środa, 28 października 2020

"Nadzwyczajni" Marcin Wyrwał Małgorzata Żmudka.

       Obecnie panuje pandemia na świecie i w naszej Polsce też. Wirus SARS COVID19 zaatakował i nie odpuszcza niestety. Zmagamy się z nim na co dzień. I nie jest to łatwa walka. Ja się cieszę, że na razie moją rodzinę i mnie omija ten wirus, choć pewności nie mam, że może bezobjawowo ktoś z nas go nie przeszedł. Tym chętniej sięgnęłam po reportaż Marcina Wyrwał i Małgorzaty Żmudki.

    W książce autorzy przedstawiają czas przed pandemią, początki pandemii i okres przed wakacjami plus trochę wakacji. Ogólnie jest tu pokazane, jak w ogóle nie byliśmy przygotowani ani mentalnie, ani tym bardziej strategicznie do walki z tym niewidzialnym wrogiem! Jaki chaos panował i chyba dalej panuje, pomiędzy rządem, NFZetem, wszystkimi pracownikami medycznymi i zwykłymi ludźmi. Jak dyrekcja Domów Pomocy Społecznych, gdzie przebywają przecież starsi, często schorowani ludzie, ukrywała przed innymi wiadomości, że u nich się źle dzieje. A wręcz innym wmawiała, że u nich w DPSie jest wszystko ok, nikt nie choruje, źle się nie czuje, a prawda była caaaałkiem inna. No i kiedy już wyszło szydło z worka, to była cisza ze strony dyrekcji. 

     Współczuję wszystkim pracownikom medycznym, że choć grają w tej nierównej walce przysłowiowe pierwsze skrzypce, to tak naprawdę są kompletnie niedoceniani. Ja rozumiem, że zaraz ktoś się odezwie i powie, ale medycy też mają swoje za uszami! Ok. I z tym też się zgodzę. Choć uważam, że do tej walki z wirusem nikt z nas nie był przygotowany i dalej nie jesteśmy!!! Jednak służby medyczne są od pomocy i ratowania ludzkiego życia! A to co się dziś dzieje, że wożą chorego od szpitala do szpitala, to jest jakaś masakra! Nasi rządzący nie dają rady ogarnąć tego bałaganu i porządnie określić jakichś zasad, przepisów i nie umieją niczego konkretnie ustalić tak, aby całe środowisko medyczne bezproblemowo mogło zarówno pomagać jak i leczyć wszystkich chorych! A przez ten cały bałagan polityczny, medycy nie wiedzą jak mają postępować by było dobrze no i kto cierpi na tym? Zwykli ludzie, którzy chorują!

"Sprawa noszenia maseczek. Oczywiście, jest dyskusja, czy te maseczki są potrzebne, czy nie. Nie ma dowodów na to, że maseczka zabezpiecza. Ale też nie ma, że nie zabezpiecza. Więc czasami lepiej ją nosić. Chodzi o to, żeby chronić innych, jeśli ja jestem zakażony. Rzecz w tym, że kiedy mówiliśmy o maseczkach, to dla ministerstwa maseczki były złe. Potem je wprowadzono. I teraz rozjeżdża się sytuacja - ma iść poluzowanie, bo statystyki wskazują, że jest lepiej. Ale jak było mniej zachorowań niż teraz, to maseczki były obowiązkowe dla wszystkich i wszędzie. Jest w tym taki brak logiki, że ja się nie dziwię, że zwykły obywatel w pewnym momencie stwierdził, że ma - za przeproszeniem - w dupie noszenie maseczki, czy jest potrzebna, czy nie."

     W reportażu tym jest też bardzo ciekawa rozmowa z wojewodą mazowieckim. Ten to dopiero namotał. Jak to się mówi: Polak mądry po szkodzie! Ale jest też przedstawiony jeden ze szpitali w Polsce, który bardzo dobrze zdążył przygotować się na wirus. I to się chwali! Tylko dlaczego jedni zdążyli się przygotować, a inni nie?! 



     Bardzo ciekawie opisany reportaż o nierównej walce z wirusem. Jakby nie było - książka na czasie. I pewnie dlatego niektórzy po nią nie sięgną, bo mają tego tematu już dosyć. Ale warto przeczytać tę książkę, aby choć troszkę dowiedzieć się o ułomnościach ludzkich, o problemach, o emocjach i o dezorganizacji. Moim zdaniem, jak już się zacznie czytać, to aż ciężko się oderwać. A sama książka to taki wyraz wdzięczności, taki hołd dla wszystkich pracowników służb medycznych oraz dla zwykłych ludzi, którzy sami z siebie chcieli pomóc w tej nierównej walce. I ZA TO WAM WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ - JESTEŚCIE WIELCY!!! 


Tytuł: "Nadzwyczajni"

Autor: Marcin Wyrwał, Małgorzata Żmudka

Ilość stron: 416

Wydawnictwo: Akurat


     Dziękuję Wydawnictwu Akurat za ten egzemplarz książki. 

poniedziałek, 19 października 2020

"Konstandin. Grzechy mafii." Magdalena Winnicka.

      Naprawdę już bardzo długo nie czytałam książki, która wciągnęła by mnie tak bardzo, że prawie przypaliłam obiad! Mało tego, kiedy musiałam zająć się moją roczną córcią byłam wręcz zła, bo chciałam teraz, zaraz doczytać książkę! Ale córka jakby to czuła i dała mamie popalić, więc czytałam potem już tylko wtedy, kiedy ona spała! I największy mój błąd - czytałam tę książkę, kiedy mąż wyjechał na tydzień! To był grzech i tortury dla mnie!!! 


     Magdaleno Winnicka zakochałam się w Tobie, Twojej pisowni i książce "Konstandin"!!! Jeszcze nie wiem co mój mąż na to, ale cóż... Może nie rozwiedzie się ze mną z tego powodu! Szczerze, to do tej pory mega jarały mnie książki Pauliny Świst - i tu się nic nie zmienia. Ale Twoja książka, Twoja twórczość jest innego rodzaju i mega, mega mi się podoba! 


     Ta książka to romans mafijny moim skromnym zdaniem bardzo zmysłowy, subtelny, dynamiczny i do tego ta mafia dookoła, mmmm... Normalnie czytałam z dreszczykiem. Jestem zauroczona tym debiutem! Książka wywołała u mnie i uśmiech, i zdziwienie, wycisnęła też i łzy, a także mnie wkurzyła i to kilkukrotnie! Końcówka mnie rozwaliła na łopatki! Ale nie chciałabym Wam zdradzać wszystkiego.  Zacznę więc może od małego skrótu, o czym jest książka. 


      Więc tak, główna bohaterka to Alicja, młoda, samotna kobieta. Niedawno odeszła od faceta. Jej przyjaciółka Wiki chce ją wyciągnąć z psychicznego dołka i zaprasza ją do Anglii. Na miejscu okazuje się, że Wiki ma baaardzo przystojnego faceta, a jego kuzyn, jeszcze większe ciacho jest od razu zainteresowany Alą. Alicję i Konstandina od początku mega ciągnie ku sobie. Jednak obie dziewczyny nie mają pojęcia, że ich faceci to mafiozii albańscy. A Konstandin to szef mafiozo z Leicester. Akcja toczy się tutaj bardzo szybko. Dziewczyny korzystają na maksa z imprez i wszelkich innych rozrywek, które sponsorują im Albańczycy. Oczywiście jest tutaj bardzo dużo scen z seksem, ale seksem z wielką klasą. Są i sceny gangsterskie. Bo jak się okazuje, wuj Victor, który wychowywał Konstandina i jego siostrę, jest wielkim bossem mafijnym i chciałby, żeby Kosta przejął jego interesy kiedyś. A żeby do tego doszło, to Kosta musi się wykazać. Czy dziewczyny dowiedzą się całej prawdy o swoich facetach? I jak zniosą to czego się dowiedzą? Jak ułoży się ich przyszłość?Bo wiecie, ciężko jest być szefem mafii i mieć kobietę.  No i czy Victor odda władzę Koście?  I kto tutaj komu tak naprawdę zagraża? Pełno zagadek. Ale to czyni książkę interesującą. Przynajmniej dla mnie taka była! Teraz czekam na kolejną część. 


Tytuł: "Konstandin. Grzechy mafii."

Autor: Magdalena Winnicka

Ilość stron: 416

Wydawnictwo: Akurat


     Dziękuję bardzo serdecznie Wydawnictwu Akurat za możliwość przeczytania tej książki. 


wtorek, 13 października 2020

"Nie pozwól światłu zgasnąć" Tom 2 Ewa Pirce - przedpremierowo!

     

"Najbardziej cierpią ci, którzy noszą serce na dłoni. Bywa, że im więcej od siebie dajesz, tym Bóg mocniej cię doświadcza..."

     I w tym drugim tomie Ewa Pirce pokazała nam jak można w prosty sposób wykorzystać dobroć innych oraz jak ich przez to zniszczyć. Ale jak to mówi nasze polskie porzekadło: kłamstwo ma zawsze krótkie nóżki!!! W tej części przeszłość odezwie się zarówno do Nevena, jak i do Wilhelminy! Przyznam, że będzie się tutaj działo! Emocje będą wielkie, ja nawet uroniłam podczas czytania kilka łez.


     Ta książka - czyli tom 2 "Nie pozwól światłu zgasnąć" swoją premierę będzie miała za 3 dni! Bo już 16 października! I będzie to koniec dylogii. Pięknej, magicznej i romantycznej dylogii. 


     Pierwszy raz czytałam takie wciągające powieści z muzyką w tle. Czyli dla mnie to taka mała nowość. Ale ja lubię nowości :) W tej drugiej części jest sporo kłopotów, bólu, wspomnień i nieprzyjemnych momentów. Aczkolwiek są one okraszone tymi fajnymi, miłymi i ekscytującymi momentami. 

 "Wiesz o moim problemie z odczytywaniem emocji innych ludzi. To, co dla ciebie oczywiste, dla mnie jest abstrakcją. Zazwyczaj dokonuję mylnej oceny i błędnie interpretuję sytuację."


"To już nie po raz pierwszy, kiedy prawdopodobnie błędnie zinterpretowałem czyjeś emocje i reakcje. Byłem mistrzem w ranieniu i rozczarowywaniu ludzi."

       Neven jest nieufny, stłamszony, przerażony i zdystansowany, przez co nie bardzo radzi sobie z własnymi emocjami, ale i z rozpoznawaniem cudzych emocji. Dlatego dochodzi do spięć pomiędzy nim a Willow. A jak już wiemy z Tomu 1 Wilhelmina to prawdziwy wulkan emocjonalny. Szybciej mówi, niż myśli. Sami więc rozumiecie, że pomiędzy tak sprzecznymi osobowościami musi iskrzyć! Wilhelmina stara się jak może być wsparciem dla Nevena oraz pomóc mu w zamknięciu spraw z przeszłości. Opowiada mu między innymi, jak to ona po swoim wypadku znalazła nowy cel, podniosła się i zawalczyła o siebie i swoją przyszłość! Namawia do tego swojego partnera. 

"- Musisz zacząć robić coś dla siebie, a nie tylko spełniać oczekiwania innych. Koniec z byciem marionetką."

     Czy Neven stawi czoło przeszłości i osobie, która wywarła na niego największy wpływ? Jaką rolę w tym wszystkim odegra Willow? No i jakie to duchy z przeszłości nawiedzą Wilhelminę? Oj musicie koniecznie przeczytać tę książkę, bo warto zanurzyć się w tym muzyczno - romatyczno - wybuchowym świecie! 


Tytuł: "Nie pozwól światłu zgasnąć" Tom 2

Autor: Ewa Pirce 

Ilość stron: 312 

Wydawnictwo: WasPos

     Dziękuję Wydawnictwu WasPos za możliwość przeczytania tej cudownej dylogii :) 





środa, 7 października 2020

"Nie pozwól światłu zgasnąć" Tom 1 Ewa Pirce.

      Czytaliście już coś Ewy Pirce? Aż wstyd się przyznać, ale wcześniej jakoś nie miała okazji czytać książek tej autorki. Nadarzyła się w końcu okazja, kiedy to zgłosiłam się do recenzji książki "Nie pozwól światłu zgasnąć" Tom 1. I jestem zachwycona! Dodam tylko, że ta książka dopiero co 30 września miała swoją premierę :)


     Jakoś od samego początku czułam pewną magię podczas czytania. Autorka tak dobrze skonstruowała całą historię z muzyką w tle, że od razu przeniosłam się w świat Willow i Nevena. 


     Ale od początku. Neven to wybitny wiolonczelista. Jego gra podoba się wielu ludziom, w tym też i Willow. Ale On jeszcze tego nie wie. Kiedy Neven był dzieckiem, stracił rodziców, a pieczę nad nim sprawowali jego dziadkowie. Tyle o ile babcię Neven kochał, to dziadka nienawidził. Dziadek zmuszał wnuka do gry na wiolonczeli i ciągle był niezadowolony z jego gry. Stał się dla wnuka tyranem. Dlatego, kiedy młody muzyk dorósł, odseparował się od dziadka. Kiedy grał w Sydney, doszło do strzelaniny, podczas której postrzelono pewną młodą skrzypaczkę i jego. Tą skrzypaczką była Willow. Dzięki tej strzelaninie ta dwójka się poznała. W jakiś czas później, już po szpitalu, kiedy to oboje wrócili do swoich światów, los znów ich spotkał ze sobą. No czy to tak do końca był tylko przypadek? Hmmm.... No cóż, może i nie do końca. Ale od tego czasu spotykali się regularnie, ponieważ Neven wybrał ją jako parę do wspólnej gry z okazji pewnej uroczystości. 

Pomiędzy tą dwójką od samego początku zaiskrzyło. Jednak o ile Willow jest żywą, serdeczną, otwartą młodą kobietą, która potrafi rozmawiać o swoich bolączkach, uczuciach itp, o tyle Neven nie umie tego wszystkiego. Niestety tak został hardo wychowany przez dziadka. I tutaj jest największy problem, że kiedy on coś czuje do Wilhelminy, nie umie jej tego powiedzieć. 

"Świdrowała mnie tak, jakby chciała zbadać najgłębsze zakamarki mojej duszy. Ciepło, jakie pozostawił po sobie jej wzrok, wygrywało jakieś nieznane akordy w moim sercu, a wysyłane przez nią fluidy podstępem wdzierały się do mojego umysłu."

"Po prostu ta dziewczyna od naszego pierwszego spotkania doprowadzała mnie do dziwnej ambiwalencji. Nie wystarczyło, że od dwóch miesięcy zamieszkiwała moje myśli, musiała jeszcze robić w nich bałagan."

     Po prostu nie było mu dane w dzieciństwie zachowywać się jak dziecko, tylko wymagano od niego ciężkiej pracy, wyrzeczenia, poświęcenia, posłuchu, rygoru i teraz, już jako dorosły mężczyzna po 30 stce nie umie, choć chce, okazać w zrozumiały sposób swoich uczuć.

"Każdy dorosły powinien pielęgnować dziecko, które w nim mieszka. Jeśli całkowicie poddamy się dorosłości, dobrniemy do momentu, kiedy nie będziemy potrafili cieszyć się z małych rzeczy, a co ważniejsze - marzyć."

     Neven zatopił się w muzyce. On po prostu żyje muzyką. I w książce znajdziemy też kilka cennych informacji związanych z muzyką. Wilhelmina kiedyś związana mocno była z baletem, a dziś ze skrzypcami. No i to podobno dzięki Nevenowi odzyskała chęć do życia i obrała nowy kierunek jej pasji. Nawet podczas gry oboje potrafią odczuwać podniecenie.

"Gdy wybrzmiał ostatni dźwięk, drżałam na całym ciele. Serce łomotało mi w piersiach i wstyd przyznać, ale chyba czułam wilgoć między udami."

"Szarpała smyczkiem struny, po jej ustach błąkał się uśmiech zadowolenia. Oczy miała zamknięte, a jej ciało kołysało się w rytm muzyki. Gdy tak się jej przyglądałem, zdałem sobie sprawę, że podnieca mnie jej widok ze skrzypcami."


      Jak widać, łączy ich muzyka, a co ich dzieli? Najbardziej charaktery. No ale wiecie jak to mówią - przeciwieństwa się przyciągają. :) Tylko czy tutaj to przyciąganie będzie z happy endem? Czy Neven w ogóle będzie w stanie podjąć decyzję o stworzeniu związku z kobietą? A czy Willow starczy cierpliwości by spróbować zrozumieć ciężki charakter swojego idola? Musicie zatopić się w tej książce, aby dowiedzieć się wszystkiego o tych dwojgu. Tym bardziej, że to dopiero pierwsza część ich przygód. Na mnie czeka już tom 2 :) Więc ja dziękuję Wydawnictwu WasPos za ten egzemplarz i lecę czytać drugi :) 


Tytuł: "Nie pozwól światłu zgasnąć" Tom 1 

Autor: Ewa Pirce 

Ilość stron: 313

Wydawnictwo: WasPos







czwartek, 1 października 2020

"Obca miłość" Katarzyna Grabowska.

      Jakiś czas temu zgłosiłam się do BT z książką "Obca miłość" Katarzyny Grabowskiej. I wyobraźcie sobie, że jeszcze czekam na swoją kolej, aż ona do mnie dojdzie ;) Nie mogłam się jej doczekać i w między czasie zamówiłam sobie u samej autorki zarówno "Obcą miłość", jak i drugą część tej trylogii czyli "Zagubieni w kłamstwie". I nie żałuję tego zakupu! Książka jest de best!


     Twórczość pani Grabowskiej do tej pory była mi obca. Ale od przeczytania tej książki uwielbiam pisownię i twórczość autorki! Dlaczego? Bo cała akcja została super wymyślona, super osadzona w normalnym świecie, bohaterowie nie są jacyś przerysowani czy coś w tym stylu. Są po prostu normalnymi ludźmi jak Ty czy ja. A problemy opisane tutaj może nie dotykają każdego, ale to nie jest coś wymyślonego, tylko coś co mogło nawet komuś się przydarzyć na prawdę! 


     Główną bohaterką książki "Obca miłość" jest Weronika Skarbierska. Wychowywał ją dziadek, bo jej rodzice zginęli, kiedy ona miała kilka lat. Dziewczyna miała bardzo dobre relacje z dziadkiem. Jednak jak to bywa, kiedy wnuczka wyjechała na studia, jej kontakty z dziadkiem osłabły. No i  tu zaczyna się akcja, w momencie, kiedy to ginie jej dziadek, a ona sama traci przytomność. Od tego momentu pomaga jej we wszystkim jej przyjaciółka, Milena. Tylko czy aby na pewno Milena pomaga Weronice? Czy jej "pomoc" nie ma tak zwanego drugiego dna? W rodzinnym domu dzieją się dziwne rzeczy. W pewnym momencie Weronika nie wie kto jest jej przyjacielem, a kto wrogiem! Poznaje Jusufa i jemu postanawia zaufać. On próbuje jej pomóc. Ale czy jego pomoc okaże się skuteczna? I do czego Weronika się posunie aby Jusuf w ogóle chciał jej pomóc? Czy ktoś jeszcze będzie chciał pomóc Weronice? Dlaczego dziewczyna zacznie podejrzewać, że śmierć dziadka nie była przypadkowa? Masa pytań! Ale tak ciekawie autorka spisała historię Weroniki, że czytałam książkę z wielką ekscytacją! Akcja tutaj wciąga, bo jest dosyć dynamiczna i bardzo ciekawa. Dodatkowo można dowiedzieć się kilku ciekawostek o Syryjczykach. Mnie osobiście spodobała się ciekawostka o tym, że po ślubie noszą obrączkę na jednej ręce, ale po "zaliczonej" nocy poślubnej przekładają obrączki na drugą rękę! Ha! Wiedzieliście o takich zwyczajach? Dobrze, że w PL takiego zwyczaju nie ma :) Te tajemnice, dotyczące dziadka i jego przeszłości doprowadzą Weronikę do trudnych decyzji. Czy aby jej decyzje będą słuszne? Tego nawet ona sama jeszcze nie wie. Bo w tej części sytuacja ździebko się wyklarowała w niektórych sprawach, ale w innych zagmatwała się jeszcze bardziej! I dlatego tę książkę tak ciekawie się czytało! Po prostu człowiek nie nudził się w żadnym momencie. I już jestem ciekawa kolejnej części z przygodami Weroniki. I jestem też mega ciekawa czy zdanie które sobie wyrobiłam o Jusufie się sprawdzi, czy może ten mężczyzna mnie zaskoczy jeszcze. Czas pokaże. 


Tytuł: "Obca miłość"

Autor: Katarzyna Grabowska

Ilość stron: 512

Wydawnictwo: Videograf

poniedziałek, 28 września 2020

Book Tour z Weroniką Kurosz - coś dla dzieci.

      Książki, które do mnie dotarły w Book Tour są tym razem dla dzieci. Są to 2 książki pani Weroniki Kurosz. Wcześniej nie spotkałam się z tymi książkami, więc tym chętniej byłam nimi zainteresowana. Zresztą tak jak i moje dzieci. Tym razem czytałam obie książeczki mojej najmłodszej dwójce dzieci - 5 letniemu synkowi i rocznej córeczce :) 


    Zacznę od "Faro ze Słonecznej Zatoki".  Jest to bardzo kolorowa książeczka, która opowiada o krótkich przygodach tytułowego flaminga Faro. Flamingi są w odcieniach różu, czerwieni czy pomarańczy, a ten jest szary i jak sam o sobie mówi, "jest brzydki". Czyli jest inny. I właśnie podczas tych swoich przygód chce się dowiedzieć, dlaczego on i inny flaming - Tino są innego koloru? 


     Książeczka niesie ze sobą też mądrości jak i ciekawostki dotyczące flamingów. 

"- Dziubeńku, każdemu sąsiadowi mów dzień dobry. Pamiętaj, jeśli ty będziesz uprzejmy, inni też będą dla ciebie mili. Dobro jest jak fala - zawsze wraca."


"A kiedy stado, zgodnie z jego instrukcjami, zbiło się w kulę, sam stanął z przodu i objął najbliższe ptaki skrzydłami. Chciał przyjąć na siebie pierwsze uderzenie huraganu. Wszyscy stali mocno spleceni. Pięćdziesiąt flamingów waży więcej niż jeden."



     Te ilustracje są czadowe! Nawet moja roczna córcia się nimi zauroczyła i ciągle pokazywała na te kolorowe ptaszki. Tak wiec czytało się nam książeczkę bardzo fajnie. Pięciolatek bardzo zainteresował się Faro i jego przygodami, momentami dopytywał a dlaczego to, a dlaczego tamto, a czemu tak to zrobił? Czyli pomimo przeczytania książeczki jeszcze wywiązała się u nas dyskusja i musiałam wyjaśniać pewne sprawy. Ale to dobrze. Nawet bardzo dobrze :) 


Tytuł: "Faro ze Słonecznej Zatoki"

Autor: Weronika Kurosz

Ilość stron: 54

Wydawnictwo: Alegoria

   

     Druga książeczka to "Skarby leśnych braci". Jest grubsza i dużo mniej kolorowa niż ta pierwsza książeczka. Jednak ta książeczka ma dłuższe opisy niezwykłych przygód dwóch braci - Bazylego i Marcepana. 



     Jeśli Wasze dzieci lubią bohaterów z wielką wyobraźnią i zamiłowaniem do przygód, to ta książeczka jest dla nich! Bazyli i Marcepan dosłownie pchają się z przygody w przygodę! Ot chociażby kiedy to Marcepan obraził się na starszego brata i uciekł z domu. Niby schował się pod starym wiaduktem kolejowym i nic w tym nie było by dziwnego. Ale on zauważył tam jakieś stare drzwiczki, za którymi odnalazł przyślepki. Kim są przyślepki? No właśnie. To malutkie postacie przypominające ludzi, które mieszkają wśród korzeni drzew lub pod ziemią. A jaką przygodę Marcepan z nimi przeżyje? Tego musicie dowiedzieć się z książki. Chłopcy spotykają czasem dziwne stworki, rozmawiają ze zwierzętami - a przecież jest to niedorzeczne! A jednak! Albo kiedy to spotkali przemiłą starszą panią, która piekła wyborne smakołyki. Po co było jej tyyyyle guzików? No i skąd w ogóle je miała? I dlaczego chciała aby chłopcy z nią zostali? Albo jak wielka może być zwykła szklarnia z pomidorami, że chłopcy w niej szli, szli i szli, i końca szklarni nie było widać?



     I choć ilustracji jest tutaj mało, to są bardzo ładne, wyraziste i kolorowe. A czcionka jest dosyć duża, co zapewne pomaga dzieciom w lepszym i szybszym czytaniu. I to co podobało mi się najbardziej w tej książce, to to, że jest poza wyobraźnią i tymi wszystkimi przygodami chłopców pokazana jest tutaj ich wielka miłość i braterstwo! Że chociaż jeden na drugiego się obrazi, to i tak w końcu się pogodzą, a jak jednemu dzieje się krzywda, to drugi go obroni i wyciągnie z kłopotów. Super jest mieć takie rodzeństwo. Wiem coś o tym z własnego doświadczenia, bo mam 3 rodzeństwa :) A i moje dzieci coś o tym też wiedzą, bo jest ich 4 :) W rodzeństwie siła :) 


Tytuł: "Skarby leśnych braci"

Autor: Weronika Kurosz 

Ilość stron: 124

Wydawnictwo: Zysk i S-ka


     Bardzo dziękuję PasjoMatce oraz samej autorce Weronice Kurosz za możliwość przeczytania tych dwóch pięknych i zarazem pouczających książeczek. Jak to mój syn powiedział: mamo nareszcie jakieś książeczki dla nas :) Bo najczęściej dostaję książki dla dorosłych. Więc te książeczki były bardzo przyjemną odmianą :) 




sobota, 19 września 2020

"Anioł na szczęście" Karolina Kubilus - mój pierwszy patronat!

      Lubię czytać książki i pisać swoje wrażenia po ich przeczytaniu. Nigdy wcześniej nie odważyłam się zgłosić do zostania patronem jakiejś książki. Ale jak to mówią, do odważnych świat należy! Pierwszy raz podjęłam się zostania patronem i mało tego, ale jeszcze na okładce są opisane wrażenia mojego najstarszego syna:) Więc jestem mega dumna podwójnie!!! A mowa jest o książce "Anioł na szczęście" Karoliny Kubilus. 


     Tydzień temu, bo 11 września miała premierę właśnie ta książka. Od wydawcy przeczytacie:

"Czy Amor zamiast strzały może użyć ... nart? Okazuje się, że może! Przekonał się o tym na własnej skórze trzynastoletni Jędrek, jednak minie sporo czasu, zanim odnajdzie tę, o której wciąż myśli. Ale czy chemia zadziała w odwrotną stronę? Czy klasowy skarbnik odnajdzie zgubione pieniądze i jaką tajemnicę skrywa nowy kolega? To dopiero początek opowieści o przyjaźni, pomaganiu, trudnych wyborach, pierwszym zauroczeniu i innych, nastoletnich problemach w szkole i w domu. Tym prawdziwym i tym drugim, który wciąż jeszcze jest domem bardziej z nazwy..."


     Dla mnie i moich synów była to ogromna przyjemność przeczytać tę książkę, poznać tych wszystkich bohaterów, przeżyć z nimi te wszystkie przygody mniejsze i większe, smucić się z nimi i radować. Jędrek to na prawdę bardzo fajny kolega i przyjaciel, który pomimo własnych problemów, stara się pomóc innym. Nie zostawia w potrzebie nawet nowo poznanego kolegę! Poszukuje dziewczyny, w której się zauroczył, choć widział ją tylko chwilę i usłyszał tylko jej imię. Sposób w jaki ją szuka, w dzisiejszych czasach mnie zaskoczył! Nie szuka jej przez portale społecznościowe czy obdzwaniając wszystkich dookoła! Szuka jej na własną rękę w szkole, po szkole, na ulicach miasta itp. Czy szczęście mu dopisze i odnajdzie ją? Tak, odnajdzie. Tylko jak potoczy się dalej ich los kiedy on ją odnajdzie? Czy ona odwzajemni jego zauroczenie? I co to będzie za afera z tym skarbnikiem, który jest przyjacielem Jędrka? Powiem tylko tyle, że chłopcy pomysły mają extra i choć chcą dobrze, nie do końca im to wychodzi. Bo niby zażegnując mały problem, stwarzają niepotrzebnie nowy problem. No i o co chodzi z tym Aniołem na szczęście? Przy tym całym Aniele, to miałam niezły ubaw :) Książkę czyta się ciekawie, z wielkim napięciem, co będzie dalej. Polecam tę książkę zarówno młodzieży, jak i dorosłym! Bo to bardzo fajna, wartościowa i pouczająca książka. Na koniec wstawiam opinię mojego syna, którą znajdziecie na okładce tej książki :)

"Pierwszy raz spotkałem się z nazewnictwem MAMI czy BABI. W książce było kilka zwrotów, których też nikt z moich znajomych nie używa, więc miałem wrażenie, że dzieciaki z książki są trochę inne, niż ja i moi rówieśnicy. Bardzo podobał mi się za to sposób, w jaki Jędrek poszukiwał Jagi. Obecnie panuje moda, że gdy się kogoś szuka, to wrzuca się post na fejsa i przegląda znajomych moich znajomych itp., byle tylko znaleźć daną osobę. A ten chłopak uparł się i sam szukał Jagi po całym mieście."


Tytuł: "Anioł na szczęście"
Autor: Karolina Kubilus
Ilość stron: 258
Wydawnictwo: Białe Pióro