Przejdź do głównej zawartości

"Teatr złamanych serc" Magdalena Buraczewska - Świątek.



    Dom dziecka, a w nim rygor, kary i brak jakichkolwiek uczuć względem podopiecznych. Czy w takich warunkach można wykrzesać z tych zastraszonych dzieci jeszcze jakąś dobrą iskierkę? I czy w zimnych i wilgotnych murach posępnego budynku może zrodzić się jakieś większe uczucie?


   Magdalena Buraczewska-Świątek zabiera swoich czytelników na chwilę do Londynu, a potem do Grimthorne House w Yorkshire. To głównie tam rozgrywa się cała akcja. A co tutaj się dzieje? Jak na tak ponure, czy przerażające miejsce, to sporo. Dom dziecka nikomu nawet dziś nie kojarzy się za wesoło. To nie jest miejsce, do którego ktokolwiek chce trafić. Ale takie czy inne powody zmuszają do pobytu w takich miejscach. Nasza główna bohaterka - Melania Ashworth też po trosze została zmuszona do pracy w tym miejscu. Zmusiła ją do tego sytuacja. Nie był to szczyt marzeń Melanii, ale chciała dać z siebie wszystko. Niemniej, w tym domu dziecka obowiązywały sztywne reguły, które nie podobały się naszej bohaterce, ale chcąc utrzymać pracę starała się do nich stosować, choć i tak je trochę naginała. Bo chciała zdobyć zaufanie swoich podopiecznych. Kiedy sam dyrektor tej placówki wkopał się z zajęciami muzycznymi, wtedy Melania w końcu mogła się wykazać. Założyła chór chłopięcy - choć początki były opłakane. A kiedy wzięli udział w pewnym prestiżowym konkursie, to była dla nich ogromna szansa na polepszenie swoich warunków, ale i na dodanie skrzydeł tym dzieciom. Tylko czy wszystko tutaj pójdzie jak z płatka? Jak pójdzie dzieciom na konkursie? Czy Melania znajdzie jakiegoś dobrego duszka w tej placówce czy tylko same źle spoglądające na nią i oceniające ją osoby??? Jakie jeszcze życie przyniesie tutaj rozterki i problemy dnia codziennego?


   Ta książka jest cudowna. Od pierwszej do ostatniej strony. Może niektórzy z Was stwierdzą, że autorka wrzuciła tutaj sporo szczegółowych opisów miejsc, sytuacji, czy nawet osób. Ale mnie one zachwyciły! Dzięki takiej szczegółowości dosłownie czułam się, jakbym była dokładnie tam, gdzie akurat działa się ta historia. Jakbym wszystko dokładnie widziała swoimi oczyma. Te rozterki Melanii związane z jej trudną sytuacją, ze stratą rodziców. Cudownie mi się czytało, jak wspominała różne sytuacje czy powiedzonka swoich rodziców. Lekko ona nie miała od początku swojej kariery. I choć najpierw może trochę złapała wiatru w żagle, to szybko została sprowadzona na ziemię i to bardzo brutalnie. A sytuacja w jakiej się znalazła, w tamtych czasach niestety nie pomagała w tym, aby znalazła dobrze płatną pracę, więc spróbowała swoich sił właśnie w Grimthorn House. Tutaj odkrywała blaski i cienie tej palcówki. I choć głównie były to cienie, to dzieci będące w tej placówce były dla Melanii tym promyczkiem. To dla nich postanowiła zawalczyć. A walczyła o NICH. W tym domu dziecka dwaj panowie: Sebastian i Julian, starali się ją wspierać i dobrze traktowali też chłopców. I może każdy robił to w innym celu, każdy z nich walczył też o coś innego, to jedno ich łączyło - Melania. Czy w tych zimnych murach mogłaby rozkwitnąć miłość? Albo chociaż zauroczenie? Czy coś dobrego tutaj się wydarzy, co mogłoby zmienić życie wszystkich podopiecznych? Bo obecny dyrektor to jednak bardzo słabo zajmuje się chłopcami, woli myśleć o swoim dobrobycie. Dodatkowo mamy tutaj okazję podejrzeć, jak dorośli i dzieci mierzą się ze stratą bliskich. W końcu każdy z nas kiedyś kogoś stracił i na każdym etapie naszego życia z takimi stratami radzimy sobie inaczej. Ostatnie strony zamazywały mi się podczas czytania, bo tak płakałam. Ja po prostu szybko się wzruszam, a to co tutaj autorka naszykowała na koniec to były najpierw łzy szczęścia, a potem łzy smutku, bólu, tęsknoty i rozpaczy. Dziękuję za tę historię. Jakże prawdziwą, jakże szczegółową i zaskakującą jednocześnie. Takie historie zostają w moim sercu na dłużej. 

#współpracabarterowa z Wydawnictwem Axis Mundi



Tytuł: " Teatr złamanych serc"

Autor: Magdalena Buraczewska-Świątek

Ilość stron: 294

Wydawnictwo: Axis Mundi


    Dziękuję za tę książkę i za tę przepiękną i wzruszającą historię. 

Komentarze

  1. Widać, że ta historia mocno cię poruszyła. Skoro końcówka wyciska łzy, to chyba muszę przygotować sobie zapas chusteczek przed czytaniem.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Niegrzeczne bliźniaczki" Monika Liga , Agnieszka Kowalska-Bojar.

       Macie w rodzinie bliźniaki? Ja mam. I to takie, które dla mnie są identyczne. W książce "Niegrzeczne bliźniaczki" też są dwie siostry, bliźniaczki, które są identyczne. Aczkolwiek, gdyby im się bliżej przyjrzeć...      No waśnie. W tej historii poznajemy Izę oraz Basię. Obie są mężatkami, ale tylko Basia ma trójkę dzieci. Iza z mężem Erykiem prowadzą dosyć luksusowe i wystawne życie. Za to Basia z Sebastianem i ich trzema synami żyją od wypłaty do wypłaty. Niby w obu domach jest dobrze, a jednak... Iza ma poczucie, że oddaliła się od męża, że te wszystkie luksusy już jej się znudziły oraz że bardzo brakuje jej spontanicznego seksu z mężem. Basia za to ma dość ciągle napalonego męża, roszczeniowych i leniwych dzieci i ogólnie tego całego harmidru związanego z dziećmi i rodziną. Bliźniaczki wpadają na szalony pomysł, zamiany ról. Basia przejmuje luksusowe życie Izy, a Iza przejmuje życie rodzinne Basi. Co z tego wyniknie? Czy mężowie się połapią, ...

Fasolka szparagowa w sosie pomidorowym (na zimę).

     Co jak co, ale fasolka szparagowa w tym roku znów obrodziła u mnie super. Trzeba więc było pokombinować, co tu z nią zrobić. W słonej zalewie mam zapas zeszłoroczny jeszcze, konserwową też jeszcze mam, więc poszperałam w necie i na blogu  Smaki ogrodu  znalazłam ciekawy przepis. Właśnie na Fasolkę szparagową w sosie pomidorowym i to się w słoiki wkłada i mamy zapas na zimę :)      Zachęcam do zaglądania na bloga  Smaki ogrodu , bo tam naprawdę ciekawe przepisy można znaleźć. A ja tutaj podaję składniki i sposób wykonania tejże fasolki :) Może  znów ktoś się zainspiruje :) 2 kg żółtej fasolki szparagowej 40 dag marchewki 40 dag cebuli 6-8 łyżek przecieru pomidorowego 2 szk. oleju 2 liście laurowe 6 łyżek cukru 3 łyżki soli 2 łyżki octu 10% pieprz      Fasolkę myjemy, odcinamy końcówki i kroimy na 3-cm kawałki.Wrzucamy do garnka.  Zalewamy wodą do poziomu fasolki, dodajemy po ły...

Nalewka z brusznicy - czyli z naszej borówki czerwonej.

       W tym roku pierwszy raz byłam z moimi dziećmi i mężem na borówkach w lesie. Ja jako dziecko też chodziłam na borówki, ale raczej ot tak, dla siebie, żeby zjeść je. Jako że lubię robić dżemy dla mojej rodzinki, a także od jakiegoś czasu zbieram przepisy i próbuję zrobić nalewki z różnych owoców, to też mężowski pomysł był taki, abym w tym roku spróbowała zrobić właśnie nalewkę z brusznicy! Byliśmy całą rodziną w lesie - jeszcze w wakacje oczywiście. Mężu wcześniej wyczaił super miejsce, gdzie zbieraliśmy, zbieraliśmy i zbieraliśmy te borówki.        Jak widać mieliśmy jednego dnia trochę tych borówek. Z większości zrobiłam dżemik dla dzieci, ale też zostawiłam trochę na nalewkę. I teraz napiszę właśnie o niej.  NALEWKA NA CZERWONYCH BORÓWKACH Kilogram umytych i oczyszczonych czerwonych owoców borówki lekko pognieść, włożyć do słoja, zalać litrem spirytusu, zamieszać, szczelnie zamknąć i trzymać w miejscu nasłoneczniony...