Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Willa pod Czarnym Tulipanem" Danuta Korolewicz.

           To druga książka Danuty Korolewicz, którą miałam okazję czytać. Pierwszą była  "Lato z ciotką spirytystką"  . Wtedy się nie zawiodłam na książce i na autorce, i tym razem jest podobnie. "Willa pod czarnym tulipanem" może od samiuśkiego początku mnie nie zachwyciła, bo trochę sporo było tam opisów przyrody, a te mnie jednak nudzą, ale wciągnęła mnie zagadka związana z panem hrabią i jego willą.        "Młoda, utalentowana malarka Lidia otrzymuje zagadkowe zaproszenie. Ma dołączyć do grupy, która spędzi weekend u tajemniczego hrabiego Tulipanowskiego w jego willi na niewielkiej prywatnej wyspie pośrodku jeziora. Okazuje się, że wśród zaproszonych jest też dawna miłość dziewczyny, Zbyszek. Załamanie pogody sprawia, że wysepka jest odcięta od świata. Goście dokonują coraz bardziej mrocznych odkryć i nie mogą być pewni, czy wrócą z tego wyjazdu żywi...  Wiedzą jedno: wśród nich znajduje się morderca. Tymczasem...

"Sitwa" Paulina Świst.

           To już 5 książka Pauliny Świst, którą miałam okazję czytać. Do tego, jest to druga książka nowej serii. Pierwszą "Karuzela" opisywałam Wam  tutaj . Dziś słów kilka napiszę o drugiej części "Sitwa".        "Wszystko wskazuje na to, że historia finansowych przekrętów wcale nie skończyła się wraz z ucieczką z kraju "Orła" i Olki. Co prawda rozkręcona przez nich karuzela finansowa przestała wirować, ale natura nie znosi próżni: tam, gdzie są pieniądze, znajdą się również chętni, żeby za wszelką cenę je zagarnąć. Jeśli pieniądze są naprawdę duże, chętnych jest więcej, a metody działania stają się bardziej brutalne. Lilka Płonka boleśnie przekonuje się o tym na własnej skórze. Nieświadomie nadepnęła na odcisk komuś bardzo potężnemu i bardzo mściwemu. Gdyby nie Michał Grosicki, z pewnością spotkałoby ją coś niemiłego. Michał też nie może narzekać na brak emocji: skierowany jako przykrywkowiec na Śląsk, tak dobrze wtapia si...

Moja mała księżniczka kochana!

      Większość już wie, bo zaglądają do mnie na fb lub na ista, ale są osoby, które tylko tutaj do mnie zaglądają, więc informuję że URODZIŁAM CÓRECZKĘ!       Kochani wiem, wiem, Minia już mnie ponaglała, żebym dała znać co i jak. :)  Ale jakoś potrzebowałam czasu, żeby usiąść do kompa i napisać do Was.       Jestem szczęśliwa, jestem zadowolona, jestem trochę zmęczona, jestem dumna - cóż mam dodać. :) W końcu mam swoją upragnioną córeczkę, małą księżniczkę. Teraz z moimi 3 kochanymi synami i małą córeczką już mam komplecik dzieci. Do szczęścia mi już nic więcej nie trzeba :) No może zdrówka, dużo zdrówka dla nas - o to jeszcze proszę.       Poród, tak jak zresztą cała ciąża był inny. Przy synach miałam bóle z pleców. A tutaj zaczęło się niewinnie. We wtorek 17 września o 2.00 w nocy obudziłam się na siusiu i poczułam jakieś jakby skurcze tylko z brzucha. Po kilku minutach znów ten skurcz i tak co c...

"Uwikłani. Tom I" Adriana Rak.

     "Uwikłani" - już sam tytuł podpowiada, że bohaterowie będą w coś uwikłani. Pytanie tylko - w co? No i tutaj już prawie od początku książki zarysowywuje się zauroczenie pomiędzy Agatą a Piotrem, czyli dwojgiem głównych bohaterów. Nie myślcie sobie jednak, że przeczytamy tutaj tylko sielskie i miłosne wątki. To uwikłanie będzie ciekawe i wciągające.      "Agata jest młodą kobietą, którą los od samego początku nie traktował dobrze. Nieudany związek z Michałem, przy którym doświadczyła ogromnego cierpienia pozostawił w jej sercu i pamięci wiele nieprzyjemnych wspomnień i uczuć. Niestety los ponownie chce z niej zadrwić, podstawiając na jej drodze kogoś, kto wywróci jej świat do góry nogami.      Piotr to szczęśliwy ojciec Jasia, który żyje tylko dzięki niemu. Każdego dnia musi udawać, że wszystko jest w porządku, że jest członkiem kochającej się rodziny. Stwarza pozory przed najbliższymi, co nie do końca pozwala mu być szczęśliwym...

40 tydzień ciąży - poród tuż, tuż.

      Czy ja już wspominałam, że chcę już rodzić? Nie? To wspominam, że chcę! A jeśli wspominałam, to się przypominam! Ehhh...  Jak ja bym już chciała trzymać dzidzię w ramionach!      Zostały mi tylko 4 dni do terminu porodu. Ostatnią kontrolę u gina miałam teraz w piątek - czyli 2 dni temu. Najpierw po raz pierwszy w tej ciąży zostałam podłączona pod KTG na ok 15 minut, po tym badaniu gin stwierdził, że trochę za wysokie tętno ma dzidzia. Niby norma to 120-160 a moja dzidzia miała prawie cały czas 160-170. No ale chyba nie była aż tak źle, bo inaczej przecież skierował by mnie od razu do szpitala. A powiedział, że mam tylko kontrolować ruchy dziecka. Podczas badania wyszło jeszcze, że mam półtorej cm rozwarcia, ale nic poza tym. No i jeszcze miałam usg, ale tylko kontrolnie - lekarz sprawdzał ilość wód płodowych. Z tymi niby wszystko ok. Jakby coś się działo, mam jechać na szpital,  a jak wszystko będzie oki, to mam przyjść na kolejną wizytę ...

"Sekret guwernantki" Marta Grzebuła.

      Jaką to może mieć tajemnicę guwernantka, że ciągnie się ten jeden główny wątek przez całe kilkaset stron książki? Ale, ale, nie myślcie sobie, że jest tutaj tylko jeden wątek, są i inne - miłosne, historyczne, detektywistyczne itp. Ogólnie to dzieje się tutaj sporo.       "Pewnego dnia w ręce Natalii Valiant, młodej bibliotekarki z Wrocławia, przypadkowo trafiają listy sprzed ponad stu lat. Ich autorką jest młoda guwernantka, Martha Demurely. Kobieta zaginęła w tajemniczych okolicznościach, bo wiedziała coś, czego wiedzieć nie powinna. Znalezisko uruchamia serię zdarzeń, które przybiorą nieoczekiwany dla głównej bohaterki obrót. Natalia rozpoczyna śledztwo, ale konfrontacja z przeszłością okaże się wcale nie taka prosta.       Sekret, który skrywała Martha Demurely połączył losy dwóch kobiet. Jedna musiała zginąć, bo wiedziała za dużo. Druga nie spocznie, póki nie pozna prawdy. Nie powstrzymają jej nawet ci, którzy od lat strzegą...

Co można zrobić z kanistra? Choćby barek na napoje :)

      Postanowiłam pochwalić się zdolnościami męża :) Zresztą nie pierwszy raz ;) Tym razem wykombinował BAREK Z KANISTRA !!!       Mąż już dłuższy czas chciał coś z kanistra robić, ale jakoś zbędnego kanistra nie miał. A że dostał 2 od kolegi, to postanowił zrobić coś fajnego. Moim zdaniem wyszło REWELACYJNIE!!!!  Zresztą sami zobaczcie :)      Dodam tylko, że były to używane kanistry do paliwa. Więc wcześniej mężu dał je jednemu koledze do wypiaskowania i do wymalowania. A potem już resztę zrobił sam. Podziwiam go,  że ma chęci bawić się w różne takie kreatywne ale za razem bardzo czadowe rzeczy, które jednocześnie mogą stać się super prezentem dla kogoś! Ten Barek już został komuś podarowany. Osoba obdarowana jest baaaardzo zadowolona! To cieszy :) Jak drugi Barek będzie gotowy, to postaram się też go Wam pokazać ;) A Wam jak się podoba taki prezent???