Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Dowód dojrzałości". Książka, którą napisało 11 kobiet.

           Wiedzieliście, że nastolatce, która urodzi dziecko, a nie ma ona wsparcia w rodzinie lub po prostu tej rodziny nie ma, to jest bardzo łatwo odebrać jej to dziecko? Ta książka, którą napisało 11 różnych kobiet, przewaga blogerek, ale pod kierunkiem pisarki Sylwi Chutnik, dopiero pokazała mi, że nieletnie matki nie mają łatwo! A wręcz może być im bardzo trudno zarówno w czasie ciąży, jak i przy porodzie no i jeszcze potem. Bo wszyscy takiej samotnej nastolatce doradzają oddanie jej dziecka!      "Trudno uwierzyć, że w XXI wieku, tak po prostu można odebrać marce dziecko. Tymczasem wystarczy, że matka nie ma 18 lat i jest wychowanką placówki resocjalizacyjnej, by pozbawić ją prawa do opiekowania się dzieckiem.      Każdy z jedenastu odcinków powieści pisała inna osoba. Autorki przez rok snuły opowieść o Ance, decydując o jej losie i zmieniając jej życie. Każdy odcinek jest inny, oryginalny, a wszystkie tworzą ca...

To już było, ale pochwalę się tortem.

            Najmłodszy synio urodziny miał w czerwcu. Ale dziś przypomniałam sobie, że nie pochwaliłam się tortem z tych właśnie urodzin. Już to nadrabiam.        Pokazałam kiedyś synkowi tort koleżanki, która pięknie dekoruje swoje wypieki. No i spodobała mu się ulica na torcie. Chciałam, aby tort z ulicą zrobiła dla niego właśnie ta moja wspomniana koleżanka. Jednak ona w tym czasie miała jakiś wyjazd. Więc mamcia postanowiła własnymi siłami coś w podobnym stylu wykonać. I tak biszkopt upiekłam, przekroiłam na pół, a w środku była masa śmietankowa z borówkami, a na górze jak widać zielony krem. Ta 4 najpierw posmarowana białym kremem, potem posypałam tartą czekoladą. A resztę kremu zabarwiłam zielonym spożywczym barwnikiem. No i trochę malinowej oraz żelkowej dekoracji, plus ulubione zabawki syna na torcie. Nie mam zdolności do dekoracji, ale starałam się jak umiałam najlepiej. Bardzo mnie cieszył fakt, że synek był za...

Lipcowa zapowiedź. Zrobi na wszystkich wrażenie!

           Nie wiem czy wiecie, ale  17 lipca swoją premierę będzie miała książka "Manson. CIA, narkotyki, mroczne tajemnice Hollywood".              "Wstrząsający reportaż odkrywający prawdę o zbrodniach Charlesa Mansona.       Latem 1969 roku Charles Manson zleca członkom swojej sekty brutalne morderstwa w Hollywood. W ciągu dwóch dni ginie siedem osób, w tym Sharon Tate, żona Romana Polańskiego. Pół wieku później reporter Tom O'Neill publikuje nieznane dotąd fakty, obalające "oficjalną wersję wydarzeń" tej legendarnej zbrodni. Jeśli myślisz, że znasz prawdę, mylisz się."      Nooooo, powiem Wam szczerze, że kiedy przeczytałam o zapowiedzi tej właśnie książki, od razu miałam na nią wielką chrapkę! Z racji tego, że ja urodziłam się 13 lat po tej zbrodni, nie za bardzo o niej cokolwiek wiedziałam. Dopiero jako osoba dorosła, coś tam gdzieś, kiedyś usłyszałam, że Roman Polańsk...

"Pewnej zimy nad morzem" Iwona Banach.

             "... Dwa ciała, które mogą należeć do tej samej ofiary, to dopiero początek..." Brzmi groźnie i zapowiada ostry kryminał! Nic jednak bardziej mylnego :) Już dawno się tak dobrze nie ubawiłam podczas czytania kryminału!        W opisie książki czytamy: "Senne nadmorskie miasteczko tuż przed Bożym Narodzeniem staje się areną niepokojących wydarzeń. Dwa ciała, które mogą należeć do tej samej ofiary, to dopiero początek... Przystojny policjant Marek rozpoczyna skomplikowane śledztwo. Dzielnie wspiera go w tym urocza Majka. Czy wspólnie uda im się wyjaśnić zagadkę? I czy wśród całego tego zamieszania znajdzie się miejsce na rodzące się uczucie?  Jeśli macie ochotę na pełną zwrotów akcji opowieść, przeczytajcie, co wydarzyło się pewnej zimy nad morzem..."       Zwykłe, małe, nadmorskie miasteczko, Skarbowo. Ogólnie rzecz biorąc, zimą nic tutaj się nie dzieje. Zbliża się Boże Narodzenie i każd...

Przetwory 2019 - czas start!

     W tym roku rozpoczęłam sezon przetworowy od kiszenia i marynowania rzodkiewki. Widzę, że zaglądacie do tych akurat przepisów na moim blogu dosyć chętnie. Cieszy mnie to bardzo. Ale jeśli ktoś nie wie gdzie je znaleźć, zaraz wszystkiego się dowie :)       O kiszonych rzodkiewkach poczytacie u mnie  tutaj , a o marynowanych rzodkiewkach  tutaj . Zapraszam.       Dodam nieskromnie, że ja według tych obu przepisów robię rzodkiewkę już któryś raz z kolei i za każdym razem mąż jest zachwycony! Oba smaki rzodkiewki jemu smakują. Mi chyba bardziej marynowana przypadła do gustu. Choć jak dłużej postoi i nabierze mocy, to jest dla mnie aż za ostra! Za to kilka razy mąż wziął do pracy po słoiku jednej i drugiej rzodkiewki i nie dość że zaskoczył kolegów tymi rzodkiewkami, bo wcześniej nie słyszeli o takich rzodkiewkach, to jeszcze bardzo obie im posmakowały. A miło słuchać komplementów na temat mojej pracy :)    ...

"Jedna miłość" Anna Dąbrowska.

     "Jest taka chwila, która potrafi zmienić wszystko... Masz tylko jedno życie, więc pozwól sobie na zmiany, zaufaj sercu, bo ono wie, że prawdziwa miłość zdarza się tylko raz."       Jest to 3 część przygód Emilii i Matta. Część 1 przedstawiłam Wam  tutaj , natomiast część 2  tutaj . Tak tylko dla przypomnienia napiszę, że w 1 części poznaliśmy Emilię i Matta. Ich nieplanowane spotkanie przerodziło się w miłość i to wielką miłość, choć okraszoną tajemnicami. Głównie były to tajemnice Matta. W 2 części ich miłość miała swoje wzloty i upadki, ale pomimo różnych burz w ich życiu dalej byli razem. Do momentu, kiedy to Matt wyjechał w jakiejś sprawie i zginął. Czyli część 2 skończyła się tragedią.  W 3 części od samego początku dominuje rozpacz Emilii po stracie ukochanego.  Jednak czy tylko o tej rozpaczy tutaj możemy poczytać?      "Emilia spodziewa się dziecka, ale nawet ono nie jest  w stanie wypełnić pus...

Urodzinowo, imprezowo, ot taki skrót kwietniowy.

     Mało ostatnio piszę. Styczeń i luty były dla mnie masakryczne. Źle się czułam, obowiązki przytłaczały, ze zdrowiem było nie najlepiej. Ale potem zaczęło wszystko lub prawie wszystko wracać do normy. Jednak czytać książek i pisać na blogu jakoś weny nie miałam. Teraz i to wróciło, ta cała niechęć mi przeszła. Więc tak w fotograficznym skrócie pokażę jak minął mi kwiecień :)      Kwiecień oczywiście rozpoczął się już 10-tymi urodzinami mojego średniego synka. Czemu te dzieci tak szybko rosną? Nie mam pojęcia :) Ale prawda jest taka, że mój drugi synio już za rok będzie nastolatkiem :)        W tym roku Wielkanoc przypadła na miesiąc kwiecień. I postanowiłam pierwszy raz w życiu zamiast rzeżuchy wysiać owies wielkanocny. Do dekoracji stołu miał mi owies służyć. Wysiałam go 2 tygodnie przed świętami i stwierdzam kategorycznie, że to było za szybko!!! Tydzień przed wystarczy! Na tym 3 zdjęciu widać, że owies był już za d...