Przejdź do głównej zawartości

"Andzia dasz radę" Kinga Pitra - booktour.

 


   "- ... W tym wszystkim, nie chodzi o to na jakim etapie życia jesteśmy. Gdybym mógł sprawić, że jestem starszy, to bym to zrobił, ale tak się nie da. Tak jestem od ciebie młodszy, ale to nie zmienia faktu, że coś do ciebie czuję. Pytanie, co czujesz ty? ..."


   Andżelika Janas-Kowalczyk, zwana przez wszystkich, dobra - przez prawie wszystkich, Andzią. Ta kobieta mam 33 lata i obecnie wychowuje dwóch nastoletnich synów i jest po rozwodzie. Obiecała synom prawdziwą choinkę na święta i to przez choinkę lub od choinki, jak kto woli, zaczęła się jej znajomość z 26 letnim Adrianem. Ten chłopak zauroczył się naszą Andzią od pierwszego spojrzenia. A ona zaczęła na niego spoglądać inaczej dopiero po pewnym czasie. Choć owszem, zauważyła już na początku, że jest przystojny. Niemniej, Andzia nie umiała i nie chciała przygody na raz. Tak jak to robiła jej przyjaciółka i do czego i ją namawiała ciągle. Los pokierował tak ścieżki Andzi i Adriana, że ten mężczyzna w końcu zaczął też bywać częściej w domu u niej, poznał też jej synów, a jeden z synów to nawet jakby chciał, żeby mama polubiła bardziej Adriana. A co, jeśli to nie wypali? Albo kiedy jednak polubią się aż za bardzo? I dlaczego tutaj były mąż Andżeliki też namiesza i to sporo? Czy można po rozwodzie znaleźć jeszcze prawdziwą miłość? A może tylko można o niej śnić?


   Powiem tak. Chciałam tę książkę przeczytać, bardzo chciałam ją przeczytać już dla samego tytułu. Andzia - tak mówi do mnie tylko kilka osób. A tutaj dowiedziałam się, że można tak mówić na Andżelikę, choć ja jestem Anna i też te kilka osób mówi właśnie do mnie Andzia :) Dobra, ale wróćmy do książki. Autorka książkę podzieliła na 3 części. W każdej poznajemy pewne etapy życia naszej głównej bohaterki i bliskich jej osób. W tym dowiadujemy się sporo o przeszłości Andzi, trochę o jej bliskich osobach, ale jest też taki moment, kiedy czujemy się, jakbyśmy trafili do świata równoległego, choć wszystkie tam znajome nam osoby zachowują się o 180 stopni inaczej niż do tej pory. Wtedy przeżyłam szok! Niedowierzanie! Byłam zła, zdruzgotana i nie chciałam wierzyć, że wcześniejsze przeżycia były tylko wymysłem naszej bohaterki. Kurcze- tak autorka namotała, że kipiałam z nerwów i oburzenia! W tej książce mamy dużo różnych tematów, choćby jak związek z dużo starszym mężczyzną, albo z dużo młodszym mężczyzną, rozwód, to jak dzieci reagują zarówno na rozwód rodziców, ale też potem na kolejnych ich partnerów. Jest też kwestia zaufania, jest miłość do dzieci, albo brak miłości matki do dziecka. Nie polubiłam się z mamą Andzi. Ta kobieta doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Ona mogłaby w wojsku pracować, ha, ha :) Ale kibicowałam naszej Andzi, aby ułożyła sobie życie i w końcu miała spokój. Bo na spokój i dobrego mężczyznę u boku ona zasługiwała. Czy to się jej udało? Jak potoczyły się losy naszej bohaterki? Raziła mnie w tej książce tylko ilość literówek  i jest też trochę błędów. Niemniej, to nie przeszkadzało mi w czytaniu i bardzo chciałam dowiedzieć się, czy Andzia będzie jeszcze szczęśliwa? Ale to sami doczytajcie sobie. 

#booktour



Tytuł: "Andzia dasz radę"

Autor: Kinga Pitra

Ilość stron: 398

Wydawnictwo: Ridero


   Dziękuję autorce, że mogłam wziąć udział w jej BT i że mogłam poznać Andzię :) Chętnie przeczytam jeszcze coś Twojego pióra :)

Komentarze

  1. To niesamowite, jak bardzo ta historia poruszyła w Tobie emocje i jak mocno zżyłaś się z bohaterką, pewnie również przez zbieżność imion. Książki, które potrafią wywołać w nas taki bunt, niedowierzanie i potrzebę sprawiedliwości dla głównej postaci, zostają w pamięci na znacznie dłużej. Temat dojrzałości, różnicy wieku w relacjach i budowania życia na nowo po rozwodzie, zwłaszcza z perspektywy matki dbającej o spokój dzieci, jest niezwykle trudny, ale też bardzo potrzebny w literaturze. Najważniejsze, że mimo niedociągnięć technicznych, ta opowieść niosła tak wielki ładunek emocjonalny, a Twój tekst idealnie to oddaje i ogromnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Niegrzeczne bliźniaczki" Monika Liga , Agnieszka Kowalska-Bojar.

       Macie w rodzinie bliźniaki? Ja mam. I to takie, które dla mnie są identyczne. W książce "Niegrzeczne bliźniaczki" też są dwie siostry, bliźniaczki, które są identyczne. Aczkolwiek, gdyby im się bliżej przyjrzeć...      No waśnie. W tej historii poznajemy Izę oraz Basię. Obie są mężatkami, ale tylko Basia ma trójkę dzieci. Iza z mężem Erykiem prowadzą dosyć luksusowe i wystawne życie. Za to Basia z Sebastianem i ich trzema synami żyją od wypłaty do wypłaty. Niby w obu domach jest dobrze, a jednak... Iza ma poczucie, że oddaliła się od męża, że te wszystkie luksusy już jej się znudziły oraz że bardzo brakuje jej spontanicznego seksu z mężem. Basia za to ma dość ciągle napalonego męża, roszczeniowych i leniwych dzieci i ogólnie tego całego harmidru związanego z dziećmi i rodziną. Bliźniaczki wpadają na szalony pomysł, zamiany ról. Basia przejmuje luksusowe życie Izy, a Iza przejmuje życie rodzinne Basi. Co z tego wyniknie? Czy mężowie się połapią, ...

Fasolka szparagowa w sosie pomidorowym (na zimę).

     Co jak co, ale fasolka szparagowa w tym roku znów obrodziła u mnie super. Trzeba więc było pokombinować, co tu z nią zrobić. W słonej zalewie mam zapas zeszłoroczny jeszcze, konserwową też jeszcze mam, więc poszperałam w necie i na blogu  Smaki ogrodu  znalazłam ciekawy przepis. Właśnie na Fasolkę szparagową w sosie pomidorowym i to się w słoiki wkłada i mamy zapas na zimę :)      Zachęcam do zaglądania na bloga  Smaki ogrodu , bo tam naprawdę ciekawe przepisy można znaleźć. A ja tutaj podaję składniki i sposób wykonania tejże fasolki :) Może  znów ktoś się zainspiruje :) 2 kg żółtej fasolki szparagowej 40 dag marchewki 40 dag cebuli 6-8 łyżek przecieru pomidorowego 2 szk. oleju 2 liście laurowe 6 łyżek cukru 3 łyżki soli 2 łyżki octu 10% pieprz      Fasolkę myjemy, odcinamy końcówki i kroimy na 3-cm kawałki.Wrzucamy do garnka.  Zalewamy wodą do poziomu fasolki, dodajemy po ły...

Zamek z kartonu. Projekt na historię klasa 5.

     Zrobić zamek? Hmmm.... No dobra. Ale z czego i jak się za to zabrać? Ja osobiście nie miałam ani pomysłu, ani weny do takiej pracy. Ale w końcu to nie ja miałam wziąć się za ten projekt. ;) Tylko mój najstarszy syn. Uczeń 5 klasy Szkoły Podstawowej ;)       Wiem, wiem, rok szkolny się kończy, zaraz są wakacje, a ja tu o szkole piszę. No ale muszę się pochwalić :) Najpierw synek wpadł na pomysł, aby zamek wykonać ze sklejki. Nawet fajnie, bo i bardziej wytrzymały by był i fajniej by się prezentował. Tylko skąd wziąć sklejki tyle do tego zamku? I drugie pytanie - jak w tej sklejce będziemy wycinać szczegóły, np. mury wieży, okna, drzwi itp.??? Tato powiedział, że prościej będzie z kartonu. Syn nie bardzo chciał robić zamek z kartonu. Ale ostatecznie na ten tatowy pomysł przystał. Z kartonami nie ma problemu, bo przecież w sklepach ich mnóstwo!      Do wykonania tego zamku potrzebowali: 2 kartonów, farby plakatowe w kolorach ...