Przejdź do głównej zawartości

"Zagubieni w miłości" Katarzyna Lemiesz. Mój patronat :)

 


   Czy jedno małe nieporozumienie może zaprzepaścić miłość dwojga ludzi? Życie to potrafi namieszać. A co jeśli przyszłość jest jednak tej dwójce pisana, ale na ich drodze ciągle stają jakieś przeszkody? 


   Esme jako studentka daje się namówić swojej przyjaciółce na dwutygodniowy wyjazd. Podczas tego wyjazdu poznaje Kurta, który od początku świata nie widzi poza Esme. Miłość wręcz kwitnie. Ale... Nadchodzi czas rozłąki. Młodzi obiecują sobie różne rzeczy, w tym, że ich miłość przetrwa rozłąkę. Niestety. Pewne zdarzenia komplikują całkowicie ich relację i rozstają się. Nie widzą się 5 lat. I nagle, kiedy ona ułożyła sobie życie, ma świetną pracę, nawet na brak zainteresowania ze strony mężczyzn nie narzeka, w firmie w której Eme pracuje pojawia się Kurt. I wtedy co? Wybucha miłość po latach? A może nienawiść? Uraza i ból wracają po obu stronach. Ale czy wszystko tutaj zostało wyjaśnione? Czy ta dwójka może być jeszcze razem, choć przez te lata rozłąki pielęgnowali swój ból i chęć zapomnienia o tej drugiej osobie? Co tutaj naszykowała autorka?


    Powiem tak. To jest bardzo przyjemny, lekki romans. Choć na początku te uczucia Esme i Kurta były aż za szybkie i za wiążące jak dla mnie. Rozumiem, że oni mieli tylko 2 tygodnie. No ale ja po dwóch tygodniach nie wyznałabym nikomu miłości. Jednak możemy sobie wytłumaczyć, że czasy mamy inne i każdy z nas też jest inny. Pomijając ten jeden fakt, że ta ich wielka miłość działa się za szybko, to w tą historię się po prostu wpada i chce poznać czym prędzej kolejne ich perypetie. Gna się przez tę książkę, dowiaduje, że przez jedno nieporozumienie ich związek się rozpadł. No ale powiedzcie sami - czy w waszym związku nie zdarzyło się jakieś nieporozumienie? Oczywiście nie takie, że Wasz związek się rozpadł. Bo wystarczy porozmawiać, wyjaśnić sobie wszystko i będzie ok. Albo któreś z Was czegoś do końca nie dopowiedziało, a to drugie odebrało całą sytuację całkiem inaczej niż chcieliśmy by zostało odebrane? Życie. Takie jest życie. A my kobiety po prostu same i na własne życzenie je komplikujemy! Nie wszystkie oczywiście. Ale większość zapewne tak ma. I Esme należy właśnie do takich kobiet, która to nie powie co ją boli, co ją razi, tylko coś zobaczy, resztę sobie dopowie i koniec. Nic jej nie przekona do zmiany decyzji. A czasem wystarczyło by się choć tej drugiej strony zapytać o jego wersję wydarzeń! I kiedy w końcu ta dwójka, tutaj wyjaśni sobie wszystko i niby mogłaby być już tylko sielanka, znów coś pierdyknie i będzie tragedia. Bo Katarzyna Lemiesz nie chce byśmy czytając tę historię mieli słodko-pierdzącą historie romantyczną, tylko żebyśmy cały czas w napięciu czytali historię do końca z bijącym sercem. Zatem, jeśli ktoś z Was jeszcze nie czytał tej książki, to ja ją Wam serdecznie polecam. 

#współpracabarterowa z Katarzyną Lemiesz



Tytuł: "Zagubieni w miłości"

Autor: Katarzyna Lemiesz

Ilość stron:

Wydawnictwo: WasPos


   Kasiu, wiem że czekałaś na tę moją opinię i przepraszam, że dopiero ją wrzucam. No i bardzo dziękuję, że mogę Ci towarzyszyć w tej Twojej drodze :):)


Komentarze

  1. Aniu, poruszyłaś niezwykle ważną kwestię, bo brak szczerej rozmowy i uleganie własnym domysłom potrafią zniszczyć nawet najpiękniejsze uczucie. Bardzo trafnie zauważyłaś, jak łatwo dopowiadamy sobie własne scenariusze zamiast po prostu zapytana u źródła i wyjaśnienia nieporozumienia. Ciekawe spojrzenie na tę historię, które skłania do refleksji nad tym, jak radzimy sobie z emocjami i komunikacją w relacjach. 💙

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to takie prawdziwe, takie namacalnie dotykające wielu z nas. Bo kto się kiedyś nie wkurzył na swojego partnera, bo ktoś czegoś sobie sam nie dopowiedział??? Ale nie każdy ma chęci i cierpliwość, by usiąść z tą drugą osobą i sobie wszystko wyjaśnić. A to mogło by wiele zdziałać.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Fasolka szparagowa w sosie pomidorowym (na zimę).

     Co jak co, ale fasolka szparagowa w tym roku znów obrodziła u mnie super. Trzeba więc było pokombinować, co tu z nią zrobić. W słonej zalewie mam zapas zeszłoroczny jeszcze, konserwową też jeszcze mam, więc poszperałam w necie i na blogu  Smaki ogrodu  znalazłam ciekawy przepis. Właśnie na Fasolkę szparagową w sosie pomidorowym i to się w słoiki wkłada i mamy zapas na zimę :)      Zachęcam do zaglądania na bloga  Smaki ogrodu , bo tam naprawdę ciekawe przepisy można znaleźć. A ja tutaj podaję składniki i sposób wykonania tejże fasolki :) Może  znów ktoś się zainspiruje :) 2 kg żółtej fasolki szparagowej 40 dag marchewki 40 dag cebuli 6-8 łyżek przecieru pomidorowego 2 szk. oleju 2 liście laurowe 6 łyżek cukru 3 łyżki soli 2 łyżki octu 10% pieprz      Fasolkę myjemy, odcinamy końcówki i kroimy na 3-cm kawałki.Wrzucamy do garnka.  Zalewamy wodą do poziomu fasolki, dodajemy po ły...

"Niegrzeczne bliźniaczki" Monika Liga , Agnieszka Kowalska-Bojar.

       Macie w rodzinie bliźniaki? Ja mam. I to takie, które dla mnie są identyczne. W książce "Niegrzeczne bliźniaczki" też są dwie siostry, bliźniaczki, które są identyczne. Aczkolwiek, gdyby im się bliżej przyjrzeć...      No waśnie. W tej historii poznajemy Izę oraz Basię. Obie są mężatkami, ale tylko Basia ma trójkę dzieci. Iza z mężem Erykiem prowadzą dosyć luksusowe i wystawne życie. Za to Basia z Sebastianem i ich trzema synami żyją od wypłaty do wypłaty. Niby w obu domach jest dobrze, a jednak... Iza ma poczucie, że oddaliła się od męża, że te wszystkie luksusy już jej się znudziły oraz że bardzo brakuje jej spontanicznego seksu z mężem. Basia za to ma dość ciągle napalonego męża, roszczeniowych i leniwych dzieci i ogólnie tego całego harmidru związanego z dziećmi i rodziną. Bliźniaczki wpadają na szalony pomysł, zamiany ról. Basia przejmuje luksusowe życie Izy, a Iza przejmuje życie rodzinne Basi. Co z tego wyniknie? Czy mężowie się połapią, ...

Zamek z kartonu. Projekt na historię klasa 5.

     Zrobić zamek? Hmmm.... No dobra. Ale z czego i jak się za to zabrać? Ja osobiście nie miałam ani pomysłu, ani weny do takiej pracy. Ale w końcu to nie ja miałam wziąć się za ten projekt. ;) Tylko mój najstarszy syn. Uczeń 5 klasy Szkoły Podstawowej ;)       Wiem, wiem, rok szkolny się kończy, zaraz są wakacje, a ja tu o szkole piszę. No ale muszę się pochwalić :) Najpierw synek wpadł na pomysł, aby zamek wykonać ze sklejki. Nawet fajnie, bo i bardziej wytrzymały by był i fajniej by się prezentował. Tylko skąd wziąć sklejki tyle do tego zamku? I drugie pytanie - jak w tej sklejce będziemy wycinać szczegóły, np. mury wieży, okna, drzwi itp.??? Tato powiedział, że prościej będzie z kartonu. Syn nie bardzo chciał robić zamek z kartonu. Ale ostatecznie na ten tatowy pomysł przystał. Z kartonami nie ma problemu, bo przecież w sklepach ich mnóstwo!      Do wykonania tego zamku potrzebowali: 2 kartonów, farby plakatowe w kolorach ...