Przejdź do głównej zawartości

Posty

Dzisiejszy spacer.

     Dziś od rana cudne słonko świeciło i Patryk chciał iść na spacerek. Więc obiecałam, że jak tylko Ksawek wróci ze szkoły, to się przejdziemy na ten spacerek. Jednak chłopcy zamiast iść z mamą, postanowili pojechać. I tym sposobem mama zasuwała na nogach, Ksawek jechał rowerem, a Pati jechał na hulajnodze. Zresztą popatrzcie na tych moich synków;)    Ale ten spacerek bardzo nam się spodobał:) I jakoś człowiek tak lepiej się poczuł jak się dotlenił:) No i przede wszystkim poznajemy coraz lepiej naszą okolicę;)

Spacerkowo.

     Kilka dni temu wybrałam się z synkami na mały spacer. W końcu pogoda dopisuje to i czas na spacery po okolicy i poznanie naszych rejonów, które teraz zamieszkujemy. Ten spacerek był miły, choć jeszcze wtedy troszkę lodu znaleźliśmy. A tu fotorelacja;)  MAMO KONIECZNIE TO COŚ SFOTOGRAFUJ!  TO COŚ TO KUPA SYNKU!   A KTO JĄ ZROBIŁ?  NIE WIEM, MOŻE SARNA.  ACHA! TO I TAK ZRÓB ZDJĘCIE, POKAŻEMY TACIE:) ZOBACZ, LÓD! MOŻNA POŚLIZGAĆ SIĘ I POSKAKAĆ. NO I BAM!!!  WIDOCZEK Z LEŚNEJ ŁĄKI  A TU SOBIE CHŁOPCY SKACZĄ                      -                     I MAMA TEŻ:)

Zabawka Kochaniutkiej.

     To że mam kotkę w domku to już kiedyś pisałam. Nasza kotka nazywa się Kochaniutka. Imię wybierali, a w sumie wymyślali synkowie. Ostatnio Kochaniutka czuje się chyba trochę odsunięta na boczny tor, z powodu naszego pieska. Ale postanowiłam zrobić coś dla kici. I wymyśliłam prosta zabawkę dla naszej kotki.       Wzięłam dwie kartki z kolorowej gazety, zgniotłam je w kulkę i sznurkiem owinęłam, żeby trzymało. Jednocześnie żeby został się kawałek sznurka do trzymania dla mnie. I ja trzymając za sznurek, potrząsałam tą kulką bimbającą przed nosem kici. Z początku przyglądała się bacznie, co też ta pani tu nowego wymyśliła:) Ale potem chętnie się bawiła tą kuleczka:) Zresztą zobaczcie sami:)

Karty lojalnościowe, rabatowe.

     Karty lojalnościowe, rabatowe - macie?, korzystacie? co o nich sądzicie?      Ja mam kilka, do sklepów w których najczęściej robię zakupy - choćby Tesco czy Carrefour. Poza tym mam na kilka stacji benzynowych - jak Orlen, Lotos. Mam też kartę na którą w danych sklepach zbieram punkty - czyli kartę Payback. Jak widać jest tego u mnie trochę. Ale ja lubię mieć możliwość zbierania punktów, z których później, jak uzbieram jakąś ilość punktów coś sobie wybiorę. Tak jakby - coś wybiorę sobie za darmo. Ale czy to tak do końca jest za darmo??? Hmmm... Jakbym była dociekliwa, uszczypliwa ...... no ale nie jestem:)  Więc niby za darmo, ale nie za darmo, bo przecież, żeby mieć na danej karcie jak najwięcej punktów, musimy najpierw w danym sklepie wydać odpowiednią sumkę pieniążków. Bo jak mało wydamy, to i tych punktów mało będziemy mieli nazbierane. Ale coś kosztem czegoś:)      Jednak choćby z Tesco dostaję co 3 m-ce kupony rabatowe, z kt...

Inhalacje.

     Od kilku dni moich synków męczy kaszel. A! Zapomniałam o podciąganym co chwilę nosku i odruchu moich synków - wycieranie nosa w rękaw bluzki! Ach...   Co ja się nagadam - tu masz chusteczki!!! W rękawy nie wolno, bo to brzydko wygląda!!! Ale co tam, jak mama nie patrzy, a ta woda ciągle z nosa cieknie, to w rękaw jest szybciej! No nic, ja nie tym tu chciałam napisać.        Owszem lekarz zaliczony, choć kilka dni temu, ale chyba to nie był dobry pomysł, żeby Ksawka puścić z kaszlem do szkoły, pomimo zapewnień lekarza, że może spokojnie iść. Rozkaszlał mi się po 2 dniach w szkole tak, że jest tylko gorzej a nie lepiej. I dodatkowo Pati kaszle tak mocno razem z bratem. No i załączyłam im inhalacje, poza tymi syropkami co to mają łykać i siedzą w domku.        No i właśnie - INHALACJE! Nie wiem jak Wasze dzieci, ale moje mają już obeznanie z inhalatorem od jakiegoś czasu. Bo inhalator mamy już ponad 4 lata. Jak byli mniejsi...

Wypadł kolejny ząbek!

      Tuz przed 14.00 zajechał autobus, mama czekała na przystanku na synia. Ten zadowolony wyskakuje z autobusu i od razu mówi: MAMO ZĄB MI W SZKOLE WYPADŁ! ALE MAM GO W PIÓRNIKU! Och:) Od dłuższego czasu ruszały mu się obie jedynki u góry, aż w końcu jedna wypadła. Druga jedynka mu się ciągle rusza. Na dole ładnie rosną dwie jedynki - wypadły jeszcze w starym roku. W domku synek od razu pokazał zębola - zadowolony, bo od razu po pokazaniu zaniósł ząbek pod poduszkę. Teraz będzie spał z tym ząbkiem, a rano zamiast ząbka powinien znaleźć się tam pieniążek. Przynajmniej tak rozumują moje dzieci. A niech im tam będzie. Wróżka Zębuszka podrzuci mu 2 zł za zębolka.     O ile mama się nie zapomni;)  A! Nowa jedynka już jest przebita! Więc długo szczerbatkiem nie będzie synio:):)

Moje porównanie - książka a film.

     Poprzednio pisałam o przeczytanych przeze mnie książkach pani Suzanne Collins. Czyli o trylogii "Igrzyska śmierci". Tak jak książki mnie wciągnęły, tak byłam mega podekscytowana przed obejrzeniem I części filmu. Oglądałam ten film teraz w weekend w TVP i mam mieszane uczucia po tym co zobaczyłam.      Ja naprawdę rozumiem, że nie da się, a pewnie i nie opłaca się dokładnie odtwarzać książki w filmie. Zresztą jaki długi musiałby być ten film, gdybyśmy mieli dokładnie odtworzyć wszystko z książki! Jednak nie lubię, jak są pozmieniane fakty, takie drobnostki, a jednak, mi się rzuciły one w oczy! Może dlatego, że świeżo co przeczytałam całą trylogie i teraz obejrzałam film. Mąż oglądając ze mną film śmiał się, że ja to powinnam najpierw obejrzeć film, a potem czytać książkę! Bo inaczej gadam cały film, że to jest inaczej, a tego nie sfilmowali, a tu znów coś zmienione, itp., itd. :) Ale nie powiem, miło było zobaczyć nakręcony film na podstawie książ...