" Ogórek, ogórek, ogórek, zielony ma garniturek! " I tak mogłabym sobie pośpiewać wesoło, bo sporo tych zielonych ogórków nawiozłam sobie do zawekowania! A mój ogórkowy dzionek poprzedził dzionek też troszkę pracowity. Bo zerwałam swój pierwszy rzut ogórków w moim ogrodzie i zakisiłam je w wielkim słoju, a dodatkowo narwałam nać selera i pomroziłam. Jak widać, pomocnik musiał mamie też pomóc. A co! :) Na drugi dzień, czyli dzień po tym jak zawekowałam swoje ogórki, zadzwoniła moja mama z pytaniem, czy bym nie chciała ogórków od niej?! A ja na to jak na lato! Pewnie że chciałam! Pojechałam z chłopcami, pozrywałam ogóraski, przywiozłam je do domku i zaczęłam je zaprawiać. A nawiozłam sobie 5 wiaderek 20-sto litrowych tych ogórków! Cóż ja z nimi zrobiłam? Hmmm..... oczywiście od razu chłopcy, mężu i ja po kilka musieliśmy zjeść, zresztą jak je wekowałam, to oni ciągle mi ogóraski podkradali :) A ni...