Przejdź do głównej zawartości

Posty

Anomalia pogodowe z Mikołajem w tle.

     Wczoraj tyle mówili w tv, że nadchodzi Orkan Ksawery na Polskę. Wiedziałam, że i do nas dojdzie, bo na pomorzu mieszkam. Ale żeby aż tak było to się nie spodziewałam.       Do południa nanosiłam drzewa do domku, żeby potem w zawierusze się nie ruszać z domku. I dobrze zrobiłam, bo później było coraz gorzej. Nawet śniegiem sypało pod wieczór. Ok 18.00 wyłączyli nam prąd. Przynajmniej z początku myślałam, że w całym domu, ale potem się okazało, że w kontaktach prawie wszędzie prąd mamy. W sumie pocieszające to:) Bo i tv działało, i komp, i podłączyć lampki można:) Całkiem nieźle. A przy okazji dowiedziałam się, że w naszym domku mamy dwie różne fazy z prądem:) Zaraz po moim wielkim odkryciu pozbyliśmy się programów telewizyjnych. Sygnał zanikł. No ale mamy co robić. Więc nie martwiłam się. Zresztą czekałam kiedy dzieci pójdą spać, bo wiadomo, że Mikołajowi pomóc rodzice muszą;) Ale o 20.00 wyłączyli nam naszą drugą fazę z prądem. Kurczaki, wtedy na...

No to się pochwalę;)

     Czas najwyższy napisać, że za nasze testy z ATOPERAL BABY otrzymaliśmy wieeelką emulsję do ciała. Co to za emulsja, jak działa i jak się u nas sprawdziła możecie tutaj poczytać  http://zycnieumieracania.blogspot.com/2013/11/atoperal-baby-przetestowany.html .  Tyle, że tamto opakowanie miało 200 ml, a teraz otrzymaliśmy 500 ml opakowanie:) Oczywiście bardzo dziękujemy za to superowe opakowanie - mamy znów czym się smarować;) No co? Ja też korzystam z tej emulsji;)      Poza tym odwiedził nas listonosz z inna przesyłką;) Jakiś czas temu udało mi się w rozdaniu na blogu Karlity wygrać gifcik   http://www.karlitka.blogspot.com/2013/11/konkurs-bezpieczenstwo-z-mysafety.html    . I właśnie taki gifcik otrzymaliśmy dla Ksawerego.       Jest to bransoletka MySafety. Producenci tejże bransoletki piszą, że zapewnia ona poczucie bezpieczeństwa.Więcej możecie tutaj poczytać  http://www.mysafet...

Nominacja LBA.

     Ostatnio jakoś wyrobić się ze wszystkim nie mogę. Mój szkolny synek ma ciągle coś do nauki na pamięć, na sprawdzian - kurcze, kto to słyszał, żeby w I klasie sprawdziany były?! No i uczę się z synkiem - choćby angielskiego. Ja osobiście to w podstawówce rosyjski miałam, a później niemiecki, ale tego języka uczyłam się 3 lata i dalej nic nie umiem. Tak to jest jak bite 3 lata uczy się tylko mówić DZIEŃ DOBRY, DO WIDZENIA no i jeszcze liczenia do 10 - jak przedszkolaki, ale tak mieliśmy w zawodówce. Olewali nas z nauką i efekt taki, ze nie umiem tego języka. A szkoda. Angielskiego to raczej nigdy się nie uczyłam, taki trochę samouk jestem. Ale i tak słabo u mnie z tym - no ale może przy synku się poduczę;)        A teraz temat z którym muszę się uporać dziś:) Dostałam nominację do LBA - czyli do Libster Blog Award. Nominowała mnie  http://zebratestuje.blogspot.com .      Teraz, na czym to polega? Nominacja do Liebster Blog Awa...

Andrzejkowo.

       Dzień jak co dzień. Nic specjalnego. A jednak to dziś wszyscy imprezują na balach andrzejkowych lub przynajmniej na imprezkach andrzejkowych:) Ja z dziećmi w domku siedziałam cały dzień, bo mżawka siąpiła u nas. A mężulo jest w pracy i wróci jutro przed obiadem dopiero. Trzeba było sobie jakoś urozmaicić ten dzień. Więc po południu poza oglądaniem tv, graniem w gry czy kolorowaniem, znalazłam inną zabawę dla dzieci:) Przypomniałam sobie o zbieranych planszach. Kupowałam kiedyś książki z literkami, a w komplecie była jeszcze zawsze karta do nauki pisania + sztywna kartka z obrazkami czy literkami. Jedne literki były do wycięcia, inne to niby gra jakaś. Ja jednak postanowiłam wszystkie literki powycinać dzieciom.     Jak widać, Ksawkowi się spodobało i układał sobie różne słowa i słówka. Był bardzo zadowolony, że sam układał słowa.    Później chciałam pokazać synkom jak się leje wosk przez dziurkę od k...

Pierwszy śnieg, pierwszy bałwanek;)

       Rano za oknem widziałam przymrozek - w sumie to widziałam, że trawa jest pobielona , a ulica aż się świeci. Całe szczęście nie wiało, to aż tak zimno nie było. A temperatura o 7.00 rano pokazywała -1 stopnia. Koło 9.30 zaczął padać deszcz ze śniegiem, później już sam śnieg i to nieźle sypało. Taki widok miałam za oknem około 12.00.  Patryk od razu chciał iść lepić bałwanka. Ale odczekaliśmy jeszcze trochę i jak Ksawek wrócił ze szkoły, to trochę pobiegali po śniegu sobie. A tu uciecha z pierwszego śniegu:)  U Was też dziś padał śnieżek? Bo my już powoli czujemy magię nadchodzących świąt;)

Nalewka z brusznicy - czyli z naszej borówki czerwonej.

       W tym roku pierwszy raz byłam z moimi dziećmi i mężem na borówkach w lesie. Ja jako dziecko też chodziłam na borówki, ale raczej ot tak, dla siebie, żeby zjeść je. Jako że lubię robić dżemy dla mojej rodzinki, a także od jakiegoś czasu zbieram przepisy i próbuję zrobić nalewki z różnych owoców, to też mężowski pomysł był taki, abym w tym roku spróbowała zrobić właśnie nalewkę z brusznicy! Byliśmy całą rodziną w lesie - jeszcze w wakacje oczywiście. Mężu wcześniej wyczaił super miejsce, gdzie zbieraliśmy, zbieraliśmy i zbieraliśmy te borówki.        Jak widać mieliśmy jednego dnia trochę tych borówek. Z większości zrobiłam dżemik dla dzieci, ale też zostawiłam trochę na nalewkę. I teraz napiszę właśnie o niej.  NALEWKA NA CZERWONYCH BORÓWKACH Kilogram umytych i oczyszczonych czerwonych owoców borówki lekko pognieść, włożyć do słoja, zalać litrem spirytusu, zamieszać, szczelnie zamknąć i trzymać w miejscu nasłoneczniony...

Pan Kukiełka:)

      Na poniedziałek mój pierworodny miał do szkoły przynieść drewnianą łyżkę, jakieś szmatki, sznurek, plastelinę, włóczkę. No niby nic nadzwyczajnego, ale drewnianej łyżki u mnie brak - za to mam bambusową, a to w sumie też drewno. Miałam też kłopot z włóczką. Dlaczego? Bo nic z włóczki nie robię, a jak była potrzeba, to brałam od mojej mamy. Ona ma resztki z lat, jak to kiedyś często skarpety na drutach robiła, a teraz te resztki gdzieś na strychu leżą. Muszę sobie wbić do głowy, aby będąc u moich rodziców trochę tych resztek włóczki zabrać, bo widzę, że przynajmniej raz w tygodniu robią coś z włóczką w szkole. A że teraz mam dalej do rodziców, to specjalnie po samą włóczkę do babci nie pojadę. Miałam na szczęście nici kolorowe do wyszywania i to właśnie synkowi dałam. Z resztą kłopotu nie było i synek z przygotowanymi rzeczami poszedł do szkoły robić kukiełkę z łyżki - w naszym przypadku - bambusowej.       Przyznam się szczerze i bez bicia, że t...