Mówi się, że nienawiść od miłości dzieli cienka granica. Ta historia pokazuje, że można najpierw kogoś mocno nienawidzić, a później pokochać. Tylko czy ta miłość będzie odwzajemniona?
" ... Zmiany są cholernie trudne. Wywołują strach i niepewność. Ale jeśli chcesz czegoś lepszego, musisz mieć odwagę."
Szczerze, to od początku iskrzy tutaj pomiędzy Cath i Masonem. Oczywiście od samego początku jest mnóstwo nienawiści, złośliwości, kpiny. Mason zachowywał się od samego początku jak bubek, który zjadł wszystkie rozumy i któremu nie przeszło by przez myśl, że dziewczyny też potrafią nieźle grać w jego ukochaną piłkę nożną. Tym gorzej właśnie zniósł porażkę, kiedy to drużyna Catherine wygrała z jego. Dlatego wymyślił co wymyślił, aby odegrać się na dziewczynie. Nie przewidział tylko konsekwencji swojego czynu. A te ruszyły lawinowo! Chłopak miał stracić wszystko, lub prawie wszystko co wiązało się dla niego z ukochanym sportem. Decyzja federacji go po części ucieszyła, choć wiedział, że jego zadanie do łatwych nie należy. Pomagając, nawet na siłę dziewczynie, chcąc nie chcąc, zbliżył się do niej. A ona coraz bardziej była jemu wdzięczna za pomoc. Oczywiście, z tyłu głowy ciągle miała świadomość, że to co złe, to wydarzyło się przez niego. Ale widziała też w nim jego pozytywne cechy. I była chyba tutaj jedyną osobą, poza przyjacielem Masona, która widziała w nim te pozytywne cechy. Chłopakowi ogólnie bym powiedziała, że do głowy uderzyła woda sodowa z nadmiaru chwały. To spowodowało też, że utracił kontakty ze swoją rodziną. Podziwiał za to, jak mocno Cath była związana ze swoim nieżyjącym bratem, który nota bene był sportową ikoną również dla Masona. Czy tych dwoje zrozumie samych siebie? Czy uczucia, które gdzieś tam tlą się w ich sercach, dobrze odczytają i w odpowiednim momencie wyrażą na głos? A może coś lub ktoś uniemożliwi im to i po prostu rozstaną się i po prostu zapomną o sobie?
"Miłość w doliczonym czasie" - ten tytuł tutaj pasuje idealnie. Dwójka młodych ludzi, z których jedno jest kochane, uwielbiane i ma w każdym przyjaciela, a drugiemu uderzyła sława do głowy i myśli, że wszystko mu wolno, który nie ma kontaktu z najbliższą rodziną, a jedyny przyjaciel może za chwilę postawić krzyżyk na ich przyjaźni a nawet znajomości. Gdyby nie ten okropny wypadek, gdyby nie fakt, że w ramach rekompensaty Mason miał pomagać Cath w codziennych obowiązkach, to nie poznali by się lepiej. Oboje momentami zawzięci, uparci, ona dodatkowo z sercem na dłoni, a on myślący tylko i wyłącznie o sobie, ale od pewnego czasu myślący o dobru swojej podopiecznej. Te ich dialogi, te zwroty do siebie - uśmiejecie się podczas ich czytania. Ta dwójka mogłaby razem góry przenosić. Szkoda tylko, że najbliższe osoby z otoczenia dziewczyny mogły wszystko zniszczyć. Pewna sytuacja pod koniec książki jest mega bajkowa, bo w takie rozmowy z umarłymi to ja nie wierzę, jednak ten motyw jest używany nawet i w filmach, więc tutaj też sprawdził się mega pozytywnie. Nudy tutaj brak. Emocje są zarówno te sportowe, jak i te pomiędzy bohaterami. Czuć tutaj miłość tę rodzicielską, przyjacielską i nie tylko. Są konflikty, są nieporozumienia, a nawet rodzinna drama też jest. Jednak życie jest właśnie takie - że nie składa się tylko i wyłącznie z pozytywnych wydarzeń, ale i z tych negatywnych, z których każdy z nas musi umieć sobie z nimi poradzić, albo wyciągnąć z nich nauczkę na przyszłość. Czy Cath i Mason poradzą sobie z wszystkimi przeciwnościami? Koniecznie przeczytajcie ich historię.
"- Patrz na siebie i rób swoje. Rób to, co robisz dobrze. I nigdy nie pozwól nikomu, żeby zgasił twój blask tylko dlatego, że razi go w oczy."
#współpracbarterowa z Wydawnictwem LUCKY
Tytuł: "Miłość w doliczonym czasie"
Autor: Paulina Kunka
Ilość stron: 352
Wydawnictwo: LUCKY
Ogromnie dziękuję za zaufanie i możliwość przeczytania tej niezwykłej książki Wydawnictwu LUCKY.


Komentarze
Prześlij komentarz