W sierpniowym wpisie tutaj opisywałam Wam moją przygodę z wnioskiem o dofinansowanie do zakupu podręczników szkolnych. Oj łatwo nie było, bo jak to w sekretariacie usłyszałam wtedy - że jestem jedynym rodzicem w naszej szkole, który ubiega się o to dofinansowanie tylko i wyłącznie z powodu wielodzietności! W ogóle wtedy dyrekcja w naszej podstawówce była mocno zdziwiona, że jak ja, skąd, dlaczego i w ogóle po co?! No ale pani dyrektor, dopytała się w oświacie - i jak 1 września byłam na rozpoczęciu roku szkolnego w szkole, to poprosiła mnie o chwile rozmowy. Z tej rozmowy wtedy usłyszałam, że ona ten mój wniosek bez dochodów męża zaniosła do oświaty - jednak oni powiedzieli, że mam donieść dochody. Dlaczego? A no dlatego, że każda gmina ma tylko 5 % kwoty do rozdysponowania na takich jak ja i że jest w gminie podobno tak dużo chętnych na tę kasę, że chcą dochody, aby zobaczyć - no i ten co będzie miał mniejsze dochody dostanie kasę, ...