piątek, 19 października 2018

Nagroda za POROSTY :)

     W tym  poście kilka dni temu pokazałam Wam dwie prace moich dwóch synów. Te prace poszły na konkurs do Nadleśnictwa. Udział brały też inne szkoły, więc tym bardziej się ucieszyłam, że coś udało się wygrać :)


      Tak wyglądały obie prace. Jedna z masy solnej - to praca starszego syna, a druga praca z papieru toaletowego i to była praca młodszego synia. 

      Niestety młodszy nie zdobył żadnej nagrody, ani żadnego miejsca. Trudno. Za to dostał 6 z przyrody za wzięcie udziału w tym konkursie. A to też jest nagroda :) Starszy miał więcej szczęścia i zdobył 3 miejsce. I dostał nagrodę. Dodam, żeby nie było, że tych 3 miejsc podobno było kilka. Ale i tak się cieszę :) Tym bardziej,  że starszy 6 też dostał za wzięcie udziału w konkursie :) 


      Dyplom zawiśnie niedługo na ścianie u chłopców w pokoju, a książką zaopiekuje się mama :) To ja w naszej rodzinie lubię grzyby, więc kiedy wybiorę się na nie, to z takim atlasem tylko jadalne grzybki będę zbierała :) Dziękujemy za wszystkie kciuki :) 

      Chłopaki, jestem z Was obu dumna!!!!

wtorek, 16 października 2018

"Jedna chwila" Anna Dąbrowska.

     "...Nasze życie jest chwilą, dlatego trzeba starać się przeżyć je jak najlepiej..." W książce "Jedna chwila" Anny Dąbrowskiej główna bohaterka - Emilia Ligocka osiągnęła taki moment swojego życia, że postanowiła je wywrócić do góry nogami. 


     "Czy można być szczęśliwą w świecie, w którym wszystko, co się posiadało, było grą pozorów?
Emilia postanawia zmienić swoje dotychczasowe życie. Los jej sprzyja. Poznaje tajemniczego mężczyznę, który mocna ją intryguje. Dopiero przy nim czuje, co to znaczy żyć naprawdę. Zawiera z Mattem układ, który budzi w niej zarówno przerażenie, jak i fascynację... Czy można kochać kogoś tu i teraz, zapominając o złej przeszłości? Ile tajemnic jest w stanie znieść Emilia?"


    Na początku poznajemy młodą kobietę przed 30-stką, która właśnie szykuje się do własnego ślubu. Główna bohaterka, czyli Emilia Ligocka jest jednak tak przytłoczona przygotowaniami do ślubu i tempem tych przygotowań, że ma dość tego wszystkiego! Wolałaby zwolnić tempo, ale jej narzeczony lubi narzucać jej swoją wolę. Dlatego też Emi pęka w pewnym momencie i odchodzi od narzeczonego. Ten jednak uważa, że zdoła przekonać Emi aby nie zostawiała jego. Emilia zatrzymuje się u swojej przyjaciółki. W niej ma wielkie wsparcie i wie, że przyjaciółka jej we wszystkim pomorze. Ligocka musi wyjechać do Londynu - jest to wyjazd służbowy. W samolocie dosiada się do niej przystojny Anglik, który zabawia ją całą drogę aż do Londynu. Kiedy na miejscu okazuje się, że jej pracodawca nawet nie zapewnił jej miejsca w hotelu, jest trochę załamana. Ale z pomocną dłonią wychodzi do niej ów Anglik o imieniu Matt. On proponuje Emi pewien układ.Kobieta z początku czuje się oszołomiona i wystraszona, ale czy to pod wpływem emocji, czy też coś innego nią kierowało, nie wiem, ale zgodziła się na ten szalony układ z obcym mężczyzną. 



     Matt jest nie dość że przystojny, to jeszcze jest inteligentny, męski, wesoły, dżentelmeński ale przede wszystkim jest wolnym facetem!!! I coś między tą dwójką iskrzy od samego początku!

"...Jestem facetem, może nie tak urodziwym jak on, ale umiem rozpoznać, kiedy mężczyźnie zależy na kobiecie. ..."

     A skoro zależy facetowi na kobiecie, to możecie się domyślać, że będzie chciał spełniać jej zachcianki i otoczyć ją opieką. Ale nie on jeden otaczać będzie Emilię opieką. Jej przyjaciółka Agnieszka też jest w tym dobra. A jej porady potrafią rozśmieszyć :) 

"...Ten bałagan nazywa się Anatol, ma się rozumieć? Musisz potraktować go jak pyłek kurzu. Po prostu zdmuchnąć go ze swojego życia i nałożyć pronto antykurz..."

     Sporo dzieje się w tej książce. Główna bohaterka na brak wrażeń nie może narzekać. Zainteresowanych nią facetów jest tutaj więcej, a ona nie rozumie dlaczego oni wszyscy właśnie nią się interesują. Emilia wolałaby, żeby jej przyjaciółką - Agnieszką faceci się zainteresowali. Natomiast Aga skrywa pewną tajemnicę sprzed lat. Warto przeczytać jaką ;)




     W jedno popołudnie przeczytałam tę książkę. Wciągnęła mnie od samego początku. Normalnie wczułam się w rolę Emilii i TAKIE EMOCJE targały mną podczas czytania, że nie wiem jak je opisać! Po prostu przepadłam! Jest tutaj wątek miłosny, jest złość, jest wielka przyjaźń, jest tutaj kilka tajemnic - mniejszych i większych, są trudne wybory, ale i wesołe momenty. To wszystko razem dało cudowną, miłosną historię, która w pewnym momencie się zatrzymuje! A dlaczego? Dlatego, że jest to pierwsza część z trylogii, którą pani Anna Dąbrowska nam dawkuje jak lekarstwo, żebyśmy chyba nie przedawkowali :) Kiedy doczytałam ostatnią stronę czułam ogrom emocji i złość! Złość na autorkę, że w tak ważnym momencie urwała książkę i teraz co ja mam zrobić? Nie wiem przecież co się dalej wydarzyło??!! A ogromnie chcę poznać dalsze losy bohaterów. Nie tylko Emilii i Matta, ale i chcę wiedzieć co dalej z Agnieszką i z jej tak długo skrywaną tajemniczą miłością sprzed lat?! Pozostaje mi więc czekać na kolejne książki p.Ani :) A Wy jeśli lubicie takie klimaty miłosne, to serdecznie zapraszam do tej lektury :) 


Tytuł: "Jedna chwila"
Autor: Anna Dąbrowska
Ilość stron: 280
Wydawnictwo: LIRA

     Dziękuję pani Annie Dąbrowskiej oraz Wydawnictwu LIRA za możliwość przeczytania tej książki. 

poniedziałek, 1 października 2018

Porosty - prace na konkurs w szkole.

     Mamo, mamo! Jest konkurs w szkole! Trzeba dowolną techniką wykonać pracę lub rysunek POROSTÓW.
     A co to są te porosty? Bo nie mam zielonego pojęcia! 
     Mamo - trzeba poszukać info w necie!

     
     No i matka poszukała informacji, że te całe POROSTY to po prostu grzyby rosnące na drzewach. Ale chodzi tutaj nie o jadalne grzyby, tylko grzyby, które porastają drzewa. Porosty mają różne, różniaste kształty, kolory, wielkości. Zresztą sami zobaczcie TUTAJ LINK. A moi synowie chcąc udział wziąć w konkursie, musieli wymyślić - z czego zrobią te porosty. I tym sposobem, starszy postawił na masę solną, którą po wyschnięciu pomalował farbkami. A młodszy synio swoją pracę wykonał z rolki po papierze toaletowym, z szarego papieru toaletowego, pianek styropianowych i całość pomalował też farbkami. Zobaczcie ich prace :)
Bo ja jestem z nich dumna :)



     Prace poszły na konkurs, a mi pozostaje trzymać kciuki! Bardzo jestem ciekawa, kiedy będzie rozwiązanie konkursu, bo chciałabym już wiedzieć - czy jury spodoba się któraś z tych prac, czy też będą dużo lepsze prace :) Powodzenia synkowie!!!! 

niedziela, 16 września 2018

"Niewinna pomyłka" Joanna Hacz.

        "...Nie zostawi przecież tej głupiej kobiety samej. Ktoś musiał dopilnować, żeby żaden zbrodniczy dureń nie wyrządził jej krzywdy. Ludzi, których się kocha, nawet jeśli doprowadzają człowieka do czystego szaleństwa, należy chronić. A on kochał Patrycję. ..."



     Dotąd nie czytałam nic pióra pani Joanny Hacz. To jest mój debiut. Czy udany? W sumie tak. Choć przyznam, że początek książki jakoś mnie nie wciągnął. I teraz nie wiem, czy powodem była wcześniej przeczytana książka, czy może jednak początek książki naprawdę był mało ciekawy. Ale później, ... później akcja mnie wciągnęła na tyle, że zarwałam trochę nocki, aby dokończyć książkę! 
   

     "On - bogaty, przystojny i elegancki. Właściciel dużej firmy. Ona... stanowi dla niego zagadkę. Kim tak naprawdę jest dziewczyna, którą ściga bezwzględny morderca? Może coś ukrywa?

Na kartkach "Niewinnej pomyłki", w scenerii jak z filmu sensacyjnego spotykają się dwie niezwykłe osobowości, które wydaje się dzielić niemal wszystko. Ale tajemnicza moc miłości popycha tych dwoje ku sobie jak magnes. 

Czy będą gotowi pójść za głosem serca? Czy związek tych dwojga jest w ogóle możliwy, skoro pochodzą z tak różnych od siebie światów?"


     Ludwik Tymoryszek to bogaty biznesmen, który w bardzo dziwnych okolicznościach poznaje Patrycję i towarzyszącego jej małego Tymka. Chcąc pomóc ściganej przez niebezpiecznego psychopatę kobiecie postanawia odwieźć ją i chłopca do wskazanej przez nią miejscowości. I w sumie kiedy dokonał tego wyczynu, powinien pojechać w miejsce, do którego sam się udawał - czyli do Gdyni. Jednak coś go ciągnie do owej nieznajomej, coś każe mu sprawdzić czy dotarła do swoich znajomych bezpiecznie. I przy okazji on też zostaje w tej miejscowości na noc. W sumie to dobrze się złożyło, bo jeszcze tego samego wieczoru pan Tymoryszek drugi raz uratuje dziewczynę i chłopca. Potem razem wyjeżdżają do Gdyni. Tam niby ich drogi się rozchodzą, a po jakimś czasie znów spotykają się i on znów tej dwójce pomaga. Zaczynają się trochę zżywać z sobą, choć ona udaje, że po troszku gardzi takimi bogaczami jak on, on zaś odkrywa, że zaczyna jemu coraz bardziej zależeć na tej dwójce, a chłopiec coraz bardziej lubi tego pana. Jest jednak między Patrycją i Ludwikiem dużo niejasności. A to dlatego, że on postanowił nie zadawać jej pytań, bo uważał, że jakby chciała, to sama by mu o sobie opowiedziała. Ona zaś nie ma najmniejszej ochoty obcemu facetowi tłumaczyć czegokolwiek i często unosi się honorem. I tym sposobem w całej książce jest sporo niedomówień, sporo podejrzeń, nerwów. Ale to swoją drogą podnosiło całe napięcie i kazało mi doczytać raz dwa książkę do końca! No po prostu musiałam wiedzieć jak zakończy się to wszystko i czy złapią tego psychopatę?! Dodatkowo dziwiłam się, że Patrycja niby taka "zwykła" kobieta, a jednak tak dobrze radziła sobie w towarzystwie bogaczy. No i ciągle zastanawiałam się, dlaczego ona o Tymku mówiła najczęściej "MOJE DZIECKO"? 

      Masa zbiegów okoliczności, niedomówień, ogromna chęć pomocy Ludwika wobec Patrycji i Tymka, jej upór, miłość pomiędzy Patrycją i Tymkiem, honorowość Patrycji, to wszystko plus jeszcze inne cechy sprawiają, że książka choć może od pierwszej strony mnie nie powaliła, to jednak w pewnym momencie mocno zaiskrzyło. A do tego czytało się książkę lekko i przyjemnie.


Tytuł: "Niewinna pomyłka"
Autor: Joanna Hacz
Ilość stron: 256
Wydawnictwo: Luck

 Dziękuję Wydawnictwu Lucky za egzemplarz do recenzji. 


wtorek, 11 września 2018

"Niepamięć" Jolanta Kosowska.

     
     "... Niepamięć, to przeklęte słowo, to niemoc, która mnie więzi. ..." 
Niepamięć - z czym kojarzy Wam się to słowo? Czy mieliście kiedyś zanik pamięci? I nie chodzi mi tutaj o luki w pamięci po imprezie, choć i to jest niepamięć, he, he :) Ja w dzieciństwie miewałam omdlenia i choć trwały kilka chwil dosłownie, to nie wiem co się w tych momentach działo. Aczkolwiek zaraz wszystko wracało do normalności i było ok. W książce pani Jolanty Kosowskiej pt. "Niepamięć" jest całkiem inna sytuacja opisana. 


     "Niepamięć... To dar czy przekleństwo?
Jak to jest obudzić się w zupełnie innym świecie? Nie pamiętać swojego imienia, nazwiska, nie mieć żadnych wspomnień, żadnego punktu zaczepienia w przeszłości?Czy można żyć w poczuciu braku tożsamości, w rzeczywistości, której nijak nie jest się w stanie zrozumieć?

Śpiączka podzieliła życie Katarzyny na dwie części. W pierwszej kochała i była kochana, o jej uczucia rywalizowało dwóch mężczyzn. W drugiej uczy się żyć od nowa. W pewnym sensie ma szansę na drugie życie, jest jakby stworzona na nowo, taka sama , a zarazem zupełnie inna. Stopniowo powracają pojedyncze wspomnienia, lecz są one niespójne i nielogiczne, nie układają się w całość. Obrazy z przeszłości mieszają się z teraźniejszością, luki w pamięci uzupełniane są konfabulacjami, niepewności towarzyszy narastający lęk, przeradzający się w paniczny strach.

Czy Katarzyna przypomni sobie poprzednie życie? A może to drugie życie wyda jej się lepsze?"

     

     W tej książce poznajemy ciekawych bohaterów. Najpierw Michała i Katarzynę, później Romana, potem jeszcze Alena. To z nimi w roli głównej toczą się w tej książce różne perypetie. 
    
     Ale zacznę od tego, iż książka podzielona jest na dwie części: część 1 Michał, część 2 Katarzyna. 
     W tej pierwszej części poznajemy młodego lekarza i wykładowcę za razem, który topi swoją rozpacz po utracie ukochanej w alkoholu i stacza się coraz bardziej. Pomocną dłoń wyciąga do niego profesor Wolski, który przenosi go do Niemiec. I wtedy Michał zaczyna wspominać swoje studia, moment kiedy poznał Katarzynę, jak najpierw był jej przyjacielem, potem czuł do niej coś więcej, ale nie powiedział jej tego. Wspomina kiedy poznali Romana, jak to i on się zakochał w Kaśce. Jak ona zaczęła odwzajemniać pewne uczucia do Romana. U obu panów buzował testosteron, jeden i drugi chcieli być TYM WYBRANYM PRZEZ KATARZYNĘ! Wystarczyło małe nieporozumienie, żeby Kasia wyjechała z Romanem do Chorwacji i zaczęli tam planować swoją wspólną przyszłość. A Michała to dobiło i zaczął się staczać. Dzięki Wolskiemu wyjechał, dostał dobrą pracę, gdzie w krótkim czasie wspiął się wysoko po szczeblach kariery i był bardzo szanowanym genetykiem. Co nie oznacza, że zapomniał o Kasi. Ciągle o niej myślał, zastanawiał się co u niej? Jednak od tamtego ich wyjazdu nie miał kontaktu ani z Katarzyną, ani z Romanem. Więc kiedy dowiedział się, że Roman jest w Polce i jest chory, a raczej umierający, nie wahał się ani chwili i od razu przyjechał pomóc dawnemu przyjacielowi. Michał dał z siebie wszystko, dosłownie wszystko co mógł i pokonali chorobę Romka. W międzyczasie Michał dostał stare listy, które wysyłała do niego Kasia z Chorwacji. W ostatnim prosiła go o spotkanie. No cóż, listy przyszły o 4 lata za późno. Kiedy to czego nie było w listach, dopytał się u Romana i wyszło, że obaj przez kilka lat myśleli, że Kasia wybrała tego drugiego i z nim ułożyła sobie życie, po prostu nie mogli w to uwierzyć! Pozostało pytanie - gdzie jest Katarzyna i co z nią się dzieje???! Michał pojechał nawet do Chorwacji jej szukać, ale nie znalazł jej. Nieoczekiwanie Katarzyna pojawiła się w Niemczech na jednym z kongresów, w którym udział brał też Michał. No i spotykali się w końcu. 
     W drugiej części Katarzyna opowiada swoją wersję wydarzeń. Czyli kiedy to przyjechała na uniwerek, gdzie poznała Michała, dlaczego się przeniosła z Gdańska, jak to powoli też zakochiwała się w Michale. Opisane jest wydarzenie z Romanem, ich coraz bardziej łącząca więź, moment ukończenia studiów, postanowienia Kasi i jej wyjazd z Romanem. Potem zwiedzanie Chorwacji oraz moment kiedy za namową Romana Kasia napisała list do Michała z prośbą o spotkanie. Oczywiście do spotkania nie doszło i to nie z winy Michała, tylko Kasia nie przyszła w umówione miejsce. Tuż przed spotkaniem Katarzyna upadła i obudziła się dopiero jakiś czas później w chorwackim szpitalu. Ale nie pamiętała nic! Ani swojego imienia, ani nazwiska, ani jak znalazła się w Chorwacji, nie rozumiała też dlaczego Ci wszyscy ludzie mówią w niezrozumiałym dla niej języku?! W wyzdrowieniu Kasi pomagał pewien dziennikarz o imieniu Alen. Katarzyna nawet zamieszkała w domku Alena i Jeleny. Pomiędzy Kasią i Alenem zaczęła iskrzyć pewna więź. I to w sumie dzięki niemu Katarzynie zaczęła wracać pamięć. Kiedy bohaterka już większość sobie przypomniała ze swojej przeszłości, to Alen namówił ją na podróż do Polski. 

     


     Kiedy przeczytałam, że pani Jolanta Kosowska jest z zawodu lekarzem, to spodziewałam się w tej książce masę medycznych zwrotów, niezrozumiałych dla zwykłego człowieka. Owszem, jest tutaj trochę tych medycznych zwrotów, ale wszystko opisane jest tak prostym językiem, że nawet taki laik jak ja ogarnął to :) Książkę czytało mi się super, choć zarazem i z lekkim trudem. Super dlatego, że wszystko pięknie łączyło się w całość, bardzo dużo się tutaj działo, wprowadzano nowe osoby, ale szło wszystko pięknie sobie w głowie ułożyć. I ta wielka przyjaźń. Z trudem natomiast dlatego, iż ten ból, ta rozpacz niektórych bohaterów i z różnych powodów oraz tak śmiertelna choroba i oczywiście ta niepamięć głównej bohaterki,  potrafiły wywrzeć na mnie takie emocje, że odkładałam książkę na następny dzień. 

"...Jak długo nie masz emocji, jak długo zachowujesz dystans, nikt ci nie jest w stanie zaszkodzić, nikt cię nie urazi, nie skrzywdzi..."

"...Z dnia na dzień boję się coraz bardziej. Nie potrafię się już od tego uwolnić. Nic do niczego nie pasuje. Nic z niczym nie układa się w całość. ... Niepamięć, to przeklęte słowo, to niemoc, która mnie więzi. ..."

     Sami widzicie, że przytoczone przeze mnie cytaty potrafią dać człowiekowi do myślenia i refleksji. Ale i znalazłam w książce dwa razy wypowiedziane zdanie, które jednocześnie jest tytułem mojego bloga ŻYĆ NIE UMIERAĆ. 



     Czyli ja po prostu musiałam przeczytać tę książkę! :) Dziękuję pani Jolancie Kosowskiej, za możliwość przeczytania tej tak dobrej książki! Targały mną różne emocje podczas czytania, w mojej wyobraźni mogłam zobaczyć trochę Chorwacji, poprzez te dokładne opisy tego kraju. Mogłam też troszkę dowiedzieć się więcej o zanikach pamięci i odzyskiwaniu jej. A to trudny temat jest. Tak samo jak temat białaczki. Chcąc nie chcąc z tą chorobą więcej osób przegrywa walkę niż ją wygrywa i dlatego byłam ciekawa walki Romana z tą chorobą. Jednak najbardziej byłam ciekawa dalszych losów Katarzyny! Te 3 miłości względem jednej kobiety ciekawiły mnie do tego stopnia, że nie mogłam się doczekać końca książki, aby dowiedzieć się którą miłość ona wybierze?! Czy wybór był trafny i zgodny z moimi przypuszczeniami, tego Wam nie zdradzę, za to zapraszam Was do przeczytania tej książki. WARTO!



Tytuł: "Niepamięć"
Autor: Jolanta Kosowska
Ilość stron: 476
Wydawnictwo: Novae Res 

piątek, 31 sierpnia 2018

Plecaki ST.RIGHT - takie plecaki noszą moi synowie do szkoły.

     Za 3 dni dzieci wracają do szkoły. I znów zacznie się ten cały harmider związany ze szkołą: poranne budzenie synów i ponaglanie ich, żeby nie spóźnili się na autobus, pilnowanie w odrabianiu lekcji i w nauce, te wywiadówki ehhhh... No ale dziś chciałam pokazać Wam jakie plecaki mają moi chłopcy. 



     Te plecaki moi synowie mają już jakiś czas. Dokładnie to ten z lewej - ten z ludzikami, młodszy synio dostał w połowie 2 klasy, czyli nosił go już półtorej roku i teraz dalej będzie go nosił w 4 klasie. A ten z prawej, niebieski, starszy synio dostał na początku 5 klasy, czyli nosił go rok i teraz też dalej do 6 klasy go nosić będzie. 

     Nie chcę Wam tutaj pisać epopei w stylu: co powinien mieć superancko dobry plecak, jakimi zasadami mamy kierować się przy zakupie plecaka dla dziecka?! To jest w każdym wpisie, wystarczy poszukać na necie, jest tego mnóstwo. Ja dziś chciałam Wam pokazać, że te plecaki ST.RIGHT ( z firmy ST.MAJEWSKI) kupiłam w różnych odstępach czasowych, synowie używali je odpowiednio półtorej roku i rok, więc mam już o nich swoje zdanie. I jestem z nich zadowolona - czym chciałam się tu pochwalić. Napiszę wielkimi literami, żeby nikt się nie doczepił :  NIE DOSTAŁAM TYCH PLECAKÓW OD NIKOGO, SAMA JE KUPIŁAM DZIECIOM.  Oba plecaki różnią się od siebie nie tylko wzorem czy kolorem, mają też inną ilość przegródek w środku czy inne usztywnienia na plecach. Ale to wszystko zaraz pokażę na zdjęciach. 

Zacznę od tego z ludzikami:)









     Teraz ten niebieski :)














     Jak sami widzicie, niebieski ma sporo tych przegródek, kieszonek, nawet jest kieszonka na telefon - choć akurat producenci nie wzięli pod wzgląd, że do tej przegródki smartfony się nie zmieszczą, he, he :) Ale jest i miejsce na podpisanie plecaka, jest wyjście u góry na słuchawki, są po bokach siateczki na napój. No jest wszystkiego wbród! 

     I tak synowie nosili te plecaki, rzucali na korytarzach w szkole, ciskali w szatni i w domu. Nie raz i nie dwa starszy miał swój plecak wypełniony po brzegi, bo miał takie dni, że musiał prawie wszystkie książki, ćwiczenia i zeszyty wziąć, ale jeszcze upychał kilka książek o Minecrafcie, żeby chłopakom w szkole je pokazać. Ledwo, ledwo czasem zapinał zamki. A jednak wszystko wytrzymało ten rok, tylko trochę z przodu materiał się poprzecierał - oczywiście od rzucania plecakiem. Ale zobaczcie sami fotki plecaków dziś!





     Na tym ostatnim foto widać jasne plamki - to właśnie przetarcia. Ale jak sami możecie ocenić, plecaki są wytrzymałe, zamki są wytrzymałe, synowie lubią je nosić bo są wygodne, pojemne, wodoodporne - ale dodatkowo żeby takie były opryskuję je środkiem odpowiednim do tego. Jeśli więc jeszcze ktoś nie kupił plecaka swojemu dziecku, to te z ST.RIGHT (firmy ST.MAJEWSKI) szczerze mogę polecić! Tym bardziej, że jeśli mój młodszy synio będzie tyle tego wszystkiego nosił co jego starszy brat czasem nosił, to młodszemu będę musiała zmienić plecak na podobny do tego niebieskiego. Czyli na większy i z większą ilością przegródek. I na pewno wybiorę nowy plecak z serii ST.RIGHT.  

wtorek, 14 sierpnia 2018

"Lato z ciotką spirytystką" Danuta Korolewicz.

     Już tak mało zostało wakacji, ale jeszcze są! Są i cieszą się wszyscy, którzy mają wolne :) Ja też się cieszę, bo w to lato przeczytałam bardzo ciekawą książkę. "Lato z ciotką spirytystką" Danuty Korolewicz. Oj, powiem Wam, że działo tu się, działo!!



     Przyznam szczerze, że nie wiedziałam czego spodziewać się po tej książce. Spirytyzm troszkę mnie przeraża. Osobiście nigdy w to się nie bawiłam, ale niejedną historię o przygodach z duchami słyszałam. I wolę uważać na tego typu przygody. Dlatego ostrożnie podeszłam do czytania tej książki. Tym bardziej, że sama ciocia Waleria mówi w książce, że nie każdy może być medium!






     Z opisu wiemy, że główna bohaterka wyjeżdża do małej miejscowości pod Toruniem i tam ma przez 2 miesiące pracować jako bibliotekarka. Sama bym się z takiej pracy ucieszyła, bo książki uwielbiam :) Ale wracając do głównej bohaterki. Mieszka ona u swojej ciotki, dosyć żywej i wesołej kobiety. Ciotce coś tam się wyrywa podczas rozmowy z siostrzenicą, że w miasteczku coś się dzieje i ona próbuje odkryć co!I choć z początku Magda z tego sobie nic nie robi, to kiedy cioci podczas jednego z seansów spirytystycznych przytrafia się tragedia, bo niby ciocia ginie, to zaczyna wtedy  razem ze swoją przyjaciółką prowadzić własne dochodzenie. Dużą rolę odgrywa tutaj młody i bardzo przystojny wikary Dominik. Wierzcie lub nie, ale zaskakiwał mnie ten ksiądz tutaj kilka razy swoim zachowaniem. Jednak cierpliwie czytałam kartka za kartką aż do końca. I jestem bardzo zadowolona! Zadowolona z całej książki, zadowolona z zakończenia, zadowolona z faktu, że dobro zwyciężyło zło, że wszędzie można znaleźć miłość, że ....   No już dobrze, za dużo tego "że". :) Ale ten wątek kryminalny nieźle namotał w moim umyśle! Dlaczego? Dlatego, że nie umiałam konkretnie wytypować tego złego bohatera! Niby już coś zaczęło mi się klarować, kiedy to Magda z Dorotą znalazły trupa i już myślałam, że już wiem kto jest tym złym! I zonk! Naprawdę nigdy bym, nawet i w połowie książki nie odgadła kto tak naprawdę jest tym złym! I nigdy bym nie pomyślała, że ktoś, kogo od początku podejrzewałam że jest zły, okaże się dobry! 




     To jest pierwsza książka pani Danuty Korolewicz, którą miałam okazję przeczytać. I na pewno nie ostatnia! Ten lekki kryminał to po prostu super pomysł na bardzo przyjemne popołudnie, wieczór albo i noc, kiedy książka wciągnie! Bo ja nienawidzę odkładać książki, kiedy wątek mega mnie wciągnie, dlatego czasem doczytuję książkę po nocach ;) Któż z Was tak nie robi??? A w tej książce wszystkie postaci są takie charakterne, jak choćby Liliana Kruczek, ciocia Waleria czy wikary Dominik. Po prostu przy tej książce nie można się nudzić ;)




      Do tej pory nie wspominałam w recenzjach o błędzikach wyłapanych w książkach, ale postanowiłam uwzględnić to. W tej książce znalazłam kilka literowych błędów, jakieś powtórzenie wyrazu i w jednym miejscu całkiem inny wyraz niż powinien być. Jednak całość, chodzi mi o treść książki, tak mnie zaciekawiła i wciągnęła, że te parę, dosłownie parę błędów nie przeszkodziło mi w czytaniu. Jeśli szukacie lekkiej książki o tematyce detektywistyczno-kryminalnej, z nutką miłosną oraz z humorem lub jak kto woli z jajem, to polecam tę książkę!


Tytuł: "Lato z ciotką spirytystką"
Autor: Danuta Korolewicz
Ilość stron: 384
Wydawnictwo: Lucky

    Dziękuję Wydawnictwu Lucky za możliwość przeczytania tej książki :)