Pisaliście kiedyś pamiętnik? Ja pisałam. I może nie opisywałam aż tak wszystkiego, jak Luter - bohater i narrator książki "Nie jestem łobuzem", jednak ta forma pamiętnika bardzo mi się spodobała. A dlaczego?
Luter ma jedenaście lat, ma o dwa lata młodszego brata - Nestora, występuje tutaj też mama tych braci, jest dziadek i koledzy chłopców. A zresztą, czytając książkę sami dowiecie się, kto tu jeszcze występuje. Ale musicie wiedzieć, że Luter bardzo skrupulatnie podszedł do spisywania ważnych wydarzeń w swoimi życiu i nie tylko. Bo dużo skupia się tutaj na swoim młodszym bracie, który nie chce być już łobuzem. Swego czasu sporo psocił ten jegomość i tym sposobem często słyszał od innych, że zachowuje się jak łobuz. No ale podrósł, uspokoił się trochę, a fakt, że pewne rzeczy dzieją się SAME - no cóż, nawet my, dorośli nie mamy na nie wpływu. Ale taka łatka łobuza czasem jest o tyle szkodliwa, że pewne złe uczynki są takiej osobie przypisywane już z góry! Nawet jeśli tej osoby nie było w pobliżu choćby zbitej szyby! A wierzcie mi, że znam to z doświadczenia osobistego. Ładnych kilka lat wstecz, mój najstarszy syn został o coś pomówiony, a później wyjaśniła się sprawa, że to inny chłopiec zrobił o tym samym imieniu co mój syn. Tylko dlaczego od razu to mój syn został oskarżony o tamten czyn? A bo miał właśnie łatkę łobuza. Nestor ma fajną wymówkę - Że to się tak samo wszystko jakoś dzieje.
"...- Dobrze Luter, już ci mówię. Bo ja sam sobie tłumaczę, że nie jestem łobuzem. Nie chcę być łobuzem. Wszyscy mi mówią łobuz, łobuzujesz. Wszyscy mnie nie rozumieją. To nie tak!
- A jak?
- Bo wiesz, to nie jest moja wina, to się samo dzieje wszystko. Nawet jak nie chce, to się dzieje i już. To jakieś moje przekleństwo. Czasem nawet jak siedzę, to jestem łobuzem. ..."
I długo mogłabym tak opisywać, co ten Nestor nawyprawiał lub co to niby się samo porobiło. Ale sami musicie sobie to doczytać. Ja byłam bardzo zafascynowana relacją pomiędzy tymi niezwykłymi braćmi oraz relacją mama- Luter. Zacznę od tej drugiej relacji. Sama jestem mamą 3 synów w wieku od 19 lat do prawie 11 - czyli dokładnie wieku Luta. I wiem z doświadczenia, że są tematy i sprawy, z którymi synowie idą do taty, ale i są takie, kiedy przychodzą do mnie właśnie. Lut z mamą ma świetną relację, ona go wspiera - zresztą młodszego syna również, ale wracając do tematu, jest wsparciem, jest powierniczką tajemnic i trudnych tematów czy spraw, potrafi wyjaśnić trudne tematy w taki sposób, że syn to zrozumie i nawet pragnie pogłębić swoją wiedzę w tym temacie. A mama go nie gani za to, wręcz jest dumna z tego faktu, że sam, z różnych źródeł pogłębia swoją wiedzę. Bardzo fajna ta mama. Mam aż wyrzuty sumienia, bo ja chyba aż taka fajna nie jestem. Ale o to trzeba by się moich dzieci zapytać. :) Teraz wrócę do relacji braterskiej. Lut, jako ten starszy, opiekuje się młodszym bratem, staje w jego obronie, czasem podziwia swojego młodszego brata, ale też jest wsparciem dla niego i jego kompanem do zabaw.
"Będzie moim najlepszym kumplem, a ci wszyscy obok, niech się cmokną. Nie wiedzą, jaki on jest doskonały. No dobra, jaki to fajny chłopak. Ja się z nim tylko mogę kłócić i tłuc. Tylko ja. Szacuneczek ma być."
Ta książka pokazuje bardzo wiele. Są relacje rodzinne, ale i koleżeńskie, czy na stopie: uczeń - nauczyciel. Jest pokazana miłość, szacunek do drugiej osoby, chęć pomocy, ale i odnowienie relacji z kimś nam bliskim, są tajemnice, ale są i chwile, kiedy prawda jest na pierwszym miejscu. Jest przyjaźń, są pierwsze, te dziecięce zauroczenia. Kilka urywków tej lektury przeczytałam moim młodszym dzieciom - 6 latce i prawie 11 latkowi. Oni stwierdzili, że takie rodzeństwo, jak Ness i Lut, to ekstra jest. Wspierają się i razem bawią, jak się pokłócą czy pobiją, to za chwilę jest zgoda. I w pewnym momencie moja córka powiedziała - to tak jak my :) Kłócimy się, bijemy, ja się obrażam na brata, ale jak co, to za chwilę razem się bawimy. :) A mi przypomniało się znów wydarzenie sprzed kilku ładnych lat, kiedy moja starsza dwójka chodziła do podstawówki. Średniemu synowi kilku chłopców się psociło w szkole i kiedyś byłam wezwana do szkoły. Okazało się, że najstarszy obraził kilku młodszych chłopców i dał im nieco do słuchu. No i tekst najstarszego - nie pozwolę, żeby ktoś obcy obrażał czy bił mojego brata. Tylko ja mogę to robić i nikt poza mną! Oczywiście nauczycielom i ten tekst się nie spodobał, ale ja byłam z niego dumna! I powiedziałam to przy nauczycielach. Finalnie sprawa rozeszła się po kościach, bo kiedy moi opowiedzieli swoją wersję wydarzeń, to grono pedagogiczne zrozumiało co tutaj się wydarzyło. Ale wiecie, takie nieprzyjemne sytuacji zostają w pamięci i dzieci, i ich rodziców. Zresztą ja jako mama czwórki dzieci, to sporo mogłabym opowiedzieć historii, nawet o tym jak coś samo się stało. O! Ostatnio, może z miesiąc temu. Moja córka była już w szkole - chodzi do zerówki. I dostałam wiadomość od wychowawczyni, że moja córka zabrała telefon do szkoły. Ale - i tu uwaga! - ale ona nie wie skąd on się wziął w jej plecaku, musiał tam sam wpaść. O! Tyle, że rano, jak wstałam, to telefon był na szafce na piętrze - a plecak był na parterze. No i jak ten telefon wpadł do tego plecaka?? Do dziś mnie to zastanawia ha, ha, ha :) Kto ma dzieci, ten wie, że różne, dziwne rzeczy się zdarzają. Ale trzeba podejść do każdego tematu inaczej. Czasem dyplomatycznie, czasem na lajcie, czasem jak przyjaciel, a czasem jeszcze inaczej, bo wymaga tego sytuacja. Bycie rodzicem to nie jest prosta sprawa. A do tego MY RODZICE czujemy też taką presję, bo nasze dzieci patrzą na nas, obserwują i notują w tych swoich główkach każde nasze zachowanie, każde karcące spojrzenie czy podniesiony głos. A co zrobią z tym później? Czas pokaże. Na pewno te dobre zachowania zaowocują czymś dobrym. A te złe - czymś złym. Ale oby tych drugich było jak najmniej. Tak więc, jeśli chcecie poznać tych niesamowitych bohaterów książki " Nie jestem łobuzem" od pani Izabeli Alicji Stasiak, pośmiać się, dowiedzieć paru ciekawostek, albo przeżyć chwilę grozy, bo i takie tutaj były, to zapraszam Was do tej lektury. Dorosły czy młodzież, a nawet i dziecko spędzi z nią interesujące chwile. Brak nudy! Serio!
#współpracabarterowa z Izabelą Alicją Stasiak
Tytuł: "Nie jestem łobuzem"
Autor: Izabela Alicja Stasiak
Ilość stron: 202
Wydawnictwo: Ridero
Bardzo dziękuję autorce za tę niezwykłą książkę. To była świetna zabawa dla mnie i dzięki niej, trochę wspomnień do mnie wróciło.


Bardzo poruszający wpis. To prawda, że łatka łobuza potrafi ciągnąć się za dzieckiem latami i bywa niesprawiedliwa. Pięknie opisałaś relację między swoimi synami, a ta historia z telefonem, który sam wpadł do plecaka, pokazuje, że dziecięca wyobraźnia nie ma granic. Dobrze wiedzieć, że są książki, które tak trafnie oddają te rodzinne niuanse.
OdpowiedzUsuń