że mamy teraz taki dłuższy weekend to jest to super okazja do poczytania sobie. 


Tytuł: "Życzenie z głębi serca"
Autor: Jude Deveraux
Ilość stron: 400
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: LUCKY

     A ja  z głębi mojego serca bardzo dziękuję Wydawnictwu LUCKY za możliwość przeczytania tej książki.

wtorek, 15 maja 2018

Gdyby ktoś się pytał, to żyję!

     Wiem, że nie daję tutaj znaku życia. Na FB jeszcze staram się coś wrzucić, żebyście nie myśleli, że umarłam :) A tutaj jakoś weny nie mam, choć kilka tematów dosłownie zalega! 


     Ale przyszła wiosna, więc w ogrodzie mam trochę pracy. Trzeba było skopać ogródek, wysiać nasionka, posadzić sadzonki warzyw i oczywiście kwiaty wsadzić. Ehh... trawa non stop do koszenia. Do tego byliśmy teraz na Pierwszej Komunii Św. mojej bratanicy - Olka wyglądała przepięknie! Podczas tej mszy dzieci chyba wszystkich zaskoczyły, bo już na samiusieńki koniec, po zdjęciach, wikary krzyknął do organisty:ORGANISTA OGIEŃ NA TŁOKI I DAJEMY CZADU! Rozległa się głośna muzyka i dzieci z wikarym zatańczyli!!! Tego to ja jeszcze na Komunii nie widziałam! Był czad dosłownie!

     Poza tym mój średni synio za niecałe już 3 tygodnie też będzie miał Komunię Św., więc mam trochę do ogarnięcia spraw i menu już mam ustalone, tylko trzeba się wybrać na zakupy i kupić wszystko. Później jeszcze zamówić kwiaty, torcik i do pracy przystąpić. No powiem Wam, że powoli zaczynam się stresować. ;) Ale damy radę, co nie?! 

     Jeszcze zbliża się koniec roku, więc chłopców muszę dopilnować, żeby pouczyli się jeszcze trochę, żeby te ostatnie oceny były w miarę. Średni synio miał teraz 3 dni testów trzecioklasisty. Jak się go pytam - jak Ci poszło? Odpowiada, że dobrze ;) Poczekamy na wyniki testów, to się okaże! :) Ja najbardziej przeżywam te ich wszystkie testy, sprawdziany i wszystko co jest związane ze szkołą. Tak jak najstarszy brał udział w konkursie z przyrody. Cyknął fotkę kwiatkom w lesie i oddał fotkę na konkurs. Zajął 3 miejsce! Jestem z niego BARDZO DUMNA!!! 

     Moi mili, będę się starała odzywać i tutaj nadrobić zaległości. Choć do Komunii syna może to mi ciężko wychodzić. Gdybyście chcieli sprawdzić czy żyję - zaglądajcie na mój FB. Zapraszam serdecznie :) I do usłyszenia :) 

wtorek, 24 kwietnia 2018

"Nikt nie może się dowiedzieć" Agnieszka Rusin.

     Książkę Agnieszki Rusin "Nikt nie może się dowiedzieć" czytałam z szybko bijącym sercem. Sama jestem matką, więc wszystkie treści, które poruszają tematy rodzicielskie są mi bliskie. A strata dziecka, choć osobiście jej nie doświadczyłam, to mam w najbliższych kręgach osoby, które straciły dziecko. Tę tragedię przeżywałam razem z nimi. Dlatego losy głównej bohaterki bardzo mnie wciągnęły i byłam ciekawa każdego jej kolejnego kroku!


     "W młodości Ola straciła nie tylko ukochanego chłopaka, który zostawił ją bez słowa wyjaśnienia; straciła także dziecko, które zmarło podczas porodu. 

Aleksandra opuszcza rodzinną miejscowość, zamykając w ten sposób bolesny rozdział w jej życiu. 
Po wielu latach jedzie tam ponownie, aby pożegnać się z umierającą matką. Ola jeszcze nie wie, że usłyszy z ust matki szokujące wyznanie, które wywróci jej świat do góry nogami i wyzwoli burzę uśpionych dotąd emocji.

Czy Aleksandra będzie miała odwagę zmierzyć się z nową rzeczywistością? Czy mimo przeciwności losu, uda jej się spełnić swoje największe marzenie?"

      Przyznam się szczerze i bez bicia, że losy głównej bohaterki - Oli bardzo przeżywałam. Czytając tę książkę, tak jakby wcielałam się w postać Oli i te wszystkie ciosy od losu, jakie ją spotykały, czułam jakby mnie osobiście dotknęły! Było mi żal tej młodej kobiety, chciałam jej pomóc, ale sama nie wiedziałam jak?! Autorka bardzo realistycznie przedstawiła kilka tematów. Przecież w dzisiejszych czasach nie raz i nie dwa słyszymy, że jakieś dziecko wychowywało się bez miłości i opieki w swoim domu. Nie raz i nie dwa słyszymy, że nastolatki czy młode kobiety tracą swoje dziecko, bo umiera ono przy porodzie. Słyszymy też, że mąż zostawił żonę czy żona - męża. Czyli wszystkie takie tematy z normalnego życia, normalnych osób. Ale nie myślcie, że w tej książce są tylko i wyłącznie poruszane trudne tematy. Jest tutaj też przedstawiona przyjaźń. Wielka, siostrzana przyjaźń. I choć Ola i Renata nie są siostrami, są przyjaciółkami, to ich przyjaźń jest ogromna i zawsze jedna może liczyć na pomoc drugiej! 

     Jest w tej książce pewna tajemnica. Bolesna ale i za razem bardzo radosna tajemnica. Kiedy mama Oli wyznaje jej prawdę na łożu śmierci, to wstrząsnęła nią i mną ta prawda! Zabolało mnie chyba tak mocno jak Olę i też byłam mega wściekła tak jak ona! W cale się nie dziwię, że Ola nie umiała wybaczyć swojej mamie! Zresztą, gdyby jej dzieciństwo i młodość wyglądały inaczej, to może to wybaczenie też by było łatwiejsze. Ale Aleksandra co przeżyła, to przeżyła i jeszcze ten SZOK spowodowany po wyznaniu mamy tak jakby spowodował, że główna bohaterka obmurowała się takim murem. Ten mur miał ją chronić przed innymi. Żeby już nikt nie sprawił jej przykrości. Dlatego nawet w momencie, kiedy pewne osoby ( 2 mężczyzn) chciały pomóc głównej bohaterce w jej poszukiwaniach, to ona nie do końca umiała zaufać tym osobom, nie za bardzo chciała pomocy tych osób.  Ja natomiast czytając książkę ciągle miałam jedno pragnienie - żeby Ola w końcu znalazła swoje szczęście! Po tych wszystkich nieszczęściach należało jej się wielkie szczęście i miłość. I kiedy ja już byłam uspokojona i pewna, że Aleksandra odnalazła swój promyk szczęścia i teraz to już tylko Happy End będzie, pani Agnieszka Rusin dowaliła jeszcze nieszczęście na koniec.  A tego się na pewno nie spodziewałam.

     Polecam każdemu tę książkę! Taką wciągającą, życiową i w normalny, i lekki sposób napisaną. Bo emocje tutaj przedstawione znamy z normalnego, naszego życia. I to właśnie powoduje, że książka nas do siebie wręcz przyciąga!




Tytuł: "Nikt nie może się dowiedzieć"
Autor: Agnieszka Rusin
Ilość stron: 272
Rok wydania:2018
Wydawnictwo: LUCKY


     Za możliwość przeczytania tej książki bardzo dziękuję Wydawnictwu LUCKY.


     A ja od siebie dopiszę, że na pewno sięgnę jeszcze po twórczość pani Rusin. 

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Komunijne zaproszenia.

     Minęły 2 lata i ja znów stanęłam przed wyborem zaproszeń na komunię. Nie chciałam takich zwykłych, jak w sklepach mają, ale i takich za 7zł za sztukę to też nie chciałam. Chciałam zaproszenia ładne, z imieniem mojego synka i w przystępnej cenie. No i takie właśnie zakupiłam tutaj. A tak wyglądają :) 


     Tak więc powolutku do przodu. Jakoś naprawdę nie mam takiego ciśnienia jak miałam szykując komunię pierworodnemu. Tym razem nie mam jeszcze nawet alby kupionej. Bo w tym roku ksiądz już nie wypożycza alb i każdy musi sobie kupić.  Jeszcze nie mamy poświęconych książeczek ani łańcuszków. Ksiądz jakoś dla nas naprawdę czasu nie miał, a komunia za 7 tygodni! W ubiegłym tygodniu było bierzmowanie i ksiądz tym wydarzeniem był zajęty! Teraz może w końcu zajmie się naszymi dziećmi komunijnymi. ;) Coś czuję, że jak naprawdę ksiądz weźmie nas w obroty, to spotkania nam naszykuje co niedzielę! Ale jakoś to będzie ;) I raz dwa zleci. A ktoś z Was też szykuje się do komunii w tym roku???


      Tu dla porównania link do wpisu z zaproszeniami na komunię starszego synia ;) zaproszenia Ksawka

środa, 11 kwietnia 2018

Urodziny średniego syna.

     Ten czas zdecydowanie za szybko mija! Pamiętam synku jak byłeś w moim brzuchu! Pamiętam, jaką wesołą przygodę miałam w drodze do szpitala. Pamiętam Ciebie tuż po urodzeniu, kiedy to położna dała mi bobasa małego do przytulenia, a kiedy zważyli i zmierzyli Ciebie, to podała mi mojego synka na dłużej i wtedy pierwszy raz karmiłam Ciebie moim mlekiem. A teraz mogłabym zapytać - kiedy to wszystko się wydarzyło???


     A no to wszystko działo się już ponad 9 lat temu. Parę dni temu obchodziłeś swoje już 9 urodziny!!! Jesteś dużym, mądrym i kochanym synem, bratem, wnuczkiem, siostrzeńcem, bratankiem. Bardzo wszyscy Ciebie kochamy i choć życzyliśmy Ci już wszystkiego najlepszego, to chciałabym raz jeszcze w imieniu Twoich braci, taty i swoim  - pisemnie złożyć życzenia.
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
DUŻO ZDRÓWKA, SZCZĘŚCIA, MIŁOŚCI, SAMYCH DOBRYCH OCEN W SZKOLE, FAJNYCH KOLEGÓW I KOLEŻANEK ORAZ WIERNEGO PRZYJACIELA, ŻEBYŚ ODKRYŁ CO TAK NAPRAWDĘ CIEBIE INTERESUJE I JAKA DZIEDZINA SPORTU TO TWÓJ FAWORYT, ALE ŻYCZYMY TOBIE RÓWNIEŻ SPEŁNIENIA WSZYSTKICH TWOICH MARZEŃ - tylko z tymi marzeniami nie przesadzaj ;) KOCHAMY CIEBIE PATRYNIU!!! 

wtorek, 20 marca 2018

"Bardziej gorzka niż śmierć" Camilla Grebe, Asa Traff.

     Od czasu do czasu lubię wypożyczyć książkę z biblioteki. Choć wiem, że w domu mam spoooory zapas książek, które kupiłam lub dostałam. Ale skoro zachodzę do biblioteki z najmłodszym syniem, to po prostu chcę też i sobie coś czasem wypożyczyć. Tym razem padło na szwedzki kryminał psychologiczny "Bardziej gorzka niż śmierć". 


     "Pewnego deszczowego popołudnia w jednym ze sztokholmskich bloków dochodzi do tragedii. Pięcioletnia Tilde jest świadkiem śmiertelnego pobicia swojej mamy. 
     W tym samym czasie psychoterapeutka Siri wraz z przyjaciółką Ainą prowadzą terapię grupową dla kobiet, ofiar przemocy domowej. Podczas serii wieczornych sesji kobiety dzielą się swoimi traumatycznymi przeżyciami.
     Jednocześnie Siri przeżywa osobiste rozterki - czy powinna zawierzyć miłości, która i jej, i tylu innym kobietom przyniosła jedynie rozczarowanie?
     Stopniowo dzieje małej Tilde splatają się z losami Siri i uczestniczek terapii, a to powoli przeradza się w szalony pościg za groźnym mordercą. "

     Jak mi się czytało tę książkę? Ciężko! Chyba nie jestem stworzona do twórczości szwedzkiej! Dlaczego?Bo kiedy zaczęłam wczytywać się w treść, co jakiś czas na nowej stronie były opisy problemów z dziećmi. Chodzi mi o to, że tam były takie wpisy od psychologów po wizycie jakichś dzieci z problemami. I to mnie trochę wkurzało. Poza tym akcja ogólnie fajna i ciekawa. Wątki mi się trzymały kupy. Aczkolwiek przeczytałam do końca, niby się wszystko wyjaśniło - ale czy tak naprawdę było??? Oj zdaje mi się, że tutaj jedna z kobiet tej grupy wsparcia maczała palce w niektórych dziwnych wydarzeniach. 

     Podejście psychologiczne trochę i mnie ciekawiło i nużyło czasami. Za to dowiedziałam się, że "...przemoc dzielimy na dwie kategorie: reaktywną i instrumentalną. W pierwszym przypadku sprawca zabija w reakcji na jakąś prowokację, osobę albo zachowanie, które wzbudza u niego zadawnioną traumę. Nie jest to zaplanowane, a jeśli użyje broni albo narzędzia, często jest to coś, co znalazł na miejscu, na przykład kamień lub nóż kuchenny. Często również zostawia ten przedmiot na miejscu zbrodni. Użyje bardzo brutalnej przemocy, na miejscu przestępstwa zostawi bałagan i mnóstwo śladów materialnych, ponieważ nie zaplanował zbrodni. Do tej kategorii zalicza się większość morderstw. Przemoc domowa albo burdy knajpiane są przykładem typowej przemocy reaktywnej. Sprawca i ofiara najczęściej się znają. ...
     ... Sprawca nosił rękawiczki. To odbiega od zachowania sprawcy reaktywnego, który nie planuje swojego czynu. Choć - mamrocze pod nosem - instrumentalna przemoc oczywiście może się przekształcić w reaktywną. Do tego dochodzi nieuzasadniona brutalność, z jaką działał. Może świadczyć o tym, że sprawca doświadczył wielu traum, które odżywają, gdy sam używa przemocy, co prowadzi do jego dodatkowego wzmożenia. ..."

     Tak więc dużo dowiecie się tutaj o Siri, Ainie i ich pracy, poznacie małą Tilde, która straci matkę, zajmie się nią ojciec, który wolałby zajmować się córką tylko od czasu do czasu, a nie ciągle, poznacie też ciekawe kobiety z problemami. Niestety przemoc w rodzinie jest wokół nas - doświadczają jej nie tylko kobiety, ale i dzieci, a zdarza się że i mężczyźni! A jednak każdy wstydzi się o tym głośno mówić czy pójść gdzieś po pomoc. Cieszę się, że tutaj tych kilka kobiet się odważyło i przychodziły na te spotkania. Najbardziej jednak ciągle ciekawiły mnie dalsze losy Tilde. I kiedy ją ktoś porwał, byłam aż zła na tego KOGOŚ! Bo przecież mała tyyyle już wycierpiała, a teraz jeszcze porwanie i kto wie jaki dalszy los oprawca dla niej wymyślił!?
     Ale nie będę Wam tu szczegółów opisywała. Jeśli będziecie mieli ochotę na psychologiczny kryminał, to zapraszam. A jeśli nie, to napiszcie, co ciekawego właśnie czytacie bądź przeczytaliście ostatnio?