Przejdź do głównej zawartości

"Nie wódź nas na pokuszenie" Klaudia Leszczyńska.

 


    Już dłuższy czas ta książka mnie kusiła, przyzywała - przeczytaj mnie w końcu! No to  nadszedł w końcu jej czas. "Nie wódź nas na pokuszenie" to książka moim zdaniem nie dla wszystkich. Choćby dlatego, że jest tutaj grzeszny ksiądz.


  Anna - swoje dzieciństwo i młodość spędziła u boku biednych rodziców, w ubogim domu i ojcem nie wylewającym alkoholu za kołnierz. Miała plan. Chciała wyjść bogato za mąż. Choć podobał się jej  Michał, kolega i sąsiad, to starała się utrzymywać z nim dystans, bo jej chęć wyrwania się z ubóstwa była bardzo wielka. A Michał też pochodził z biednej rodziny. Anna była mega pazerna i pusta. Niemniej z wyglądu była jak modelka i dlatego zainteresował się nią pewien przystojny i bogaty chłopak, za którego wyszła. I można by powiedzieć, że spełniła swoje marzenia. Czy na pewno? Czy właśnie to jej się marzyło? I co się stanie, kiedy po latach znów spotka Michała, który teraz jest księdzem? Dlaczego tak ułożyły mu się drogi?  I co tutaj się takiego wydarzy, że Michał i jego czystość zostanie wystawiona na ogniste kuszenie?


   " Zatem skreśliłam go na starcie, bo nie miał pieniędzy. Bardzo go lubiłam, może nawet trochę za bardzo, lecz wiedziałam, że będę z nim klepać biedę. Postawiłam na chłodną kalkulację i wybrałam Pawła. Był przystojny, sytuowany i miał portfel wypchany pieniędzmi. Wówczas uważałam, że był lepszą opcją."


     Powiem tak. Bardzo chciałam przeczytać tę książkę. I w końcu nie pamiętam, czy ją kupiłam czy wygrałam w jakimś rozdaniu. W każdym razie to nie jest współpraca recenzencka. Chcę i tak się z Wami podzielić moją opinią o tej książce. Już sama okładka no i tytuł podpowiadają nam, że jakiś ksiądz będzie w opałach. A dokładnie, że ktoś tutaj księdzu zawróci w głowie na tyle, że ognie piekielne, a może ognie miłości się tutaj zapalą :) Anna jako moja imienniczka zawiodła mnie swoją pazernością i głupim myśleniem. Ja wiem, że kiedy człowiek wychowuje się w biedzie, to chciałby w przyszłości mieć lepiej. Sama z biednej rodziny pochodzę. Ale nigdy nie zadzierałam głowy tak wysoko jak ta książkowa. I może też dlatego przypadł jej w udziale tak okropny los. Bo owszem, spełniła marzenie i wyszła za bogatego faceta. Ale żyć w złotej klatce, plus do tego doświadczać przemocy fizycznej i psychicznej oraz izolacji od świata. No tego chyba sobie nie wymarzyła nasza bohaterka. Niemniej, dostała od losu dobrą nauczkę. Michał w tym czasie został księdzem i 10 lat nie widział Ani. Ich ponowne spotkanie po latach, obojgu w pewnym momencie uzmysłowiło, że ich życie mogło potoczyć się całkiem inaczej. Ale potoczyło się po swojemu. A teraz Michał miał ogromną potrzebę, by tej udręczonej kobiecie pomóc. Tylko to ona musiała wykonać ten pierwszy ruch. Czy go wykona? Czy Michał pomoże Ani? I jak potoczą się ich losy? I czy to pomiędzy tą właśnie dwójką odpalą się te ognie miłości? Bo scen pikantnych jest tutaj trochę. A z kim? To sami przeczytajcie, bo książeczka nie jest gruba. Czyta się ją szybko. 


   "Ścisnęło mnie w gardle, a z oczu trysnęły łzy, których nie umiałam powstrzymać. Tyle lat... Zmarnowałam szmat czasu przez własną próżność i głupotę."



Tytuł: "Nie wódź nas na pokuszenie"

Autor: Klaudia Leszczyńska

Ilość stron: 182

Wydawnictwo: Żywioł

Komentarze

  1. Jeśli kiedyś nadarzy się okazja przeczytania tej książki, chętnie z niej skorzystam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Fasolka szparagowa w sosie pomidorowym (na zimę).

     Co jak co, ale fasolka szparagowa w tym roku znów obrodziła u mnie super. Trzeba więc było pokombinować, co tu z nią zrobić. W słonej zalewie mam zapas zeszłoroczny jeszcze, konserwową też jeszcze mam, więc poszperałam w necie i na blogu  Smaki ogrodu  znalazłam ciekawy przepis. Właśnie na Fasolkę szparagową w sosie pomidorowym i to się w słoiki wkłada i mamy zapas na zimę :)      Zachęcam do zaglądania na bloga  Smaki ogrodu , bo tam naprawdę ciekawe przepisy można znaleźć. A ja tutaj podaję składniki i sposób wykonania tejże fasolki :) Może  znów ktoś się zainspiruje :) 2 kg żółtej fasolki szparagowej 40 dag marchewki 40 dag cebuli 6-8 łyżek przecieru pomidorowego 2 szk. oleju 2 liście laurowe 6 łyżek cukru 3 łyżki soli 2 łyżki octu 10% pieprz      Fasolkę myjemy, odcinamy końcówki i kroimy na 3-cm kawałki.Wrzucamy do garnka.  Zalewamy wodą do poziomu fasolki, dodajemy po ły...

"Niegrzeczne bliźniaczki" Monika Liga , Agnieszka Kowalska-Bojar.

       Macie w rodzinie bliźniaki? Ja mam. I to takie, które dla mnie są identyczne. W książce "Niegrzeczne bliźniaczki" też są dwie siostry, bliźniaczki, które są identyczne. Aczkolwiek, gdyby im się bliżej przyjrzeć...      No waśnie. W tej historii poznajemy Izę oraz Basię. Obie są mężatkami, ale tylko Basia ma trójkę dzieci. Iza z mężem Erykiem prowadzą dosyć luksusowe i wystawne życie. Za to Basia z Sebastianem i ich trzema synami żyją od wypłaty do wypłaty. Niby w obu domach jest dobrze, a jednak... Iza ma poczucie, że oddaliła się od męża, że te wszystkie luksusy już jej się znudziły oraz że bardzo brakuje jej spontanicznego seksu z mężem. Basia za to ma dość ciągle napalonego męża, roszczeniowych i leniwych dzieci i ogólnie tego całego harmidru związanego z dziećmi i rodziną. Bliźniaczki wpadają na szalony pomysł, zamiany ról. Basia przejmuje luksusowe życie Izy, a Iza przejmuje życie rodzinne Basi. Co z tego wyniknie? Czy mężowie się połapią, ...

Nalewka z brusznicy - czyli z naszej borówki czerwonej.

       W tym roku pierwszy raz byłam z moimi dziećmi i mężem na borówkach w lesie. Ja jako dziecko też chodziłam na borówki, ale raczej ot tak, dla siebie, żeby zjeść je. Jako że lubię robić dżemy dla mojej rodzinki, a także od jakiegoś czasu zbieram przepisy i próbuję zrobić nalewki z różnych owoców, to też mężowski pomysł był taki, abym w tym roku spróbowała zrobić właśnie nalewkę z brusznicy! Byliśmy całą rodziną w lesie - jeszcze w wakacje oczywiście. Mężu wcześniej wyczaił super miejsce, gdzie zbieraliśmy, zbieraliśmy i zbieraliśmy te borówki.        Jak widać mieliśmy jednego dnia trochę tych borówek. Z większości zrobiłam dżemik dla dzieci, ale też zostawiłam trochę na nalewkę. I teraz napiszę właśnie o niej.  NALEWKA NA CZERWONYCH BORÓWKACH Kilogram umytych i oczyszczonych czerwonych owoców borówki lekko pognieść, włożyć do słoja, zalać litrem spirytusu, zamieszać, szczelnie zamknąć i trzymać w miejscu nasłoneczniony...